Re: [dreamland] List szarego obywatela (wątek: Apel do Króla)

From: <czarek83_usunto_at_tlen.pl>
Date: Tue, 27 Jun 2006 14:17:11 +0200


> Panie Kochany,
>
> Odpowiem Panu niemal zupełnie poważnie, bo uważam Pana za zwierzę całkiem
> rozumne i do rzeczy - więc trud włożony w skreślenie poniższych słów może
> się opłaci...

Panie Nie-Tak-Znowu-Mocno-Kochany,

Ja odpowiem panu niemalże kompletnie niepoważnie, bo uważam pana za zwierzę nie tylko rozumne, ale i na tyle błyskotliwe i zdolne, że potrafi wykonywać różne sztuczki, w stylu "podaj łapę", "rzuć kuflem" albo "obejmij stanowisko namiestnika Weblandu". Nie wiem czy trud się opłaci, ale ja ostatnio dużo działam charytatywnie i nie wszystko co robię musi mi się opłacać.

> Otóż nie ma czegoś takiego, jak "zwykły, szary obywatel Dreamlandu".
> Nawiązując do Pańskiej metafory: każdy obywatel Dreamlandu jest niezwykły i
> ma swój kolor - przypadkiem może on być rzeczywiście szary...

W porządku, zwykły czarny obywatel Dreamlandu, skoro aż tak trudno uwierzyć w szarość mojej osoby. Mam nadzieję że nie ma pan nic przeciwko czarnym..?

> sugeruje - że są "zwykli, szarzy obywatele" z jednej strony, a z drugiej...
> no właśnie, kto? Estreicher i Woody? Może chcesz Pan powiedzieć po prostu:
> "moim zdaniem"?

"Moim zdaniem" właśnie tak to wygląda. Zwykli, szarzy (granatowi, purpurowi, sinokoperkowi, żeby już pan się nie czepiał że ich nie wymieniłem) obywatele pozostawiający na białym płótnie historii Dreamlandu odciski swojej obecności z jednej strony, oraz Estreicher, Woody i ludzie ich pokroju, obrzygujący wymiocinami swoich obelg owo płótno, siebie nawzajem i niektórych dookoła, tak zupełnie przy okazji.

> Ech... Tu się nie zgodzę - ignorowanie nie jest drogą, Panie de Nerve.
> "Olewka" to wprawdzie popularne podejście, niestety niespecjalnie skuteczne
> do rozwiązania jakiegokolwiek problemu... Bo problemy należy rozwiązywać, a
> nie ignorować.

A ja się tutaj z panem nie zgodzę. W przypadku ludzi sprawiających problemy konsekwentne ignorowanie daje zadziwiająco dobre rezultaty, dręczyciele męczą się, nudzą i w końcu znajdują sobie obiekt dręczeń gdzieś indziej. W takich przypadkach problem ignorowany rozwiązuje się sam.

> Poza tym: ja nie używam słów niecenzuralnych... Szympans to nazwa
> zwierzęcia, pajac - zabawki, względnie artysty-cyrkowca...

Tak, a idiotyzm to nazwa schorzenia, co nie zmienia faktu że w przypadku próby udowodnienia komuś że jest pajacem, szympansem lub idiotą należy liczyć się w skrajnych przypadkach z utratą uzębienia. Czego naturalnie panu nie życzę.

> Nie rzucałem tymi hasłami ot tak sobie, ale
> wskazywałem na konkretne zachowania i sytuacje - jeśli uważa Pan, że za to
> należy się moderacja, to gratuluję trzeźwości osądu.

Właśnie tak uważam. Za gratulacje szczerze dziękuję.

> Proszę dostrzec
> różnicę między krytyką, nawet ostrą, a obrażaniem kogoś. No, chyba, że ktoś
> się obraża na każdą krytykę.

Chyba że poziom tej krytyki jest poniżej krytyki. Przecież można krytykować równie dobitnie i mniej dosadnie jednocześnie, prawda panie Estreicher? Czy chce pan powiedzieć że nie potrafi pan krytykować nie używając jednocześnie do pomocy różnego rodzaju szympansów i pajaców. No ale wtedy trzeba się liczyć z tym że ktoś oceni pańską wypowiedź jako dziecięcą i/lub zwierzęcą, mając pańskiego pajaca i/lub szympansa za zakładników.

> No i właśnie w tym miejscu mnie Pan przeraża... Nie dostrzega Pan różnicy
> pomiędzy krytyką, a zwykłym obrażaniem kogoś...

Wydawało mi się że to właśnie pan nie dostrzega tej różnicy.

> Panie de Nerve - jeśli ktoś
> jest nagi, masz Pan prawo powiedzieć, że jest nagi! Jeśli natomiast ktoś
> będzie nagi, a Pan go nazwiesz sku****, to jest obrażanie. Natomiast jak
> ktoś nie będzie nagi, a Pan powiesz, że jest - to już zwykłe oczernianie.
> Jasne?

Jasne.
I myślę, że niektórzy podciągnęliby niektóre panów (wszystkich wymienionych wcześniej przeze mnie panów)wypowiedzi pod to ostatnie. Nazywanie kogoś pajacem bez udowodnienia że jest z drewna i da się sterować sznurkami jest właśnie oczernianiem w moich oczach. Mówienie o kimś, że się wpier***a komuś w życie, bez pokazania przez oskarżającego odcisków buta oskarżonego na własnym dywanie też jest oczernianiem i to niezależnie od tego ilu gwiazdek w słowie się użyje (piję do pana panie Woody). Mówienie o kimś że zawłaszczył majątek nieboszczyka, bez wskazania tegoż majątku z wygrawerowanymi inicjałami na złotej zastawie jest oczernianiem, panie premierze. Wmawianie niepełnosprawności fankom pana Wakowskiego bez okazania dokumentów potwierdzających ową niepełnosprawność jest oczernianiem, w dodatku w złym stylu. Powoływanie instytucji - Przytułku - w celu owego oczernienia jest już perwersją, sugestią skrzywienia psychicznego bądź też szczerej nienawiści, panowie Nagisa i Boguś (sugestią! Nie jestem lekarzem żeby wyrokować jednoznacznie, czy są panowie faktycznie skrzywieni na punkcie pana W.).

> W dużej mierze - racja. W tym przypadku faktycznie sprawa powinna zostać
> rozstrzygnięta na drodze sądowej. Jednak uważam, że Premier miał prawo
> przedstawić tu swoje wątpliwości, a Pan Boguś miał prawo się bronić, czyli
> sytuację wyjaśnić. A że nie potrafił, czy też nie chciał jasno sytuacji
> wyjaśnić, tylko zafundował nam 100mailowe show... No, co kto lubi...

A ja się absolutnie zgadzam, uważam, że jakby pan Boguś był całkowicie niewinny to po prostu udowodniłby pochodzenie swojego majątku i tym samym wpakował premiera w niezłe tarapaty, jednocześnie oszczędzając nam tego żałosnego przedstawienia. Fakt, że ani jeden ani drugi nie potrafił od razu udowodnić swoich racji jest conajmniej podejrzany.

> No to lecimy... ;) Nie dworowałem, potraktowałem poważnie raczej...

Z naciskiem na 'raczej' ;)

> Pozdrawiam,
> M.Estreicher

Pozdrawiam
Adam deNerve

-- 
Received on Tue 27 Jun 2006 - 05:18:28 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET