> Art. 23 KC nie kataloguje dóbr osobistych czlowieka, wymienia tylko
niektóre
> (...)
> Ale Pan jest mądrzejszy i podważa te zasady, uważając, że ja nie mam
prawa
> do ochrony dobr osobistych.
Czy jestem mądrzejszy... no, tu zdania są podzielone. Jednak najzabawniejsze jest to, że swojej powtarza Pan po prostu to, co napisałem w apelacji - Pana i wszystkich zainteresowanych odsyłam do tego publicznie dostępnego tekstu... Pisałem tam i o otwartości katalogu dóbr osobistych, i o poszerzaniu tego katalogu przez doktrynę i orzecznictwo, a nawet o możliwych roszczeniach powoda (tak, to art.24 KC - jak Pan widzi, wcale nie zapomniałem). Widzę, że jest Pan dobrze wytrenowanym szympansem - potrafi Pan w kółko i to nawet różnymi słowami powtarzać regułki. Najwyraźniej jednak nie rozumie Pan tego, co czyta i z taką lubością powtarza.
> [E]: Tak? To proszę wskazać mi ten "pewien katalog", który "istnieje
> wkodyfikacji"... Czy nie mówimy o omawianym przeze mnie artykule 23 KC?
> [L]: Proszę bardzo: "zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko
lub
> pseudonim,wizerunek, tajemnica korespondecji, nietyklaność mieszkania,
> tworczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, " jest
> katalog niektórych dóbr osobistych cłowieka.
...rzekł Woody. A ja nie prosiłem, by Pan znów coś wygulgotał z głowy (czyli z niczego), tylko wskazał ten katalog - inny niż art 23 KC. Chodzi po prostu o poparcie faktem następującej Pańskiej wypowiedzi: "w kodyfikacji istnieje pewien katalog dóbr osobistych, w którym prawo do ochrony dobrego imienia i reputacji stoi na pierwszym miejscu". Skoro ów "pewien" katalog istnieje w kodyfikacji po prostu proszę go wskazać i tyle.
> [E]; Prawo do mówienia prawdy, do nazwania głupca głupcem jest jeszcze
> bardziejpodstawowym prawem.
> [L] : Ma pan rację, tylko musi się pan liczyć z procesami o naruszenie
dobr
> osobistych. Bo kto dał prawo panu do obrażania innych osób na forum
> publicznym ?
Liczę się z takimi procesami. To rzeczywiście pewna niedogodność, ale stosunkowo niewielka - w zamian za możliwość głoszenia prawdy. Poza tym ja Pana nie staram się nawet obrazić, bo nawet szkoda zachodu - już pisałem kilka miesięcy wcześniej dlaczego wdaję się w polemiki z ludźmi Pańskiego pokroju.
> [L]: Owszem ma wpływ jednak prawo nasze nie opiera się na precedensach, w
> przeciwieństwie do systemu amerykańskiego, tutaj tylko orzeczenie SN
stanowi
> pewna sugestię i nie jest stosowane wprost w innych sprawach. Sprawy
> rozpatrywane są indywidualnie w oparciu o podstawowe przepisy prawa.
.. jednak z uwzględnieniem owych sugestii. A czy sugestie zostaną przyjęte, czy odrzucone, to inna sprawa. Czyli tu się zgadzamy, stanowisko SN powinno być wzięte pod uwagę.
> Kończę tym samym dyskusję z Panem na ten temat.
Raźno w czas. To sprawa między Panem a mną, w ogóle nie powinen Pan tej dyskusji tu zaczynać - proszę więc dalsze wywody (bo z pewnością coś się Panu nasunie - wariaci mają to do siebie, że często zmieniają zdanie) kierować albo do mnie osobiście albo do Sądu, gdzie sprawa się toczy. Nie widzę potrzeby, by robić z LDKD śmietnik. Kto będzie zainteresowany - może zapoznać się z naszą argumentacją w sądzie. Reszta nie będzie musiała znosić naszych pokrzykiwań. Myślę, że to rozsądna propozycja, co?
> Elkore Salutas
>
> Luke Woody
-- (-) M.EstreicherReceived on Thu 08 Jun 2006 - 02:25:56 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET