>Tu sie zgodze. Zakulisowosc widoczna jest w historii bardzo, bardzo
>czesto.
Troszke to zabrzmailo jakby miał Pan o to żal - ja uwazam, ze owszem o pewnych sprawach trzeba mowic głośno z drugiej jednak strony latwiej pewne rzeczy regolowac w mniejszym gronie. Ja nie mam nic przeciwko rozmowom w wezszym gronie mimo ze jezeli czegos sie nie ustala cala spolecznosc to zaraz krzycza, ze klika i elita i na obywtaeli nie baczy. No coz.. ja administruje tak: widze jakis problem, obmyslam rozwiazanie, wprowadzam rozwiazanie - jesli z rozwiazania polowa bedzie zadowolona a polowa nie tzn ze nie jest dobrze - jak niezadowolonych bedzie tylko kilku to wybaczcie Panstwo ze nie przywiaze wielkeij wagi do ich glosow (co nie znaczy ze nie wyslucham..) - nie sposob zadowolic kazdego - tego mnie nauczyla Piwonia.
>Hm.
>A czy brakuje Panu kogos, sposrod tych, ktorzy odeszli?
Odczuwam brak kilku, ktorzy zmniejszyli swoja aktywność: Artur Piotr (!!!), Jacques de Brolle, Tia McArthur. Braki te wynikaja częściej z mojej znajomosci z nimi niz z ich wkładu w Dreamland.. taki po prostu jestem - bardziej cenie sobie postacie z podworka obok niz z piedestałów chocby nie wiem jak zasłużeni byli.
>Hm. Mysle, ze nie zmieni, bo chyba nie takie jest zadanie Szkoly tego
>rodzaju. Tak mi sie wydaje.
Może sie Panu dobrze wydaje a moze źle. Postaram sie jednak aby szkoła przynajmniej zachęcała i ułatwiała samodzielne zgłebianie wiedzy.
>Bo chyba tak sie podchodzi do czlowieka, ktoremu nic nie udowodniono -
>jak do czlowieka niewinnego.
Dokladnie tak - i tak jest Pan Woody traktowany porzez sady itp. Przez ludzi jest traktowany jako drugie wcielenie Eryka czyli możnaby rzec zgoła inaczej. Cóz - taka słabość ludzka.
>Niemniej
>jednak uwazam, ze te dyskusje pewna wartosc edukacyjna posiadaja i nie sa calkowicie zbedne.
Tu sie zgadzam ale jak wezmiemy pod uwage ze dyskusje ne wychodza z braku opanowania rozmówców to jestem przeciw.
>> Alez w tym jest czesto wiecej niz cien prawdy i widzimy to (ja widze
>w kazdym razie)
>
>To dlaczego odnosze wrazenie, ze tegoz Pan nie wyraza?
Że nie wyrażam głosno opinii ze cos dziala żle? Widocznie wole działac niz paplać. Z krzyków, że IP nie działa nic nie wynika - pismo dotyczace złego działania IP, które wystosował Seanat było sprowokowane przeze mnie (nie wiem czy to pwód do dumy) - jaki to dało efekt? - proszę spojrzeć co się w IP dzieje. Moje motto: "Zamiast narzekac na ciemności - zapal świeczkę" - to własnie realizuje w Dreamlandzie. Nie mam złudzeń, że naprawie wszystko ale robiąc dobrze swoja robote robimy najwięcej jak sie da - i tylko tyle trzeba.
>Hm. I tu mamy dwie mozliwosci. Albo porownujemy do innych i jezeli
>tylko tam rewelacji nie ma ,to uznajemy ,ze wszystko jest OK.
Pan mi ciagle inputujesz, ze mówię "wszystko jest OK". Ja juz wspominalem ze nie jest OK i moze byc lepiej ale przyczyn bycia nie OK nie dopatruje sie w jakichs karygodnych zaniedbaniach. Po prostu takie czasy.. a co w związku z tym? Ja zawsze równam w górę a nie w dół.
>Ma Pan dwoch ludzi, moze Pan z nimi porozmawiac, moze
>Pan otwarcie spytac na liscie "Dlaczego Panowie narzekacie ,a kiedys
>nie narzekaliscie?". W najgorszym wypadku nic nie napisza ::).
Przyznam szczerze, ze nie myslalem o tym - jednakze z jednym z nich rozmawialem prywatnie a na rozmowe z drugim szkoda mi zdrowia a i jemu mogloby sie pogorszyc - a po co?
>Alez to nie az taka przepasc. To kwestia niekiedy ledwie kilku lat.
Alez ja uwazam ze przepasz - w dziedzinie techniki: dostepu do interntu, rozwoju gier internetowych minela cała epoka od zalozenia KD (coraz blizej 10 lat). A mlodziez tez jest inna - nie sadze zeby zalozyciele Królestwa wychowywani byli od 15 roku zycia w asyscie komorek i wszechobecnego czata - chetnie uslysze jak to wtedy było.
>To
>oczywiste, ze stare pokolenie powinno bronic tradycji, probowac
>ksztalcic mlodych, walczyc o przetrwanie zwyczajow, itp.
Typowe gadanie starego zrzedy, który już zatracił umejetnosc dostosowywania sie i nadazania za zmianami. Ale jest to świeta racja - tak wlasnie powinno byc, tak trzeba. Ja tez wierze w sens tych zwyczajow - ale tylko nieliczne przetrwaja a reszta sie baaardzo zmieni.
>Tak sie chyba
>jednak nie stalo. A moze sie myle.
Nie mam zdania... Ja o "starym" Dreamlandzie uczylem sie i wciaz ucze ze starych pism. Sa one jak zdjecia na których uchwycono pewien "klimat" tamtych dni. Z tamtad wiem ze warto tesknic za tamtym Dreamlandem.
>Praca w v-panstwie powinna byc zabawa ::).
Chodzi mi to ze jezeli kazdy jeen z obywateli bedzie poswiecal 90% swojego czasu na prace czyli na: administrowanie, pisanie artykułów, oragnizowanie konkursów, orgnizacje zawodów sportowych, zarządanie lista dyskusyjna, tworzenie prawa itp. To pozostanie u tylko 5% czasu na: spotkania na czacie, branie udziału w konkursach, czytanie artykułów, granie w piłe albo skakanie na skoczni, dyskusje na liście.
Rozumie Pan co mam na mysli?
Praca ma sens jesli sa jej odbiorcy - nauczmy sie więc byc także odbiorcami tego co ktoś dla nas z mozołem przygotował.
>
>KN
Pozdrawiam
YR
Received on Wed 14 Jun 2006 - 08:57:54 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET