POMOCY!!!!!!

From: <sheep3_usunto_at_poczta.onet.pl>
Date: Thu, 15 Jun 2006 11:42:48 +0200


TO WSZYSTKO JEST CHORE, MAM DOSC. NIE MIALAM DOSTEPU DO NETU PRZEZ TYDZIEN, I MOJA SKRZYNKA POPROSTU SIE ZAWIESILA BO W CIAGU TYCH KILKU DNI PRZYSLALISCIE 1135 WIADOMOSCI. JESLI SKRESLA SIE KOGOS Z LISTY OBYWATELI TO PRZYDALOBY SIE SKRESLIC GO TEZ Z FORUM, BO NIE JEST TO OPISANE NA STRONIE. PRZERAZA MNIE MYSL ZE ZEBY ODCZYTAC WIADOMOSC JESLI KTOS Z WAS POWIE MI JAK TO ZROBIC BEDE MUSIALA ODCZYTAC KOLEJNE 50 WIADOMOSCI KTORE DZIS PRZYJDA. KURCZE LUDZIE TAKIE ILOSCI KORESPONDENCJI ZMUSZAJA WAS CHYBA DO CIAGLEGO SIEDZENIA PRZED KOMPEM A JEST SLICZNIE W REALU. tYO

Użytkownik kaworunagisa000 <kawnag_usunto_at_gmail.com> napisał:
>> Hej, to znowu ja..
>> Srkacanie coraz lepiej nam wychodzi wiec kontynuujmy.
>
>A jeszcze nikt nie zaoferowal mi lapowki. No widzi Pan ::].
>
>>
>> >Tu sie zgodze. Zakulisowosc widoczna jest w historii bardzo, bardzo
>> >czesto.
>> Troszke to zabrzmailo jakby miał Pan o to żal -
>
>Nie. To raczej moje spostrzezenie. Takie rzeczy maja miejsce bardzo
>czesto, teraz widac to na przykladzie nowego namiestnika, nowego
>premiera. Kiedys sam bylem czescia takiego "aktu", gdy stawalem sie
>namiestnikiem, a (dzis juz) przedostatni premier rowniez staral sie o
>te "posade". No i tych historii jest caly ogrom.
>
>> ja uwazam, ze owszem o pewnych sprawach trzeba mowic głośno z
>drugiej jednak strony latwiej pewne rzeczy regolowac w mniejszym gronie.
>
>Spodziewam sie, ze to doswiadczenia po Piwonii. Mysle, ze jest z tym
>roznie.
>
>> Ja nie mam nic przeciwko rozmowom w wezszym gronie mimo ze jezeli
>czegos sie nie ustala cala spolecznosc to zaraz krzycza, ze klika i
>elita i na obywtaeli nie baczy.
>
>No chyba nie ma sie co dziwic, prawda? ::) Skoro nie decyduje narod (a
>to ponoc kraj demokratyczny), tylko decyduja jakies grupy "trzymajace
>wladze" ,ktore sila rzeczy dobieraja sie na zasadach jakiegos
>podobienstwa (trzeba by geniuszu by celowo zachowywac dwa zwalczajace
>sie obozy, ktorych walki wynikiem jest wieksza kreatywnosc), to narod
>moze krzyczec.
>
>>No coz.. ja administruje tak: widze jakis problem, obmyslam
>rozwiazanie, wprowadzam rozwiazanie - jesli z rozwiazania polowa
>bedzie zadowolona a polowa nie tzn ze nie jest dobrze - jak
>niezadowolonych bedzie tylko kilku to wybaczcie Panstwo ze nie
>przywiaze wielkeij wagi do ich glosow (co nie znaczy ze nie
>wyslucham..) - nie sposob zadowolic kazdego - tego mnie nauczyla Piwonia.
>
>Jakby to ujac... Gdyby wiekszosc miala zawsze racje, to demokracja
>bylaby system idealnym. A tak moim zdaniem nie jest. Zatem sam nie
>wierze w ogole w lepszosc racji wiekszosci. Nie raz jest dokladnie
>odwrotnie.
>
>>
>> >Hm. Mysle, ze nie zmieni, bo chyba nie takie jest zadanie Szkoly tego
>> >rodzaju. Tak mi sie wydaje.
>> Może sie Panu dobrze wydaje a moze źle.
>
>Tak to juz jest z tym wydawaniem sie, Panie Yelonku ::].
>
>> Postaram sie jednak aby szkoła przynajmniej zachęcała i ułatwiała
>samodzielne zgłebianie wiedzy.
>
>Uhm. To szczytny cel.
>
>> Dokladnie tak - i tak jest Pan Woody traktowany porzez sady itp.
>Przez ludzi jest traktowany jako drugie wcielenie Eryka czyli możnaby
>rzec zgoła inaczej. Cóz - taka słabość ludzka.
>
>Mysle, ze to nie slabosc. To cos, co nie przystoi. Jezeli ktos uwaza
>konkretna osobe za zdrajce, to z pewnoscia moze to udowodnic. Jezeli
>moze - idzie do sadu, by w swietle prawa udowodnic cos i sprawic, by
>sprawiedliwosci stalo sie zadosc.
>Jezeli nie ida do sadu, to najwyrazniej nie maja dowodow. Skoro nie
>maja dowodow, to oczerniaja.
>
>Czyz nie?
>
>> Tu sie zgadzam ale jak wezmiemy pod uwage ze dyskusje ne wychodza z
>braku opanowania rozmówców to jestem przeciw.
>
>Naturalnie. Zalezy to od poziomu dyskusji i tego, po co i o co sie ja
>toczy, jak sadze.
>Z dyskusji moze cos wynikac i mozna sie czegos uczyc. Ale mysle, ze
>gdy spotykaja sie ludzie o calkowicie przeciwnych pogladach i probuja
>sobie narzucac swoje wizje, to wychodzi nam to, co wyszlo rozmowie
>bohatera Blake'owskiej ksiegi z Aniolem. W koncu szkielet zmienia sie
>w "Analityki" Arystotelesa, gdzie bohater stwierdza, ze strata czasu
>jest rozmawiac z kims, kogo dziela sa tylko analityka. A stwierdza na
>koncu, ze wrog lub opor jest prawdziwym przyjacielem.
>Moze zatem jest inaczej ^_-.
>
>>
>> >> Alez w tym jest czesto wiecej niz cien prawdy i widzimy to (ja widze
>> >w kazdym razie)
>> >
>> >To dlaczego odnosze wrazenie, ze tegoz Pan nie wyraza?
>>
>> Że nie wyrażam głosno opinii ze cos dziala żle? Widocznie wole
>działac niz paplać. Z krzyków, że IP nie działa nic nie wynika - pismo
>dotyczace złego działania IP, które wystosował Seanat było
>sprowokowane przeze mnie (nie wiem czy to pwód do dumy) - jaki to dało
>efekt? - proszę spojrzeć co się w IP dzieje.
>
>Przyznam szczerze, ze nie patrze. Ale takie glosne glosy wydaja mi sie
>jedynymi dowodami, ze kogos to razi, nie pasuje i ze chce sie czegos
>innego. W przypadku publicznego milczenia, wydaje sie, jakby wszyscy
>byli ZA tym, jak jest.
>
>> Moje motto: "Zamiast narzekac na ciemności - zapal świeczkę" - to
>własnie realizuje w Dreamlandzie. Nie mam złudzeń, że naprawie
>wszystko ale robiąc dobrze swoja robote robimy najwięcej jak sie da -
>i tylko tyle trzeba.
>
>Oj. Naprawic wszystko ::). Nie. Cudem jest naprawic prowincje ::).
>
>> Pan mi ciagle inputujesz, ze mówię "wszystko jest OK".
>
>Niczego nie _imputuje_. Coz za pokretne slowo ::). Jeno to widze.
>
>> Ja juz wspominalem ze nie jest OK i moze byc lepiej ale przyczyn
>bycia nie OK nie dopatruje sie w jakichs karygodnych zaniedbaniach. Po
>prostu takie czasy.. a co w związku z tym? Ja zawsze równam w górę a
>nie w dół.
>
>Wyrazam taka opinie, bo widze pewna niekonsekwencje. Ale najwidoczniej
>po prostu inaczej na rzecz patrze.
>
>> Przyznam szczerze, ze nie myslalem o tym - jednakze z jednym z nich
>rozmawialem prywatnie a na rozmowe z drugim szkoda mi zdrowia a i jemu
>mogloby sie pogorszyc - a po co?
>
>Po pierwsze: w istocie, na najlepsze i najprostsze wyjscia wpada sie
>najpozniej, bo to wydaje sie byc najtrudniejsze ::).
>Po drugie: prosze sprobowac. Jest Pan uprzedzony. Uprzedzony czlowiek
>nigdy nie zrozumie sie z tym, w stosunku do ktorego jest uprzedzony.
>Takie cuda sie nie zdarzaja ::).
>
>> Alez ja uwazam ze przepasz - w dziedzinie techniki: dostepu do
>interntu, rozwoju gier internetowych minela cała epoka od zalozenia KD
>(coraz blizej 10 lat).
>
>Ja rozumiem ,ze technika wplywa na nasze zycie, ale mowa tu o
>ludziach. Nie przez przypadek do dzis czerpie sie garsciami z Platona
>czy Arystotelesa, ktorzy na dzwiek telefonu komorkowego mogliby
>wyciagnac miecz ::). Pewne rzeczy sa niezmienne lub prawie ,ze
>niezmienne. Ot chocby szczescie. Uprzedzenie. Milosc do wina i czosnku
>::). Ciekawosc, religijnosc, duchowosc, materializm, zadza, chec
>wladzy, potrzeba milosci, akceptacji, itd.
>Technika moze zmieniac troszke warunki ,postep sprawiac, ze domy nie
>sa juz drewniane, lecz utrzymuja sie na wodzie (albo i plywaja ::)),
>ale czlowiek wcale tak bardzo sie nie rozni.
>
>> A mlodziez tez jest inna - nie sadze zeby zalozyciele Królestwa
>wychowywani byli od 15 roku zycia w asyscie komorek i wszechobecnego
>czata - chetnie uslysze jak to wtedy było.
>
>Odsylame do mej poprzedniej wypowiedzi.
>
>> Typowe gadanie starego zrzedy, który już zatracił umejetnosc
>dostosowywania sie i nadazania za zmianami.
>
>Hehehe. Dziekuje ::). A ja chyba mlodszy od Pana jestem ;;].
>
>> Ale jest to świeta racja - tak wlasnie powinno byc, tak trzeba.
>
>Wobec czego oceniam, ze jest Pan nie gorszym zrzeda ode mnie. Wstapi
>Pan do mojego klubu seniora? ::]
>
>> Ja tez wierze w sens tych zwyczajow - ale tylko nieliczne
>przetrwaja a reszta sie baaardzo zmieni.
>
>Alez tak jest zawsze! Sek w tym, ze gdy sie nie broni nawet czesci, to
>niewiele przetrwa.
>
>> Nie mam zdania... Ja o "starym" Dreamlandzie uczylem sie i wciaz
>ucze ze starych pism. Sa one jak zdjecia na których uchwycono pewien
>"klimat" tamtych dni. Z tamtad wiem ze warto tesknic za tamtym
>Dreamlandem.
>
>Warto jeszcze pomowic z ludzmi. To (przepraszam bardzo za wyrazenie)
>nosniki historii, ktore prezentuja go ze swojego ,subiektywnego punktu
>widzenia. Wciaz w Dreamlandzie tych ludzi sporo i mozna miec tylko
>zal, ze tych wartosci czy tradycji nie bronia publicznie. Bronia ich
>natomiast prywatnie ::).
>
>> Chodzi mi to ze jezeli kazdy jeen z obywateli bedzie poswiecal 90%
>swojego czasu na prace czyli na: administrowanie, pisanie artykułów,
>oragnizowanie konkursów, orgnizacje zawodów sportowych, zarządanie
>lista dyskusyjna, tworzenie prawa itp. To pozostanie u tylko 5% czasu
>na: spotkania na czacie, branie udziału w konkursach, czytanie
>artykułów, granie w piłe albo skakanie na skoczni, dyskusje na liście.
>
>Ah. No w tym sensie, jak najbardziej. Rzecz lezy jednak chyba w
>rownowadze. W panstwie, ktore stroni od biurokracji, ktore daje
>mozliwosc rozwoju (nawet klikania na ikonke "praca", jak to ma miejsce
>w Scholandii ::)). Musi byc (ponoc sprawdza sie to w USA) 10% tworcow
>i 90% odbiorcow/konsumentow/pracownikow. I moze to dobra proporcja.
>Gdyby na 1 pomyslodawce-wykonawce przypadalo nawet 10 odbiorcow, to
>rzecz zdawalaby sie miec sens ::).
>
>> Rozumie Pan co mam na mysli?
>
>Naturalnie, ze rozumiem.
>
>> Praca ma sens jesli sa jej odbiorcy - nauczmy sie więc byc także
>odbiorcami tego co ktoś dla nas z mozołem przygotował.
>
>Tak. O to nie raz postulowalem ::].
>
>
>> Pozdrawiam
>> YR
>
>KN
>
>
>
>
>
>
>
>Aby się wypisać, należy wysłać pustą wiadomość na adres dreamland-unsubscribe_usunto_at_yahoogroups.com
>Yahoo! Groups Links
>
>
>
>
Received on Thu 15 Jun 2006 - 02:51:39 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET