> > To ze sa one na serwerze KD nic nie znaczy, bo KD udostepnia
> > konta za darmo
> > i daje prawo publikowania stron i nie ma umowy pomiedzy tworcami
> > stron, a KD
> > o przekazywaniu praw do stron na wylacznosc KD.
>
> Choćby tu Pan Namiestnik się myli. Miejsce na serwerze KD nie jest
rozdawane
> za darmo. Prywatne firmy dreamlandzkie mogą zakupywać miejsce na serwerze
za
> dreamy - odsyłam do odpowiedniego dekretu. Miejsce na strony prowincji
jest
> zaś udostępnione Namiestnikom nie po to, by zamieszczali tam swoje
prywatne
> rzeczy. Robienie stron prowincji wchodzi w obowiązki Namiestnika i strony
> wykonywane przez Namiestników są wykonywane w ramach pracy dla Dreamlandu.
> Zaś rezygnacja z tej funkcji oznacza zrzeczenie się prawa do dostępu do
tego
> miejsca na serwerze i zarządzania jego zawartością. KD po pierwsze
powierza
> autorowi stron funkcję publiczną, po drugie oferuje wynagrodzenie i prawa
> łączące się z tą funkcją, a po trzecie zezwala na korzystanie w celu
> wykonywania swoich obowiązków ze swojego serwera.
Hmm wynagrodzenie JKM powiada, dosc ciekawych rzeczy sie dowiaduje, bo jakos
nigdy jego nie otrzymalem.
Co do robienia stron i ze jest to obowiazek, to tez jest dosc ciekawe, bo
jakos nigdy sie o tym nie mowilo, a raczej robil to czlowiek z wlasnej
potrzeby. I podkreslam my nie pracujemy a sprawujemy funkcje, bo nie
pobieramy zadnego wynagrodzenia, za to co robimy. Bo jezeli JKM twierdzi ze
robienie stron wchodzi w ramy funkcji namiestnika, oznaczaloby ze ja swojej
nie wypelnilem, bo nie oddalem zadnych nowych stron.
> Pomijam już nawet taką
> oczywistość, że treść stron odnosi się bezpośrednio do samego Królestwa,
> jego nazw itd. Strony prowincji nie są więc czymś robionym zupełnie w
> oderwaniu od KD i czymś zupełnie prywatnym. Osoba wraz z powołaniem na
> funkcję Namiestnika otrzymuje niejako zlecenie na te strony i wykonuje je
> dla KD. Przy czym tak jak wspomniałem - nikt nie odbiera nikomu praw
> autorskich. Na każdej stronie dreamlandzkiej powinna się znajdować
> informacja z konkretnymi danymi osoby, która jest ich autorem. Jeśli
takich
> danych nie ma, to znaczy, że nie umieścił ich tam sam autor - nikt tych
> stopek nie usuwa i nie będzie usuwał.
Tyle ze Kaworu akurat tworzyl cos w oderwaniu od KD, bo ta prowincja stala
sie wedlug jego pomyslu nie podobna do KD. I podrkreslam zrobil to sam na
swoj pomysl i sposob.
A KD postapilo w podobny sposob co ostatnio najpierw obrzucilo go g..., a
potem sie dziwia ze zrobil to co zrobil.
Moze za 3 razem (bo dwa juz byly) niektorzy sie zastanowia ile dla
niektorych znaczy to co robia i docenia to co ktos robi. Bo przykro mowic
ale nie dlatego wszyscy sie wkurzaja ze to zrobilo GW, ale o to ze tak
naprwde w KD nikomu nie zalezy na pracy innych, a jedyne co sie slyszy w
wiekszosci to dosrywanie innej osobie.
> Możemy w ogóle zadać sobie pytanie niemal filozoficzne: czym jest
Dreamland?
> Dreamland JEST zbiorem stron, systemów informatycznych, list dyksusyjnych,
> tekstów, nazw, konceptów. Wszystko to składa się na Dreamland, jest jego
> elementarną częścią, a całość jest własnością wspólną Dreamlandczyków
> (Konstytucja tu wyraża się jasno: Naród jest suwerenem Królestwa). Na tej
> samej zasadzie nikt nie odbiera praw autorskich poecie, który opublikował
> swoje wiersze w gazecie, ale poeta nie ma prawa wymusić na właścicielach
> gazety usunięcia raz opublikowanych wierszy z archiwów, bo gazeta nie jest
> jego własnością, a teksty są integralną cześcią tej gazety. Gazeta JEST
> papierem, odrobiną tuszu, ale także treścią.
HMmm troche mam inne zdanie dla mnie dreamland to tylko i wylacznie zbior ludzi o roznych charakterach, a strony i rzeczy materialne sa tylko i wylacznie sposobem komunikacji i pokazania tworu jakim jest Dreamland.
> I proszę nie wyciągać tu prawa polskiego i umów spisanych na papierze, bo
w
> ten sposób możemy od razu zamknąć Dreamland i się rozejść. Dreamland nie
ma
> osobowości prawnej w Polsce, to jest ZABAWA i jak każda zabawa wymaga
> ustalenia pewnych zasad między graczami. Zasady są, a dżentelmeni ich
> przestrzegają. Oczywiście Królestwo nie zamierza dalej korzystać ze stron
> autorstwa pana Nagisy. Jeśli ktoś nie umie się bawić i nie umie odejść z
> honorem, nikt nie jest go w stanie do tego przymusić. Nie mniej chciałbym,
> aby zasady były jasne.
Tu sie pan myli ze do zabawy tez sie nie stosuje prawa polskiego, juz sie
raz na swojej skorze przekonalem, jak krecilismy filmy ze znajomymi dla
zabawy i myslelismy o pokazaniu tego wiekszej publicznosci, kiedy do tego
mialo dojsc weszlo prawo polskie a znajomi rozeszli sie na zawsze w dwie
strony.
Dlatego twierdze ze przy kazdej zabawie prawo polskie ma zastosowanie.
Kaworu zrobil strony sam, wedlug wlasnej koncepcji, a takze wszzystko co sie
tam znalazlo bylo wedlug jego koncepcji. Chcialbym zauwazyc ze miasta ktore
stworzyl wczesniej nie istnialy.
Wiec proze spojzec na ta prowincje innym okiem.
Co do instytucji mial do nich pelne prawo, bo byly jego w 100%.
pozdrawiam
Łukasz Trecio Received on Sun 05 Mar 2006 - 05:07:12 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET