Re:[7][dreamland] Co z tym Dreamlandem?

From: Yelonek Rogacz <yrogacz_usunto_at_op.pl>
Date: Sat, 17 Jun 2006 19:56:12 +0200


YR> Z jednej strony mamy IP wybierana w wyborach i tylko nieruchawosc

KN>Nieruchawosc to ladne slowo ::)).
KN>Mym zdaniem skromnym real nie rozni sie tu od wirtuala.

Gorzej Panie Nagisa - w realu oni nam szkodza a tu.. no coz - bez IP Dreamland sie obroni.

YR> spoleczenstwa i poslow powoduje ze mechanizmy demokratyczne kuleja za to dobrze dzialaja grupy dobierane przez JKM - czyli Namiestniecy a stad wynika Senat opraz Premier a stad wynika Rzad.

KN>Gdyby Rzady tak dobrze dzialal, to nie mielibysmy wsrod 4 ostatnich
KN>2och, ktore nie doczekaly konca kadencji i jeden, ktory doczekal sie
KN>prawie swych urodzin. Ale moze to tylko moje wrazenie ::).

Mowienie, ze rzad dobrze dziala byloby naduzyciem ale sa ministrstwa (a raczej ministrowie) które dobrze dzialaja - jako przyklad moge wskazac MSZ. Problemy kolejnych rzadów to moim zdaniem zbyt ambitne stawianie sobie celów, porazka w dobieraniu ludzi, brak widocznego kierunku dzialania (rzad jakos nie potrafi dzialac jako calosc, jak trzeba cos omówic to sytuacja wyglada jak w IP - wszyscy maja to gdzies, kazdy ma wazniejsze sprawy we wlasnym Ministerstwie) i grzech najwazniejszy - brak polityki informacyjnej. Do tego dochodzi uparte trwanie w pewnych stereotypach jesli chodzi o strukture Rzadu - moim zdaniem bledna.

YR> Nie wyobrzam sobie sytuacji by Rzad lub Senat mial konsultowac sie z ogolem spoleczenstwa - natomiast jak najbardziej powinien obserwoac nastroje i oczekiwania.

KN>Czyzby jednak Luke Woody mial racje i Senat oraz Rzad, ktory rzekomo
KN>wyzej od tzw. ludu nie stoi, ma nagle lud za nic?
KN>Oj... to mi sie nie podoba.

Wyciaga Pan bardzo daleko idace wnioski - bezpodstawnie. Jedno to konsultowac z kims a inne miec go za nic. Zreszta podkreslilem jednak ze
"powinien obserwoac nastroje i oczekiwania". Oczekiwania np sa takie by
unowoczesniono systemy i strony, zadbano o promocje itd - jezeli ktos powie mi, ze zadan tych nie udalo sie zrealizowac z powodu zlej woli rzadzacych oraz, ze owi rzadzacy maja gdzies te oczekiwania to zarzuce mu klamstwo.

KN>Zawsze chcialem wierzyc w rownosc. A nie w rownych i rowniejszych.

Przykro mi to mówic ale coraz bardziej wierze, ze o równosci mówi Pan tam gdzie Panu wygodniej. To naprawde tak trudno zrozumiec, ze wszyscy sa równi korzystajac ze swoich praw (wybory, inicjatywa ustawodawcza itp) natomoast w innych kwestiach kazdy ma swoje kompetencje i obowiazki - Minister Promocji bedzie realizowal promocje jak mu sie bedzie podobalo, uwzgledniajac zdanie
"ludu" lub nie - a potem bedzie z tego rozliczony przez ten lud jesli tylko
lud zechce korzystac z praw. Skoro jednak z praw nie korzystaja nawet poslowie to o czym tu mówic? Ci mniej równi o których Pan pisze sa mniej równi wylacznie na wlasne zyczenie.

YR> Swoja droga to najpierw Pan mowi ze powinni wszyscy decydowac (spojrzenie demokrtyczne tj poszanowanie zdania wiekszosci)

KN>No to nie ja wprowadzalem demokracje w Dreamlandzie. Wygrala wizja, ktora najwyrazniej uznano za lepsza. Nie mam tu nic do gadania ::).

Powyzsze sugeruje, ze jednak nie jest Pan wielkim entuzjasta demokracji - z innych wypowiedzi wnioskuje iz w takim razie uwaza Pan ze demokracja nie gwarantuje równosci. Jesli wskaze mi Pan sposób rzadzenia zapewniajacy wieksza równosc niz demokratyczny to bede wdzieczny i uchyle czola.

KN>uwazam, ze madrosc nie zna
KN>wytycznych rozumu, wytycznych racjonalnych. Nie dziala, jak logika.
KN>Gdyby tak dzialala, kazdy moglby sie jej nauczyc.

Rozumiem, ze madrosci nie da sie nauczyc (podzielam zdaniem) ale calosc Pana wypowiedzi znowu chyba mija sie z celem. Dyskutujemy to o dobrych albo zlych rzadach i zdaje sie ze wszystko co ma Pan do powiedzenia to, ze nie ma ojecia jak nalezy rzadzic (albo tez - "wiem ale nie powiem")

KN>Przepraszam, ale dlaczego nie trzeba udowadniac? Moze sie myle, ale
KN>zarzucanie komus zdrady jest pomowieniem, jezeli sie tego nie
KN>udowodni, nieprawdaz?

10 osób widzi jak Pan X odrabuje glowe Panu Y. Nastepnie mówi, ze zrobil to poniewaz stracil zaufanie do Pana Y, oraz, ze tak bedzie lepiej dla miasta i mieszkanców. Procesu nie ma - Pan X i jego sprawa jako czesc wiekszej awantury dostaje propozycje wyjazdu z miasta (i nie wracania) z którego korzysta. Po jakims czasie wraca jako Pan Z - wkrótce wszyscy sie juz tego domyslaja a w koncu sam sie przyznaje ze jest Panem X. Czy jest morderca?
Przychodzi Nagisa i mówi - czy cos mu udowodniono? Nie bylo procesu wiec nie. Nagisa ma racje.
Widzi Pan juz, ze po prostu inaczej patrzymy na sprawe - ja oceniam ludzi wedlug ich zachowania - jak Panu kiedys ktos na panskich oczach za przeproszeniem "nasra" na wycieraczke to mam nadzieje ze zanim sie Pan komus (poza organami wladzy) poskarzy poczeka na wyrok sadu by nie oskarzac bez udowodnienia winy.
Zakonczmy ten temat - nasze pisanie jest bez sensu a co do dzialania to prosze sie nie przejmowac - poradze sobie.

KN>No i swietnie, bo to Pana wybor.
KN>Ale wobec tego chyba nie warto pisac tych dlugich maili na liste, do
KN>ktorych Pan przyzwyczail, a ktore probuja cos tlumaczyc/udowadniac.
KN>Skoro mozna porozmawiac i sprobowac zrozumiec, to nalezy to zrobic.
KN>Jezeli sie nie chce, to chyba nie warto dalej oceniac.

Swiete slowa. Moje odzywki sa wyrazem braku cierpliwosci i zbyt latwego unoszenia sie gdy ktos glupoty pisze.

KN>Hm. Chyba sie troszke rozminelismy ,albo widzimy rozne wyjscia. Moim KN>zdaniem ograniczenie obowiazkow nic nie da.

I ja tak uwazam dlatego jak wspomnialem nie proponowalem takiego bezsensownego rozwiazania. Problemem poza biurokracja (choc nie uwazam zeby biurokaracji bylo tak strasznie wiele w KD - jezeli kto chce moge udowodnic, choc byc moze w innych krajach jest mniej urzednikow - tego nie wiem)

KN>Wiem ,ze kiedys ,gdy Dreamlandczycy spotykali sie jeszcze na ircu, tych rozmow bylo wiecej. Ze spotykali sie rowniez bardzo regularnie (kazdego dnia) w Kakutach (wtedy juz chyba na polchacie). KN>Czasu im najwyrazniej
starczalo

Przyznam sie ze posiadanie czasu na siedzenie na czacie Królestwa codziennie to nie jest moim zdnaiem normalna rzecz - ale spotkanie raz w tygodniu to juz osobna sprawa. Zgadzam sie ze brakuje tego typu rozrywek ale ostatnio coraz czesciej odbywaja sie mniej lub bardziej spontaniczne spotkania "Pod Morskim Baranem" - jesli tendencja sie utrzyma bedzie dobrze a moze i lepiej ;)

KN> Nie rozumiem tym bardziej argumentow w stylu "Real jest wazniejszy".To kwestia wyboru.

Hmm.. mysle ze real jest nieco wazniejszy jednak - to prawda ze w Królestwie mozna sie wiele nauczyc - sam zawdzieczam mu wiele praktycznych umiejetnosci. Jesli jednak mialbym osobe która spedza caly wolny czas w Dreamlandzie i druga która spedza caly wolny czas na dyskotekach to uwazam, ze mimo iz KD jest "pozyteczniejsze" wieksze szanse na normalne zycie ma ten drugi osobnik. Dreamland nie jest nam w stanie zastapic normalnych kontaktów miedzyludzkich - a tak sie sklada ze czasami musimy sie z ludzmi spotykac. Znam pare osób któe przez internet sa zupelnie ok ale maja powazne trudnosci w normalnych sprawach miedzyludzkich - a kiedys trzeba bedzie szukac pracy, robic zakupy ze juz o umawianu sie z dziewczyna nie wspomne. Internet daje im wrazenie ze jest ok ale wcale nie pomaga rozwiazac problemu - nadzieja w tym, ze wiekszosc znich po prostu z tego wyrosnie. To prawda, ze Dreamland jest najwartosciowsza rozryka internetowa z tych które znam ale jednak co za duzo to nie zdrowo. Na szczescie poza Panem nie zauwazam wiecej osób które by tak bardzo poswiecaly sie internetowi a co do Pana to mimo wszystko nie sadze zeby nalezal Pan do grupy spolecznie niedomagajacych. Co do powyzsego przykladu to chyba jednak przesadzilem - na dyskotekach mózg sie kurczy. Chyba jestem troche staroswiecki mimo wszytsko jednak bede sie upieral, ze lepszy Dreamlandczyk to taki, który ma czas czasem pozostac po tamtej stronie monitora niz ten co jest na stale z nami.

KN>Z serdecznymi pozdrowieniami,
KN>KN

Pozdrawiam
YR Received on Sat 17 Jun 2006 - 10:56:39 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET