=?ISO-8859-2?Q?Re:[5][dreamland] Co z tym Dreamlandem (by=B3o: Z jakiej bajki je

From: kaworunagisa000 <kawnag_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 14 Jun 2006 23:30:02 -0000


> Hej, to znowu ja..
> Srkacanie coraz lepiej nam wychodzi wiec kontynuujmy.

A jeszcze nikt nie zaoferowal mi lapowki. No widzi Pan ::].

>
> >Tu sie zgodze. Zakulisowosc widoczna jest w historii bardzo, bardzo
> >czesto.
> Troszke to zabrzmailo jakby miał Pan o to żal -

Nie. To raczej moje spostrzezenie. Takie rzeczy maja miejsce bardzo czesto, teraz widac to na przykladzie nowego namiestnika, nowego premiera. Kiedys sam bylem czescia takiego "aktu", gdy stawalem sie namiestnikiem, a (dzis juz) przedostatni premier rowniez staral sie o te "posade". No i tych historii jest caly ogrom.

> ja uwazam, ze owszem o pewnych sprawach trzeba mowic głośno z
drugiej jednak strony latwiej pewne rzeczy regolowac w mniejszym gronie.

Spodziewam sie, ze to doswiadczenia po Piwonii. Mysle, ze jest z tym roznie.

> Ja nie mam nic przeciwko rozmowom w wezszym gronie mimo ze jezeli
czegos sie nie ustala cala spolecznosc to zaraz krzycza, ze klika i elita i na obywtaeli nie baczy.

No chyba nie ma sie co dziwic, prawda? ::) Skoro nie decyduje narod (a to ponoc kraj demokratyczny), tylko decyduja jakies grupy "trzymajace wladze" ,ktore sila rzeczy dobieraja sie na zasadach jakiegos podobienstwa (trzeba by geniuszu by celowo zachowywac dwa zwalczajace sie obozy, ktorych walki wynikiem jest wieksza kreatywnosc), to narod moze krzyczec.

>No coz.. ja administruje tak: widze jakis problem, obmyslam
rozwiazanie, wprowadzam rozwiazanie - jesli z rozwiazania polowa bedzie zadowolona a polowa nie tzn ze nie jest dobrze - jak niezadowolonych bedzie tylko kilku to wybaczcie Panstwo ze nie przywiaze wielkeij wagi do ich glosow (co nie znaczy ze nie wyslucham..) - nie sposob zadowolic kazdego - tego mnie nauczyla Piwonia.

Jakby to ujac... Gdyby wiekszosc miala zawsze racje, to demokracja bylaby system idealnym. A tak moim zdaniem nie jest. Zatem sam nie wierze w ogole w lepszosc racji wiekszosci. Nie raz jest dokladnie odwrotnie.

>
> >Hm. Mysle, ze nie zmieni, bo chyba nie takie jest zadanie Szkoly tego
> >rodzaju. Tak mi sie wydaje.
> Może sie Panu dobrze wydaje a moze źle.

Tak to juz jest z tym wydawaniem sie, Panie Yelonku ::].

> Postaram sie jednak aby szkoła przynajmniej zachęcała i ułatwiała
samodzielne zgłebianie wiedzy.

Uhm. To szczytny cel.

> Dokladnie tak - i tak jest Pan Woody traktowany porzez sady itp.
Przez ludzi jest traktowany jako drugie wcielenie Eryka czyli możnaby rzec zgoła inaczej. Cóz - taka słabość ludzka.

Mysle, ze to nie slabosc. To cos, co nie przystoi. Jezeli ktos uwaza konkretna osobe za zdrajce, to z pewnoscia moze to udowodnic. Jezeli moze - idzie do sadu, by w swietle prawa udowodnic cos i sprawic, by sprawiedliwosci stalo sie zadosc.
Jezeli nie ida do sadu, to najwyrazniej nie maja dowodow. Skoro nie maja dowodow, to oczerniaja.

Czyz nie?

> Tu sie zgadzam ale jak wezmiemy pod uwage ze dyskusje ne wychodza z
braku opanowania rozmówców to jestem przeciw.

Naturalnie. Zalezy to od poziomu dyskusji i tego, po co i o co sie ja toczy, jak sadze.
Z dyskusji moze cos wynikac i mozna sie czegos uczyc. Ale mysle, ze gdy spotykaja sie ludzie o calkowicie przeciwnych pogladach i probuja sobie narzucac swoje wizje, to wychodzi nam to, co wyszlo rozmowie bohatera Blake'owskiej ksiegi z Aniolem. W koncu szkielet zmienia sie w "Analityki" Arystotelesa, gdzie bohater stwierdza, ze strata czasu jest rozmawiac z kims, kogo dziela sa tylko analityka. A stwierdza na koncu, ze wrog lub opor jest prawdziwym przyjacielem. Moze zatem jest inaczej ^_-.

>
> >> Alez w tym jest czesto wiecej niz cien prawdy i widzimy to (ja widze
> >w kazdym razie)
> >
> >To dlaczego odnosze wrazenie, ze tegoz Pan nie wyraza?
>
> Że nie wyrażam głosno opinii ze cos dziala żle? Widocznie wole
działac niz paplać. Z krzyków, że IP nie działa nic nie wynika - pismo dotyczace złego działania IP, które wystosował Seanat było sprowokowane przeze mnie (nie wiem czy to pwód do dumy) - jaki to dało efekt? - proszę spojrzeć co się w IP dzieje.

Przyznam szczerze, ze nie patrze. Ale takie glosne glosy wydaja mi sie jedynymi dowodami, ze kogos to razi, nie pasuje i ze chce sie czegos innego. W przypadku publicznego milczenia, wydaje sie, jakby wszyscy byli ZA tym, jak jest.

> Moje motto: "Zamiast narzekac na ciemności - zapal świeczkę" - to
własnie realizuje w Dreamlandzie. Nie mam złudzeń, że naprawie wszystko ale robiąc dobrze swoja robote robimy najwięcej jak sie da - i tylko tyle trzeba.

Oj. Naprawic wszystko ::). Nie. Cudem jest naprawic prowincje ::).

> Pan mi ciagle inputujesz, ze mówię "wszystko jest OK".

Niczego nie _imputuje_. Coz za pokretne slowo ::). Jeno to widze.

> Ja juz wspominalem ze nie jest OK i moze byc lepiej ale przyczyn
bycia nie OK nie dopatruje sie w jakichs karygodnych zaniedbaniach. Po prostu takie czasy.. a co w związku z tym? Ja zawsze równam w górę a nie w dół.

Wyrazam taka opinie, bo widze pewna niekonsekwencje. Ale najwidoczniej po prostu inaczej na rzecz patrze.

> Przyznam szczerze, ze nie myslalem o tym - jednakze z jednym z nich
rozmawialem prywatnie a na rozmowe z drugim szkoda mi zdrowia a i jemu mogloby sie pogorszyc - a po co?

Po pierwsze: w istocie, na najlepsze i najprostsze wyjscia wpada sie najpozniej, bo to wydaje sie byc najtrudniejsze ::). Po drugie: prosze sprobowac. Jest Pan uprzedzony. Uprzedzony czlowiek nigdy nie zrozumie sie z tym, w stosunku do ktorego jest uprzedzony. Takie cuda sie nie zdarzaja ::).

> Alez ja uwazam ze przepasz - w dziedzinie techniki: dostepu do
interntu, rozwoju gier internetowych minela cała epoka od zalozenia KD (coraz blizej 10 lat).

Ja rozumiem ,ze technika wplywa na nasze zycie, ale mowa tu o ludziach. Nie przez przypadek do dzis czerpie sie garsciami z Platona czy Arystotelesa, ktorzy na dzwiek telefonu komorkowego mogliby wyciagnac miecz ::). Pewne rzeczy sa niezmienne lub prawie ,ze niezmienne. Ot chocby szczescie. Uprzedzenie. Milosc do wina i czosnku ::). Ciekawosc, religijnosc, duchowosc, materializm, zadza, chec wladzy, potrzeba milosci, akceptacji, itd. Technika moze zmieniac troszke warunki ,postep sprawiac, ze domy nie sa juz drewniane, lecz utrzymuja sie na wodzie (albo i plywaja ::)), ale czlowiek wcale tak bardzo sie nie rozni.

> A mlodziez tez jest inna - nie sadze zeby zalozyciele Królestwa
wychowywani byli od 15 roku zycia w asyscie komorek i wszechobecnego czata - chetnie uslysze jak to wtedy było.

Odsylame do mej poprzedniej wypowiedzi.

> Typowe gadanie starego zrzedy, który już zatracił umejetnosc
dostosowywania sie i nadazania za zmianami.

Hehehe. Dziekuje ::). A ja chyba mlodszy od Pana jestem ;;].

> Ale jest to świeta racja - tak wlasnie powinno byc, tak trzeba.

Wobec czego oceniam, ze jest Pan nie gorszym zrzeda ode mnie. Wstapi Pan do mojego klubu seniora? ::]

> Ja tez wierze w sens tych zwyczajow - ale tylko nieliczne
przetrwaja a reszta sie baaardzo zmieni.

Alez tak jest zawsze! Sek w tym, ze gdy sie nie broni nawet czesci, to niewiele przetrwa.

> Nie mam zdania... Ja o "starym" Dreamlandzie uczylem sie i wciaz
ucze ze starych pism. Sa one jak zdjecia na których uchwycono pewien "klimat" tamtych dni. Z tamtad wiem ze warto tesknic za tamtym Dreamlandem.

Warto jeszcze pomowic z ludzmi. To (przepraszam bardzo za wyrazenie) nosniki historii, ktore prezentuja go ze swojego ,subiektywnego punktu widzenia. Wciaz w Dreamlandzie tych ludzi sporo i mozna miec tylko zal, ze tych wartosci czy tradycji nie bronia publicznie. Bronia ich natomiast prywatnie ::).

> Chodzi mi to ze jezeli kazdy jeen z obywateli bedzie poswiecal 90%
swojego czasu na prace czyli na: administrowanie, pisanie artykułów, oragnizowanie konkursów, orgnizacje zawodów sportowych, zarządanie lista dyskusyjna, tworzenie prawa itp. To pozostanie u tylko 5% czasu na: spotkania na czacie, branie udziału w konkursach, czytanie artykułów, granie w piłe albo skakanie na skoczni, dyskusje na liście.

Ah. No w tym sensie, jak najbardziej. Rzecz lezy jednak chyba w rownowadze. W panstwie, ktore stroni od biurokracji, ktore daje mozliwosc rozwoju (nawet klikania na ikonke "praca", jak to ma miejsce w Scholandii ::)). Musi byc (ponoc sprawdza sie to w USA) 10% tworcow i 90% odbiorcow/konsumentow/pracownikow. I moze to dobra proporcja. Gdyby na 1 pomyslodawce-wykonawce przypadalo nawet 10 odbiorcow, to rzecz zdawalaby sie miec sens ::).

> Rozumie Pan co mam na mysli?

Naturalnie, ze rozumiem.

> Praca ma sens jesli sa jej odbiorcy - nauczmy sie więc byc także
odbiorcami tego co ktoś dla nas z mozołem przygotował.

Tak. O to nie raz postulowalem ::].

> Pozdrawiam
> YR

KN Received on Wed 14 Jun 2006 - 16:35:19 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET