Bardzo trafna uwaga. :-) To prawda, że i mieszkańcy, i parę razy niestety nawet władze Wandystanu przeginały z tą "rewolucyjnością", tak jak choćby w czasie tego niesławnego stanu wojennego (którego wprowadzenie zresztą także i mi, wtedy jeszcze szlachcicowi Sarmackiemu, nie za bardzo się podobało), ale to raczej pojedyncze "wpadki", z których mam nadzieje także Mandragorzy wyciągneli pewne wnioski.
>Dalej; idzie Panu o kontakty dyplomatyczne czy tez kontakty np. ogolu
>spoleczenstwa?
>Bo to zupelnie inne sprawy ::). Nie wydaje mi sie by nasz MSZ byl
>jakkolwiek uprzedzony do MW ::).
Niby zupełne inne, ale jednak mają trochę wspólnego, bo
przecież osoby zajmujacę się dylomacją przecież także
(wbrew wszelkim pozorom ;-)) są ludźmi, a od tego, jak będą
postrzegać jakiś kraj, zależy w dużej mierze polityka państwa
wobec niego i gdyby np. brali w pełni na poważnie otoczkę
Wandystanu (a tak przecież nie jest), to dobre kontakty
byłyby prawie niemożliwe. Podobnie gdyby przeciętni
Dreamlandczycy w taki sposób postrzegali Mandragorat,
prawie nieosiagalna byłaby współpraca na wiekszą skalę
między obywatelami naszych państw, więc moja myśl
dotyczyła w praktyce obydwu kwestii.
>
>Czy to byla przeprowadzka z Sarmacji do MW?
Nie inaczej.
>"Aby mnie nie rozstrzelano."
>Ha! Madry Polak po szkodzie ^_-.
>
No cóż, nie zajmowałbym się polityką, gdybym nie potrafił
wyciągać wnioksów z cudzych wpadek ;-)
Pozdrawiam,
Krzysztof Bojar
Received on Tue 14 Feb 2006 - 07:15:24 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET