Interesuje mnie rzecz inna. Ustawa w Izbie Poselskiej przeszła bez zastrzeżeń. W debacie nikt nie podniósł żadnych uwag, za projektem zagłosowali wszyscy posłowie poza posłami DPM (którzy nie oddali głosów) i panią de Marcius, która jest na urlopie.
Następnie ustawa trafiła do Senatu, gdzie... została jednogłośnie uchylona. Przeciw ustawie głosował m.in. senator Wakowski z PSiP mimo, że jego kolega partyjny, poseł de Fountain dopiero co głosował za ustawą.
A najciekawsze dopiero nastąpiło teraz. Uchylona ustawa wróciła do Izby Poselskiej, która podjęła głosowanie nad odrzuceniem weta Senatu (czyli utrzymaniem ustawy). I w tym z kolei głosowaniu poseł SF, pan van Żukowski, który poprzednio opowiedział się za ustawą, teraz zagłosował za utrzymaniem weta Senatu. Czyli już nie tylko członkowie tej samej partii głosują przeciw sobie, ale nawet poszczególni posłowie zaraz po oddaniu głosu rewidują swoje poglądy.
No, i zastanawiam się, z czego to się bierze. Czy partie polityczne obecne w Parlamencie w ogóle funkcjonują, czy ustalają sobie wewnętrznie swoje stanowisko wobec ustawy?
Oczywiście nie mam podstaw, by rzucać tego typu nieostrożne oskarżenia, ale chaotyczny sposób w jaki parlamentarzyści zagłosowali może nasuwać podejrzenia, że część z głosujących nie zapoznała się z projektem. Ja sam byłem kiedyś posłem i przyznaję, że mnie też raz zdarzyła się taka sytuacja, że nie zdołałem przeczytać omawianej przez Izbę ustawy - po prostu byłem w tym czasie na wyjeździe. Ale do głowy nie przyszłoby mi, by głosować za lub przeciw projektowi, którego nie znam. Po prostu wstrzymałem się od głosu.
Chodzi mi głównie o konsekwencje związane z głosem. Poseł powinien mieć świadomość, że jeśli zagłosuje za ustawą, a zaraz potem zmieni na jej temat zdanie, bardzo możliwe, że nie będzie miał już okazji odkręcić raz oddanego głosu. Dlatego warto chyba nie oddawać głosów pochopnie.
W czasie, gdy ja byłem posłem, na wewnętrznej liście dyskusyjnej Stronnictwa Federalnego klub poselski zawsze uzgadniał stanowisko partii wobec każdej głosowanej w Izbie ustawy. Dziś chyba w ogóle nie ma w Izbie kół poselskich, albo ja nie zauważyłem ich działalności. Być może byłoby dobrym pomysłem, by partie aktywniej funkcjonowały także po za okresem kampanii wyborczej.
Zachęcam Państwa do dyskusji na ten temat. Ostatecznie mówimy o Parlamencie, a on powinien bardziej przyzwyczaić się do bycia centrum uwagi opinii publicznej :-)
Z poważaniem,
Paweł, R.
Received on Sat 03 Jun 2006 - 10:04:11 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:00 CET