> No to już nudne się robi. Nie jest Oan zwykłym obywatelem, gdyż czynnie
> uczestniczył Pan w pamiętnych wydarzeniach tzw. kryzysu solardyjskiego,
> został Pan okrzyknięty zdrajcą, okryty hańbą opuszczał Pan granice
Luke Woody nigdy nie opuszczał granic dreamlandu - to chyba jest jasne.
> Królestwa. Oczywiście teraz występuje Pan jako Luke Woody, ale nie wmówi mi
> Pan, ze tamte wydarzenia nie rzutują na pańskie nastawienie do władz
> Dreamalndu. Trafnie Marcus Estraicher rzecze: jesteś Pan niezwykły :)
I chciałbym w końcu być traktowany jako Luke Woody - nie zaś jako ten enigmatyczny ktoś
> >> znudzeni tym sianiem defektyzmu.
> >
> > Pytając sieję defetyzm ?
> > Widać trzeba siedzieć cicho bo inaczej siejemy defetyzm, a rząd wie
> > lepiej.
>
> Oczywiście że nie. Ale kiedyś taką bajkę czytałem, o chłopczyku co to cały
> czas robił sobie żarty: a to powiedział, że ktoś wpadł do studni i na
> daremno strażaków wzywano, a to że babcia niedomaga i karetka musiała się
> fatygować... kiedy w końcu wybuchł pożar, chłopczyk zauważył go jako
> pierwszy i wszczął alarm, ale nikt nie zwrócił na to uwagi...
Wychodzi na to, że mamy siedzieć cicho - rząd wie lepoiej i już, A broń boże pytań zadawać nie wolno.
> >> Tymczasem przypominam, że rozsądniej byłoby żądać od Ministra wyjaśnień
> >> w momencie, w którym zatrudni on kogoś w swoim Ministerstwie. Wtedy jak
> >> najbardziej na miejscu będą pytania ile i za co płaci się temu
> >> pracownikowi.
> >
> > Wtedy to będzie za poźno - odpowiedź będzie jedna - przecież tak zapisano
> > w
> > budżecie, więc o co chodzi.
>
> Czy ja wiem.. chyba jednak będzie można Ministra besztać za to, że marnuje
> publiczne pieniądze. Bo inna droga wygląda tak, że Minister wpada na pomysł
> genialnej imprezy kulturalnej, zatrudnia kogoś do pomocy i wtedy musi
> prosić się o pieniądze dla tego kogoś. Też nienajlepsze rozwiazanie - z
> tych dwóch chyba jednak wybrałbym tak jak wybrał Pan MInister. No ale można
> tutaj dyskutować które z rozwiązań jest rozwiązaniem lepszym.
>
> >> Dziwne rozumowanie. Skoro to jest poligon, to właśnie tutaj jest miejsce
> >> na
> >> dystans do własnych obowiązków i powinności.
> >
> > Łapie pan za słowka, nie wyczujwając ich ironii.
>
>. Nie wiem na czym miała polegać ironia - nie nadązam za pańskim
> tokiem rozumowania.
Nic na to niestety poradzić nie mogę.
> > Może jednak Pan tego nie zauważył, bo jak pamnietam wystarczy w stoł
> > uderzyć
> > a Ari-Quekka Vertonen się odezwie.
>
> Nie rozumiem tej aluzji. Czy ktoś wie o co chodzi Panu Woodyemu?
Dziwne, co najmniej dziwne. Przecież nie od dziś wiadomo, że jest Pan wystawiany w pierwszym szeregu do zwalczania nieprawomyślnych obywateli.
> >> Brzmi groźnie. Nie podzielam pańskiego zdania.
> >
> > Nie był pan obecny na czacie więc Pan tego nie słyszał - vide kilka
> > wersów wyżej.
>
> To czy byłem czy nie byłem nie ma tutaj nic do rzeczy. Ja wyraziłem tylko
> wątpliwość, czy to jak będziemy reagować na działania wszelakich ministrów
> w Dreamlandzie może mieć jakiśistotny wpływ na ich zachowanie w życiu
> realnym. Według mnie - raczej nie, ale gdyby był Pan uprzejmy zauważyć: nie
> powiedziałem, że Pan się w tej kwestii myli, powiedziałem tylko, że mam
> odmienne zdanie na ten temat. I tyle.
Reagować należy, zwłaszcza na chamstwo i butę.
Luke Woody Received on Sat 11 Mar 2006 - 00:28:26 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET