Uprzejmie proszę nie robić sobie show. Owszem uzyłem sam osobiści mojego realnego imienia i nazwiska, w prostym celu - aby uświadomic tamtemu panu, że po drugiej stronie są żywi ludzie, nie jakieś automaty.
> Zgadzam się, że Marcus przesadził pisząc o Pańskim miejscu zamieszakania i
> zawodzie i powiedziałem mu o tym. Wbrew temu co Pan mówi, jestem
> bezstronny. Ale nie jestem głupi. Prowokuje Pan na liście burdy, których
> nie da się już czytać. To nie należy do Pańskich praw, więc bardzo proszę
> zbastować.
Tamten pan stanowczo nadużywa tego faktu. W..dzielił się ze swoimi brudnymi buciorami w moje życie. Rozpoczął brudną kampanię przeciw mnie, więc jak mam mu to odpuścić ? Zwłaszcza, że w dalszym ciągu to czyni ? Moja odpowiedź jest jedna - NIE. Nie dla chamstwa. To nie tak ma wyglądać zabawa, mimo, że to tylko zbawa to jednak ma swoje granice. Każdy list, od czsu pamietnych wydarzeń, to zionięcie nienawiścią do mnie i juz nie jako do fikcyjne postaci "Luke Woody" - lecz do osby realnej. Tak zresztą pan Estreicher napisał w swoim ostatnim liście, w kt→rym wymienił mnie z nazwiska. Nie mogę dopuścić do oczerniania mojej osoby, dla mnie w tym momencie zabawa z Panem Estrechierem skończyła się. Tak po prostu. Ten Pan sobie może mysli,ja tu jestem na liście pod przybranęm nazwiskiem - to ten gość mi może nadmuchać . Nic bardziej mylnego. Pańskie dane można namierzyć i zapewniam - nie ja to będę robić. Pańskie posty i moje oskarżenia nie wywołają salw smiechu u prokuratora i organów ścigania. Tego może być pan pewien mimo swojego przekonania.
Życzę miłego lata
Luke Woody Received on Sun 25 Jun 2006 - 12:36:07 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET