> Dziekuje za uprzejma wymiane zdań :-)
Ja rowniez dziekuje.
> Pozwole sobie dosc wybiorczo potraktowac tematy poruszane przez Pana
bo nam sie tu straszne tasiemce zaczely tworzyć, a nie jestem pewny
czy zainfekowanie listy tasiemcem nie jest karane ;)
Kto wie. Przy tych moderatorach, kto wie ::).
> Zgadzam sie i sam generalizuje :-) dla własnej wygody. Powiedzmy ze
moje słowa były raczej apelem zeby generalizowac jak najmniej.
Zastanowic sie tylko trzeba, jakby nam sie zylo, gdybys generalizowali malo lub wcale ::).
> Co do pogladow na konkretne sprawy to w wielu rzeklbym
fundamentalnych dla Krolestwa sprawach tocza sie czesto zakulisowe
dyskusje i zdania sa bardzo podzielone.
Tu sie zgodze. Zakulisowosc widoczna jest w historii bardzo, bardzo czesto.
> Oczywiscie dopuszczam taka mysl ze sa sprawy (decyzje) ktorych
niektorzy scierpiec nie mogli wiec odeszli - a pozostala ta czesc
ktora byla za lub obojetna ale nie sadze by znaczylo to ze Dreamland
ma jakis swoj poglad czy ideologie.
Hm.
A czy brakuje Panu kogos, sposrod tych, ktorzy odeszli?
> Mlodziez slyszy malo o czymkolwiek chyba, ze trafi sie ambitny
osobnik ktory lubi sam pogrzebac. Mam nadzieje, ze Szkoła Głowna to
zmieni, ale ze jest nieobowiazkowa to moze byc roznie (znowu roznica
pogladow - jedni chcieli obowizkowej inni nie).
Hm. Mysle, ze nie zmieni, bo chyba nie takie jest zadanie Szkoly tego
rodzaju. Tak mi sie wydaje. Trzeba by tu moze Historii na
uniwersytecie. A moze po prostu innej mentalnosci, w ktorej inaczej
sie na rozne rzeczy patrzy.
Gdy tu przyszedlem to zostalem "zrugany" przez Edwarda Kriega (wtedy
chyba jeszcze nie ksiecia) za nieromantycznosc w probie odgadniecia
tego, jak sie przeprowadzac pomiedzy prowincjami (jak przez mgle, ale
jeszcze to pamietam).
Ktoz dzis mowi tu o romantycznosci? Ja pamietam rowniez, ze i ten sam
Dreamlandczyk (kwestia doswiadczenia? dlugosci v-zycia?) rzekl kiedys
chyba na liscie SAFu, ze moze bede jak Bzerolek de Kakuc. Ja mialem
zatem jakies chociaz wspomnienia z przeszlosci i zdecydowanie latwiej
bylo mi jakos sie w niej polapac ,bo bez punktow zaczepienia jest
jeszcze trudniej. Pamietam rowniez ,ze wowczas na LD polecano czesto
Wielka Ksiege.
> >Panie Yelonku ::). Przeszlosci nie da sie odrzucic ad hoc, jakby nie
> >istniala.
> Troche sie nie zrozumielismy - ja wlasnie dlatego uwazam ze Pan
Woody ciezko sie bedzie mial tu znalezc bo ciaza na nim winy Eryka i
uwazam to za naturalne (z punktu widzenia prawa jest czysty stad
jeszcze z listy KD nie zostal usuniety choc wielu by sobie tego zyczylo).
Moze wielu, moze nie. Ja np. bym tego nie chcial ::). Natomiast jezeli niczego mu nie udowodniono, to mozna chyba podstawnie uznac, ze jakiekolwiek oskarzenia o zdrade moga byc uznane za oszczerstwo, prawda? Bo chyba tak sie podchodzi do czlowieka, ktoremu nic nie udowodniono - jak do czlowieka niewinnego.
> Niemniej nie ma sensu rozdrapywac wiecznie tematu i zmuszac mlodych
do patrzenia na spor z cyklu kto ma racje. Poniewaz ciagle nie umiemy
spojrzec na sprawe z historyczna obojetnoscia uwazam ze powinnismy
jeszcze troche ochlonac.
Bo i chyba od tego spojrzenia sa historycy, a tych brakuje. Niemniej
jednak uwazam, ze te dyskusje pewna wartosc edukacyjna posiadaja i nie
sa calkowicie zbedne.
Czesc historii jest czescia historii, i o ile roztrzasanie racji na
pewno niczemu sie juz nie przysluzy, o tyle mam wrazenie, ze mlody
obywatel inaczej o secesji sie nie dowie (chyba ze - jak juz Pan
napisal - bedzie wyjatkowo dociekliwy, a wszyscy wiemy, jak trudno
odnalezc sie w v-panstwie, a co dopiero zglebiac historie).
> >idzie o to by sprobowac dojrzec choc cien
> >prawdy w tym, co te jednostki mowia.
> Alez w tym jest czesto wiecej niz cien prawdy i widzimy to (ja widze
w kazdym razie)
To dlaczego odnosze wrazenie, ze tegoz Pan nie wyraza? Moge sie mylic ,rzecz jasna ,ale takie mam wrazenie.
> ale poniewaz sytuacja jest powszechna w wileu v-panstwach to teza ze
Dreamland jest nieudolnie rzadzony jest naciagana.
Hm. I tu mamy dwie mozliwosci. Albo porownujemy do innych i jezeli tylko tam rewelacji nie ma ,to uznajemy ,ze wszystko jest OK. Albo stawiamy jakas poprzeczke ,ktora jest stala. To juz Pana wybor.
Ja zas uwazam, ze dziedziny takie, jak kultura, sztuka, promocja czy
informacja rozwiniete sa o wiele bardziej w Scholandii czy w Sarmacji.
Systemy informatyczne rowniez.
>
> >Hihihi. Pije Pan do Eryka, dzieki ktorego skryptom zna Pan obywateli w
> >swojej prowincji i podpisuje im paszporty ::).
> >A dalej do Premiera Albona.
> Dokladnie do nich pije - i zwracam uwage (co tylko potwierdza moja
teze) ze kiedy pracowali a efekty ich pracy sa niezaprzeczalne
narzekali stanowczo mniej a moze po prostu ciszej. Czyzby jednak punkt
widzenia zależał od punktu siedzenia?
Nie, mysle, ze nie (z tym siedzeniem). Ale tutaj nie warto generalizowac. Ma Pan dwoch ludzi, moze Pan z nimi porozmawiac, moze Pan otwarcie spytac na liscie "Dlaczego Panowie narzekacie ,a kiedys nie narzekaliscie?". W najgorszym wypadku nic nie napisza ::).
> Oczywiscie. Jest takze wielu ktorzy dali i zostali w KD - wiec nie
wiem o co Panu chodzi. Trudno mi ocenic czy "stracilismy" z powodu
nieatrakcyjnosci duzo potencjalnie wartosciowych obywateli - bo pewnie
to ma Pan na mysli. Zakladam ze uwaza Pan ze zbyt duzo. Ja nie mam
zdania - oceniac potrafie tych co sa, a Ci co odeszli to niekonecznie
z winy Dreamlandu - czas, znuzenie itd.
Chyba nie nieatrakcyjnosc. Moze mala elastycznosc. Ta kraina daje potencjalnie nieograniczone mozliwosci. Ale animacja wirtualnego panstwa wydaje mi sie byc czyms, gdzie nie tylko ktos pracuje, ale i ktos jest odbiorca (bo przeciez na tym polega rzeczywistosc). Gornik nie wydobywa wegla, zeby sobie grudki na polkach w domu stawiac. Wydobywa go by inni mogli go sprzedac, inni kupic, kolejni sprzedac ,kupic ,spalic w piecu ,miec cieplo ,ogrzac sie ,itd. Tego moze im zabraklo. Albo smokow i rycerzy. Rozne chyba sa powody ::). Moze czuli sie niedoceniani (tak slyszalem o Folkem, ktory zostawil po sobie z Surmali zdaje sie tylko nazwe i materialy; jest tu, a to postac wydaje mi sie fascynujac o ciekawych zainteresowaniach, wiec moze sprostuje ::)).
> Tez mam takie wrazenie ze to bylo inne pokolenie - ale mysle ze to
nie nasza wina ze sie czasy zmienily. W kazdej dziedzinie mamy juz
nowe pokolenie... i mozna tesknic za tym co bylo tak jak moja babcia
albo rodzice.
Alez to nie az taka przepasc. To kwestia niekiedy ledwie kilku lat. To oczywiste, ze stare pokolenie powinno bronic tradycji, probowac ksztalcic mlodych, walczyc o przetrwanie zwyczajow, itp. Tak sie chyba jednak nie stalo. A moze sie myle.
> Zgadzam sie w 100% - chyba nawet nie trzeba nic dodawac. No moze
poza tym ze ludzie powinni jeszcze poza praca wspolnie sie bawic.
Praca w v-panstwie powinna byc zabawa ::).
> Pozdrawiam
> YR
KN
> P.S I tak wyszlo długo....
To moze chociaz moje wyszlo krotsze ::]. Received on Tue 13 Jun 2006 - 15:09:17 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET