Re:[6][dreamland] Co z tym Dreamlandem?

From: <yrogacz_usunto_at_op.pl>
Date: Thu, 15 Jun 2006 18:45:23 +0200


>> Hej, to znowu ja..
>> Srkacanie coraz lepiej nam wychodzi wiec kontynuujmy.
>
>A jeszcze nikt nie zaoferowal mi lapowki. No widzi Pan ::].

Aż dziw bierze, że robi Pan cos bezinteresownie ;)

>No chyba nie ma sie co dziwic, prawda? ::) Skoro nie decyduje narod (a
>to ponoc kraj demokratyczny), tylko decyduja jakies grupy "trzymajace
>wladze" ,ktore sila rzeczy dobieraja sie na zasadach jakiegos
>podobienstwa

Z jednej strony mamy IP wybierana w wyborach i tylko nieruchawosc spoleczenstwa i poslow powoduje ze mechanizmy demokratyczne kuleja za to dobrze dzialaja grupy dobierane przez JKM - czyli Namiestniecy a stad wynika Senat opraz Premier a stad wynika Rzad. Nie wyobrzam sobie sytuacji by Rzad lub Senat mial konsultowac sie z ogolem spoleczenstwa - natomiast jak najbardziej powinien obserwoac nastroje i oczekiwania. Co do pracy Namiestnikow to nie sadze by dzialali bez porozumienia ze znaczna czescia aktywnych mieszkancow prowincji - inaczej nie da sie nic w prowincji robic.

>>No coz.. ja administruje tak: widze jakis problem, obmyslam
>rozwiazanie, wprowadzam rozwiazanie - jesli z rozwiazania polowa
>bedzie zadowolona a polowa nie tzn ze nie jest dobrze - jak
>niezadowolonych bedzie tylko kilku to wybaczcie Panstwo ze nie
>przywiaze wielkeij wagi do ich glosow (co nie znaczy ze nie
>wyslucham..) - nie sposob zadowolic kazdego - tego mnie nauczyla Piwonia.

>Jakby to ujac... Gdyby wiekszosc miala zawsze racje, to demokracja
>bylaby system idealnym. A tak moim zdaniem nie jest. Zatem sam nie
>wierze w ogole w lepszosc racji wiekszosci. Nie raz jest dokladnie
>odwrotnie.

Stwierdzenie madre ale jest to mądrość bzdurna - bez żadnego przelożenia na praktyke. No bo jak mam rzadzić? - sluchac wiekszosci czy mniejszosci? a może nikogo?

Druga sprawa to fakt, że celem istnienia jest zapewnianie rozrywki - wiec jezeli nawet wpadne na genialny zamysł, który wszystkim obrzydzi zabawe to co mi po geniuszu?

Z drugiej strony nie chcielibysmy zamienienia Dreamlandu w ogame nawet gdyby przybyla do nas znaczna grupa obywateli, która tak się chce bawić.

Widze potrzebe kompromisu pomiedzy tradycja a swierzościa.

Swoja droga to najpierw Pan mowi ze powinni wszyscy decydowac (spojrzenie demokrtyczne tj poszanowanie zdania wiekszosci) a nie jakies grupki trzymajace wladze a teraz odnosze wrazene ze uwaza Pan ze trzeba Rzadzic mądrze i nie kierowac sie zdnaiem większosci. Może Pan jasno zaprezentowac swoje stanowisko?

>> Dokladnie tak - i tak jest Pan Woody traktowany porzez sady itp.
>Przez ludzi jest traktowany jako drugie wcielenie Eryka czyli możnaby
>rzec zgoła inaczej. Cóz - taka słabość ludzka.
>
>Mysle, ze to nie slabosc. To cos, co nie przystoi. Jezeli ktos uwaza
>konkretna osobe za zdrajce, to z pewnoscia moze to udowodnic.

Pan mnie najwidoczniej nie rozumie.
Eryk = zdrajca i udowadnic tu chyba nic nie trzeba (jesli uważa pAn, że trzeba to chyba temat na zupelnie inna rozmowe) natomiast pytanie brzmi czy Eryk = Woody. Jesli tak to Woody = zdrajca i znowu nie ma nic do udowadniania, jesli nie to jest dla mnie oczywiste ze Woody jest czysty jak łza więc o żadnej zdradzie mowy nie ma. Dodajmy do tego fakt, ze posty podpisywane Eryk i Luke Woody pisane sa ta sama reka oraz ze wielokrotnie Luke Woody przyznawal sie do autorstwa skryptow, ktore jak wiemy napisał Eryk - co nam z tego wynika? Gdzie robie bład w rozumowaniu? Czy w ogóle jest gdzies błąd? A co do sadu... wszystko w swoim czasie.

>> Pan mi ciagle inputujesz, ze mówię "wszystko jest OK".
>
>Niczego nie _imputuje_. Coz za pokretne slowo ::). Jeno to widze.

W ktorym momecie sprawilem takie wrazenie? Jeno milczeniem?

>Po drugie: prosze sprobowac. Jest Pan uprzedzony. Uprzedzony czlowiek
>nigdy nie zrozumie sie z tym, w stosunku do ktorego jest uprzedzony.
>Takie cuda sie nie zdarzaja ::).

Wiem - mimo wszystko mam ciekawsze rzeczy do robienia na które moge pożyteczniej spozytkować moja ograniczona energię.

>> Typowe gadanie starego zrzedy, który już zatracił umejetnosc
>dostosowywania sie i nadazania za zmianami.
>> Ale jest to świeta racja - tak wlasnie powinno byc, tak trzeba.
>
>Wobec czego oceniam, ze jest Pan nie gorszym zrzeda ode mnie. Wstapi
>Pan do mojego klubu seniora? ::]

Z miła chęcią.

>>Ja o "starym" Dreamlandzie uczylem sie i wciaz
>ucze ze starych pism. Sa one jak zdjecia na których uchwycono pewien
>"klimat" tamtych dni. Z tamtad wiem ze warto tesknic za tamtym
>Dreamlandem.
>
>Warto jeszcze pomowic z ludzmi. To (przepraszam bardzo za wyrazenie)
>nosniki historii, ktore prezentuja go ze swojego ,subiektywnego punktu
>widzenia.

Mialem szczescie rozmawiac z wieloma osobami - cenie sobie wrazenia wyniesione z tych rozmow.

>> Praca ma sens jesli sa jej odbiorcy - nauczmy sie więc byc także
>odbiorcami tego co ktoś dla nas z mozołem przygotował.
>
>Tak. O to nie raz postulowalem ::].

Ja coraz wyrazniej to dostrzegam - Pan dostrzegł to znacznie wczesniej - choć ja takze juz od dawna postulowałem o jakies prawne ograniczanie ilosci obowiazkow jakie moze brac na siebie obywatel - tylko wciaz nie widze sposobu w jaki moznaby to sensownie zrobić.

>KN

Pozdrawiam
YR Received on Thu 15 Jun 2006 - 10:12:03 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET