Przewodniczący: Prezes SK dr jur. net. Edward książę Krieg;
po rozpoznaniu w dniach 16 marca 3 kwietnia 2006 roku na rozprawie
sprawy: SK 2006/11/I
z powództwa: Michała Yella
przeciwko: Aleksandrowi von Nowakowi
o: przeprosiny, zadośćuczynienie finansowe i nakazanie utworzenia
urzędu patentowego
orzeka, co następuje:
I. Stwierdza, że pozwany naruszył dobre zwyczaje palestry.
II. Oddala powództwo w pozostałej części.
III. Kosztami postępowania obciąża Skarb Królestwa.
UZASADNIENIE
(1)
Pełen zapis przewodu sądowego jest dostępny w Pałacu
Sprawiedliwości - Sali Rozpraw II
(http://dreamland.l.pl/sk/sk/forum.php?page=&cmd=show&id=207).
(2)
Pozwem z dnia 15 marca 2006 roku powód zarzucił Aleksandrowi von
Nowakowi, że naruszył dobre zwyczaje kupieckie i wykorzystał pomysł
powoda w celu wzbogacenia, co zostało uznane za zarzut o
przywłaszczenie własności intelektualnej. Pismem z dnia 18 marca 2006
roku pełnomocnik powoda sprecyzował, że chodzi o pomysł na założenie
przedsiębiorstwa wystawiającego innym podmiotom tzw. "certyfikaty
jakości", które powód zarejestrował w Centralnym Rejestrze Instytucji
i Przedsiębiorstw pod nazwą "Searcher", a pozwany w kilka dni później
przedsiębiorstwo wykonujące ten sam rodzaj zleceń pod nazwą "Prywatne
Segalijskie Biuro Jakości" (dalej: PBSJ).
(3)
Pozwany nie odniósł się do zasadniczej części powództwa, ograniczając
się jedynie do próby wykazania, że pozew jest nieskuteczny, ponieważ
likwidacja przedsiębiorstwa - do czego, zdaniem pozwanego, dąży powód
- może zostać orzeczona tylko na wniosek konsumenta lub prokuratora.
Podniósł również, że PBSJ jest organizacją typu non-profit.
(4)
Mając na uwadze zgromadzony w toku przewodu materiał procesowy oraz
obowiązujące prawo Sąd Królestwa zważył, co następuje:
(4.A)
Przede wszystkim wypada sądowi odnieść się do argumentów pozwanego na
nieskuteczność złożonego pozwu, ponieważ przyznanie ich skutkowałoby
koniecznością uznania przez sąd niedopuszczalności orzekania. Pozwany
wywodzi, że ma "nieuchronne wrażenie", iż powód chce, by sąd nakazał
likwidację PBSJ, a według art. 8 ust. 2 ustawy federalnej z dnia 26
listopada 2003 roku o działalności gospodarczej [ogłoszono 28
listopada 2002 roku; jednolity tekst z 8 sierpnia 2004 r.] (dalej:
ufdg) może to uczynić tylko "konsument lub prokurator". Pełnomocnik
powoda twierdzi, że Pan Yell jest do tego uprawniony, gdyż pozostawał
zatrudniony przez pozwanego w jego kancelarii adwokackiej - co,
zdaniem strony powodowej, czyni go konsumentem. Sąd uznaje stanowiska
obu stron za błędne. Przede wszystkim błędna jest sama interpretacja
art. 8 ust. 2 ufdg. Uprawnionymi w ramach tej normy są "potencjalny
konsument oraz prokurator". Spójnik "oraz" wprowadza koniunkcję, nie
zaś alternatywę, jak to by było w przypadku typowego spójnika "lub". W
praktyce oznacza to, że ufdg przyznaje taką kompetencję jedynie
potencjalnemu konsumentowi działającemu wespół z prokuratorem. Na
gruncie art. 8 ust. 2 ufdg nie jest skutecznym wniosek o likwidację
przedsiębiorstwa złożony przez samego potencjalnego konsumenta, tak
samo jak nie jest skuteczny wniosek złożony przez samego prokuratora -
oba podmioty muszą w tym wypadku działać razem.
(4.B)
Gdyby poprzestać na tym, należałoby przyznać rację pozwanemu w
zakresie niedopuszczalności orzekania w związku z brakiem poprawności
formalnej wniosku. Ale przecież, na co nie zwrócił uwagi ani pozwany,
ani - co już zupełnie niezrozumiałe - pełnomocnik powoda, przedmiotowy
wniosek w ogóle nie dotyczy likwidacji PBSJ. Powód domaga się jedynie
przeprosin, zadośćuczynienia finansowego i nakazania utworzenia urzędu
patentowego. Hipoteza art. 8 ust. 2 ufdg zupełnie tej sytuacji nie
dotyczy, a więc przywołany przez pozwanego przepis nie ma w tej
sprawie żadnego zastosowania.
(4.C)
Mimo że dalsze dywagacje w zakresie dopuszczalności orzekania nie są
konieczne, skoro uzasadniono już, dlaczego pozew jest skuteczny, sąd
dla porządku pragnie odnieść się jeszcze do argumentacji strony
powodowej. Myli się pełnomocnik powoda, gdy twierdzi, że zatrudnienie
powoda przez pozwanego w kancelarii adwokackiej czyni powoda
konsumentem w myśl art. 8 ust. 2 ufdg. Przepis ten mówi zresztą o
"potencjalnym konsumencie", nie zaś "konsumencie", co jest różnicą
istotną o tyle, że w tym pierwszym wypadku wystarczy, by wnioskodawca
był podmiotem, który może skorzystać z usług przedsiębiorcy. Powód nie
jest takim podmiotem. Skoro PBSJ wystawia certyfikaty jedynie osobom
prawnym - trudno wyobrazić sobie, by uczynił to w stosunku do osoby
fizycznej - to powód jako osoba fizyczna nie jest potencjalnym
konsumentem PBSJ i to wyklucza go z hipotezy wielokrotnie już
przywoływanego art. 8 ust. 2 ufdg. Potencjalnym konsumentem mogłyby
być natomiast firmy prowadzone przez powoda - te jednak nie są stroną
w tym postępowaniu. Powód nie jest także konsumentem, ponieważ w myśl
ufdg konsumentem jest "ten, kto nabywa produkt od przedsiębiorcy w
celu nie związanym bezpośrednio z prowadzeniem działalności
gospodarczej". W myśl tej normy nie czyni powoda konsumentem to, że
pracował dla pozwanego w innej z jego firm.
(4.D)
Wypada odnieść się jeszcze do stwierdzenia pozwanego, że PBSJ jest
przedsiębiorstwem non-profit, a więc, że nie jest to przedsiębiorstwo
prowadzone w celach zarobkowych. Zgodnie z obowiązującym prawem
"przedsiębiorstwo nie działające w celach zarobkowych" to dosyć
szczególny rodzaj oksymoronu. Zgodnie z art. 3 ust. 1 w związku z art.
3 ust. 2 ufdg przedsiębiorstwo prowadzi działalność gospodarczą, a
istota tej polega właśnie na prowadzeniu działalności zarobkowej.
Nie istnieją w Dreamlandzie prawnie usankcjonowane przedsiębiorstwa
non-profit; zdaniem sądu, takie organizacje winny być zarejestrowane
raczej jako instytucje. Skoro jednak PBSJ jest przedsiębiorstwem, na
co wskazuje Centralny Rejestr Instytucji i Przedsiębiorstw, musi
być jak przedsiębiorstwo przed sądem traktowany.
(4.E)
Sąd w pierwszej kolejności rozważył zarzut najdalej idący. Powód
zarzuca pozwanemu, że ten, otwierając firmę siostrzaną do jego
przedsiębiorstwa, ukradł pomysł, a więc własność intelektualną, przez
co naruszył dobre obyczaje kupieckie. Pomysł na firmę nie jest jednak
własnością intelektualną. Mogą nią być wytwory tej firmy, a także
niektóre inne składniki własności, takie jak na przykład witryna
internetowa, do czego sąd jeszcze wróci. Gdyby nawet przyznać rację
stronie powodowej, że pomysł już sam z siebie nabiera cech własności
intelektualnej i musi być chroniony zgodnie z ogólnymi zasadami
ochrony własności, to i tak podczas rozpatrywania tej sprawy nie
sposób nie odnieść się do faktu, że jest to nadal pomysł na
przedsiębiorstwo. Skoro tak, to należy uwzględnić zasadę wspierania
wolnego rynku i konkurencji, zapisaną w art. 4 ust. 1 i art. 22
Konstytucji Królestwa. Każde orzeczenie, które odmawiałoby prawa do
otworzenia firmy dlatego, że istnieje już inna, podobna, w rażący
sposób łamałoby konstytucyjną zasadę wolności gospodarczej i wolności
konkurencji, które to zasady Królestwo Dreamlandu popiera. Sąd uznał
więc, że w przedmiotowej sprawie nie doszło do kradzieży czy też
przywłaszczenia praw autorskich powoda, a skoro tak, to nie doszło
również do naruszenia dobrego obyczaju kupieckiego.
(4.F)
Paradoksalnie, gdyby - odmiennie niż argumentowała strona powodowa -
powód założył swoją firmę właśnie później niż pozwany albo w ogóle jej
nie założył, a byłby w stanie udowodnić, że był to jego pomysł, sąd
miałby co do orzeczenia więcej wątpliwości. Powód mógłby bowiem
wywodzić, że nie założył jej ze względu na to, że jego zdaniem mijało
to się już z celem. Nisza gospodarcza, którą on znalazł, została
wypełniona przez firmę pozwanego - takie tłumaczenie w jakiejś mierze
mogłoby przekonać sąd. Mogłoby to stać się wówczas podparciem dla
pozwu o zadośćuczynienie finansowe lub przynajmniej partycypowanie w
zyskach. Na pewno nie jest jednak dowodem podpierającym pozew to, że
powód założył firmę wcześniej niż pozwany. Nie jest również
odpowiednim tłumaczeniem, że powód zwlekał z reklamą swojej firmy, a
więc z zaznaczeniem się w świadomości potencjalnych konsumentów, mimo
że jego firma była już zgodnie z przepisami zarejestrowana. Jeśli
zwlekał, to był to jego błąd. Zdaniem sądu, wszelkie straty, jakie
poniósł powód z tego tytułu, były zawinione przez niego samego, nie
zaś przez pozwanego i próżno szukać przed sądem sposobu na
przeniesienie odpowiedzialności na inną osobę.
(4.G)
W toku postępowania strona powodowa podniosła również, że pozwany
skopiował teksty zamieszczone na witrynie przedsiębiorstwa "Searcher",
będącego własnością powoda, i zamieścił je na witrynie swojego
przedsiębiorstwa PBSJ. Zdaniem powoda, wprawdzie nie uczyniono tego w
sposób dokładny, a ujęto w tak zwany inny rejestr - zamieniono formę
opisową na język prawniczy - natomiast nadal jest to ten sam tekst.
Zmiana dokonana przez pozwanego powoduje, zgodnie z argumentacją
pełnomocnika powoda, jedynie wrażenie odmienności. Istotnie, dla
stwierdzenia plagiatu nie jest konieczne znalezienie dokładnej kopii
wytworu pracy twórczej (w tekście literackim wystarczy na przykład
zbieżność wątków), w przedmiotowej sprawie sąd uznaje jednak, że
dające się stwierdzić podobieństwa są na tyle pobieżne, że trudno tu
mówić o plagiacie. Zbieżności są tu, zdaniem sądu, spowodowane
bliskim podobieństwem obu przedsiębiorstw, a to - jak już wyjaśniono -
nie jest niczym nagannym w związku z wolnością gospodarczą i swobodą
konkurencji.
(4.H)
Mimo oddalenia zasadniczej części powództwa sąd doszukał się jednak w
działaniach pozwanego czynów godnych potępienia. Nie ulega bowiem
wątpliwości, że adwokat jest zawodem zaufania publicznego i obowiązują
go surowsze nakazy moralne niż osoby wykonujące inne zawody. Osoba
piastująca takie stanowisko musi zdawać sobie sprawę ze swojego
szczególnego statusu. Te szczególne zasady etyczne, zdaniem sądu, nie
obowiązują go tylko, gdy wykonuje swoje kompetencje. Nadmiernym
liberalizmem byłoby stwierdzenie, że chodzi tylko o to, by adwokat na
przykład nie wyjawiał osobom trzecim tego, co w zaufaniu powierzają mu
jego klienci. Ta zasada jest oczywista i nie podlega dyskusji. Zdaniem
sądu, szczególne nakazy etyczne obowiązują jednak adwokata także w
innych aspektach swojego uczestnictwa w życiu społecznym, bo to
właśnie w ten sposób buduje zaufanie do siebie, a przez to także do
całego systemu sprawiedliwości. W tej sprawie udowodniono natomiast,
że pozwany wykorzystał w celach zarobkowych pomysł powoda. Co więcej,
uczynił to w godnych potępienia okolicznościach, to jest wówczas, gdy
powód odmówił zatrudnienia go w jego firmie. Powód zwrócił się do
swojego szefa, do adwokata, po którym mógł spodziewać się dyskrecji, a
już na pewno poszanowania dla swojego pomysłu. Z punktu widzenia
litery prawa nie został naruszony żaden przepis, pozwany wykorzystał
po prostu zasadę wolności gospodarczej. To co jednak zgodne z etyką
przedsiębiorcy, nie jest zgodne z etyką adwokata. Sąd musiał tu wziąć
pod rozwagę także szczególne okoliczności, w jakich pozostawali powód
i pozwany, a nadto szczególny status pozwanego, będącego adwokatem, a
więc osobą zaufania publicznego. To zaufanie zostało w tej sprawie
wykorzystane przez powoda do osiągnięcia korzyści materialnych.
Zdaniem sądu, jest to jaskrawe naruszenie dobrych zasad palestry, do
której pozwany jako adwokat należy.
(4.I)
Sąd oddalił powództwo w zasadniczym zakresie. W tej sytuacji oddala
również żądania strony powodowej. Sąd uznał, że skoro swoje orzeczenie
wywiódł ze szczególnego charakteru zawodu pozwanego, będącego
adwokatem, a więc osobą zaufania publicznego, to naturalną logiczną
konsekwencją tego orzeczenia będzie również konstatacja, że
wystarczająco dolegliwe winno być dla pozwanego samo stwierdzenie, że
naruszył czyjeś zaufanie.
(5)
Mając powyższe na uwadze, sąd orzekł jak w sentencji.
POUCZENIE
Od niniejszego wyroku przysługuje stronom apelacja w terminie 7 dni od
dnia ogłoszenia orzeczenia, którą należy złożyć za pośrednictwem
urzędowego formularza, dostępnego w Pałacu Sprawiedliwości.
Prezes Sądu Królestwa
(-) dr jur. net. Edward książę Krieg
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET