>
> Dyskusji, jaka się wytworzyła, zwyczajnie nie rozumiem. Zarzuca się
> Medgarowi de Ramie i Jacquesowi de Brollowi chamstwo, porównuje się
> nowy numer "Głosu" do ekskrementów, ich pracę za obstrukcję. Mnie
> chyba przypadnie ten jedyny głos w obronie Redakcji "Głosu Weblandu".
> Mam nadzieję, że nie ja jeden jestem w stanie zachować tu jakieś
> minimum dystansu i zrozumienia.
>
> Żaden z moich przedmówców - może poza Wicehrabią Rogaczem, choć ten
> pisał w gruncie rzeczy o innej sprawie - nie był w stanie dodać
> swojego głosu do dyskusji merytorycznie. Obraża się jedynie Redaktorów
> "Głosu" dokładnie w ten sam sposób, jak zdaniem tych samych osób
> obrażają innych de Rama i de Brolle. Być może nawet gorzej. Przy
> lekturze Panów mailów nie ma odrobiny uśmiechu, skoro jest to tylko
> dosadne dowalanie wszystkiemu, co się rusza i co z ostatnim "Głosem"
> związane. Skoro sądzicie Panowie, że "GW" w osobie Redaktora
> naczelnego Wicehrabiego Ramy i Redaktora Barona Brolle'a Was obraziło,
> to naprawdę nie warto przyjmować ich stylu sprowadzając go w dodatku
> do poziomu bruku - bo o ile tam było szyderstwo inteligentne
> (pseudointeligentne, możecie Panowie rzec), o tyle tu już jest tylko
> bruk, rynsztok, smród, brud i ubóstwo. To doprawdy żenujące, że ci,
> którzy chcą z "chamstwem" walczyć, staczają się jeszcze poniżej tego
> przez siebie samych wyznaczonego poziomu chamstwa - to Wasze maile,
> Panowie, są potokiem ekstrementów. Już choćby dlatego, że każdy
> kolejny pachnie a to "sraką", a to "gównem", a to jeszcze innymi
> wonnymi maziami.
>
> Pragnę przy okazji zauważyć, że ja także z zawartości ostatniego
> "Głosu" nie powinienem być jakoś zanadto kontent - insynuuowano mi to,
> czego nie zrobiłem, również ze mnie szydzono. Ale przyjmuję to z
> kompletnym spokojem; po to mamy wolność słowa, by i takie słowa można
> było bez obawy o swoje własne jutro napisać. Zresztą uznaję, że skoro
> moja działalność dla obu "Panów <<de>>" tak wygląda, to to jest po
> prostu ich punkt widzenia i już.
> Jeśli Kaworu Nagisa pisze na liście dyskusyjnej, że redaktorowie
> "Głosu" go nie znają i dlatego nie mają prawa pisać o nim czegokolwiek
> nieprzychylnego, to jest to zwyczajna bzdura i dowód nieokrzesania
> jakiegoś. Niby dlaczego dziennikarze mają znać osobiście każdą osobę
> publiczną, o których chcą pisać? Dziennikarze sądzą nie z
> korespondencji prywatnej i rozmów na Gadu-Gadu, ale tego, co widać
> gołym okiem, choćby z listy dyskusyjnej czy z takiej osoby działań. I
> mają do tego święte prawo, bo to nie mają być jej piewcy, nie płacą im
> też za robienie za cokół. Jeśli Książę Kobe Amaru Aake Shakur -
> którego zresztą osobiście bardzo szanuję i życzę jemu i "Euterpe" jak
> najlepiej - obrusza się do tego stopnia na redaktorów "Głosu", którzy
> napisali nieprzychylnie o jego gazecie, to znów nie jest to atak
> uzasadniony. Mają prawo, by oceniać i jego własne działania, i dorobek
> "Euterpe", mają również prawo, by porównywać Fabiolę de Willibald do
> Agathy Christie, jeśli uznają, że to uzasadnione. Jeśli zaś jakiś
> czytelnik uważa, że to porównanie bzdurne i wybrane w złej wierze, to
> przecież jest w stanie ocenić to sam. Nie można a priori uważać
> wszystkich czytelników za półdebilów, którzy wezmą za swoje wszystkie
> poglądy autorów tekstów, które czytają. Jeśli komuś się nie podoba, to
> istnieje wyjście: nie czytać.
>
> Zresztą poza kilkoma chlubnymi wyjątkami (choć niestety niechlubnymi
> słownikowo) dyskutują Panowie tak naprawdę wyłącznie o stylu
> redaktorów "Głosu". Artykuł publicystyczny naprawdę nie musi mieć
> konstrukcji, do której tęskni jak widać i Książę Shakur, i Pan Nagisa
> - to jest konstrukcji cepa, nieoheblowanej beli drewna. Owszem, można
> napisać coś w rodzaju "Wygląda na to, że Krieg przyznał sam sobie
> odznakę honorową <<Zasłużonego dla Kultury>>. 30 stycznia 2006 roku
> JKM Paweł I przyznał mu ją na wniosek ministra jego własnego Rządu
> stosownym postanowieniem królewskim" - ale można napisać to i tak, jak
> zrobiła to redakcja "Głosu" i dla mnie ten drugi sposób jest
> ciekawszy. Jeśli komuś to nie odpowiada, należy po prostu nie czytać.
> Tak jak ja nie kupuję "Naszego Dziennika", "Faktu" i paru jeszcze
> innych tytułów, po których nieodmiennie czuję się skrzywiony
> emocjonalnie, tak i Panowie nie powinni czuć przymusu zapoznawania się
> z tym, co piszą Wicehrabia Rama i Baron Brolle.
>
> To tyle z mojej strony. Apeluję o umiar i o chwilę zastanowienia,
> zanim w wojnie przeciw "chamstwu", sami Panowie po raz kolejny zaczną
> w jeszcze bardziej chamski obrzucać błotem swoich adwersarzy.
>
> Co więcej, jeśli Ofelia von Lietz i inni Dreamlandczycy zechcą odejść
> z Dreamlandu ze względu na kłótnie, to będą Panowie współwinni w
> stopniu co najmniej równym, a może i ze względu na objętość większym,
> "Głosowi Weblandu".
>
> ks. E. Krieg
>
> ----------------------------------------------------------------------
> Kliknij po wiecej! >>> http://link.interia.pl/f18ed
>
> Nie rozumiem pana Kriega moge to okreslic tylko w jeden sposob "Ktos naplul mi w twarz a ja mu podziekuje bo przeciesz mogl mi dac w zeby" Pretensje ktore ma pan do ludzi ktorzy bronia swojego dobrego imienia no a o co ma pan do nich pretensje ze sie bronia .Posadzanie ich ze to przez nich ludzie opuszczaja Dreamland to jest chyba jakis zart z pana strony jesli nie to bedzie to dramat dla Dreamlandu.Mysle ze panowie z GW maja prawo pisac co im sie podoba ale na milosc Boska niech pan nie krytykuje ludzi ktorzy sie bronia przed paszkwilami .Przykro mi ze moja kariere w Dreamlandzie zaczynam od takiej afery z GW ale sam pisze troche i lezy mi na sercu dobro ludzi ktorzy maja odwage publicznie pisac .
>
> Aby się wypisać, należy wysłać pustą wiadomość na adres dreamland-unsubscribe_usunto_at_yahoogroups.com
> Yahoo! Groups Links
>
>
>
>
>
>
>
Received on Wed 01 Mar 2006 - 12:12:28 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET