Re: Odp: [dreamland] Z konstytucji Solardii...

From: Estreicher <marw3_usunto_at_op.pl>
Date: Wed, 12 Apr 2006 18:06:49 +0200

>Byłbym zapomniał oczekuję od Pana oficjalnych przeprosin, uraził mnie Pan
i to
>bardzo, o ile wcześniej traktowałem przytyczki w stylu "czego to on się
nie
>naćpał" w formie mało wybrednego żartu, to cytowane powyżej pańskie
>wystąpienie traktuję w kategoriach osobistej obrazy. Na takie a nie inne
>postrzebanie przeze mnie Pańskiej osoby , ma całokształt wypowiedzi
>zaprezentowanych w kilkunastu ostatnich godzinach.
>Oczekuję zatem przeprosin na tejże liście.

     Panie Woody! Mogę Panu złożyć jedynie wyrazy najgłębszego współczucia, co ninjejszym ochoczo czynię... Uważam Pana za człowieka nieszczęśliwego, pełnego goryczy i frustacji. I jako takiemu mogę jedynie współczuć.

    Ma Pan rację, początkowo żartowałem sobie z Pańskich wypowiedzi, ale - przyzna Pan - trudno wypowiedzi na prezentowanym przez Pana ostatnio poziomie traktować poważnie. Po prostu do rzeczowej dyskusji potrzeba, by wszystkie strony zachowały jakieś minimium powagi i dobrej woli: rzucanie absurdalnych oskarżeń, odmiawianie argumentowania przedstawianych sądów. Skoro więc zamiast siłą argumentów swoje wypowiedzi popiera jedynie Pan swoim... jakby to powiedzieć... autorytetem?... to w naturalny sposób uwaga moja skupia się na Panu. Rozpoczyna Pan niepoważną dyskusję - niech Pan nie oczekuje poważnych odpowiedzi (zresztą nie muszę tego Panu mówić - nie oczekuje ich Pan przecież, sądząc z reakcji na maile księcia Kriega i hrabiego Rogacza).

    Ma Pan też rację, że ostatni mail mój nie był żartem. Albo - nie przesadzajmy - był żartem w mniejszym stopniu niż pozostałe. Po prostu zdałem sobie sprawę, że być może Pan rzeczywiście nie bawi się tylko w marne prowokacje, ale naprawdę wierzy w to co pisze. Jeśli tak jest naprawdę - nie chcę nieświadomie robić sobie jaj z kaleki i debila (to stopień upośledzenia umysłowego, a nie obelga w rodzaju "koniowała"). Robi Pan ze swoich fobii i swojego upośledzenia show na LDKD, to Pan kreuje taki, a nie inny wizerunek swojej osoby - nie ja. Jeśli więc ktoś Pana powinien przepraszać, to ten koleś z lustra. Mam nadzieję, że przemyśli Pan swoje zachowanie, bo naprawdę to właśnie ono szkodzi Panu najbardziej.

>Ach, i znowy byłbym zapomniał, moiże sobie Pan świętować i wiwatować,
udało
>się panu obrazić kolejną osobę.

Właśnie skończyłem rzeźbić kolejne nacięcie na boku mojej klawiatury, za moment otworzę szampana... Panie Woody, zejdź Pan na ziemię - na szacunek trzeba sobie zasłużyć (albo przynajmniej samemu się go nie pozbawiać). Pan zaś bezmyślnie trwoni resztki własnej godności... Mnie się udało Pana obrazić? Nie, przypisuje mi Pan swoje własne zasługi...



Pozdrawiam
Marcus Estreicher Received on Wed 12 Apr 2006 - 09:08:22 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET