Choćby tu Pan Namiestnik się myli. Miejsce na serwerze KD nie jest rozdawane za darmo. Prywatne firmy dreamlandzkie mogą zakupywać miejsce na serwerze za dreamy - odsyłam do odpowiedniego dekretu. Miejsce na strony prowincji jest zaś udostępnione Namiestnikom nie po to, by zamieszczali tam swoje prywatne rzeczy. Robienie stron prowincji wchodzi w obowiązki Namiestnika i strony wykonywane przez Namiestników są wykonywane w ramach pracy dla Dreamlandu. Zaś rezygnacja z tej funkcji oznacza zrzeczenie się prawa do dostępu do tego miejsca na serwerze i zarządzania jego zawartością. KD po pierwsze powierza autorowi stron funkcję publiczną, po drugie oferuje wynagrodzenie i prawa łączące się z tą funkcją, a po trzecie zezwala na korzystanie w celu wykonywania swoich obowiązków ze swojego serwera. Pomijam już nawet taką oczywistość, że treść stron odnosi się bezpośrednio do samego Królestwa, jego nazw itd. Strony prowincji nie są więc czymś robionym zupełnie w oderwaniu od KD i czymś zupełnie prywatnym. Osoba wraz z powołaniem na funkcję Namiestnika otrzymuje niejako zlecenie na te strony i wykonuje je dla KD. Przy czym tak jak wspomniałem - nikt nie odbiera nikomu praw autorskich. Na każdej stronie dreamlandzkiej powinna się znajdować informacja z konkretnymi danymi osoby, która jest ich autorem. Jeśli takich danych nie ma, to znaczy, że nie umieścił ich tam sam autor - nikt tych stopek nie usuwa i nie będzie usuwał.
Możemy w ogóle zadać sobie pytanie niemal filozoficzne: czym jest Dreamland? Dreamland JEST zbiorem stron, systemów informatycznych, list dyksusyjnych, tekstów, nazw, konceptów. Wszystko to składa się na Dreamland, jest jego elementarną częścią, a całość jest własnością wspólną Dreamlandczyków (Konstytucja tu wyraża się jasno: Naród jest suwerenem Królestwa). Na tej samej zasadzie nikt nie odbiera praw autorskich poecie, który opublikował swoje wiersze w gazecie, ale poeta nie ma prawa wymusić na właścicielach gazety usunięcia raz opublikowanych wierszy z archiwów, bo gazeta nie jest jego własnością, a teksty są integralną cześcią tej gazety. Gazeta JEST papierem, odrobiną tuszu, ale także treścią.
I proszę nie wyciągać tu prawa polskiego i umów spisanych na papierze, bo w ten sposób możemy od razu zamknąć Dreamland i się rozejść. Dreamland nie ma osobowości prawnej w Polsce, to jest ZABAWA i jak każda zabawa wymaga ustalenia pewnych zasad między graczami. Zasady są, a dżentelmeni ich przestrzegają. Oczywiście Królestwo nie zamierza dalej korzystać ze stron autorstwa pana Nagisy. Jeśli ktoś nie umie się bawić i nie umie odejść z honorem, nikt nie jest go w stanie do tego przymusić. Nie mniej chciałbym, aby zasady były jasne.
(-) Paweł, R. Received on Sun 05 Mar 2006 - 01:20:49 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET