List do Dreamlandczykow (semiprywatny)

From: Kaworu Nagisa <kawnag_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 10 Feb 2006 00:57:32 +0100


Witajcie Dreamlandczycy,

  Po wystapieniu ksiecia Edwarda uznalem, ze rowniez warto cos   napisac. Zaczne od rzeczy oficjalnych by zakonczyc na tym ,co jest   dla mnie najbardziej istotne.

  Przede wszystkim dziekuje tzw. wyborcom za glosy na DPM i wszelakie   inne partie. Ponoc frekwencja nie byla najwyzsza (porownujac do   poprzednich wyborow; jak pamietam w pierwszych wzielo udzial ponad   120 Dreamlandczykow), ale nie byla tez na poziomie 20-40   mieszkancow. I z tego powodu sie ciesze.   Dziekuje oczywiscie za zaufanie dla DPMu i dla mej skromnej osoby.   Mam tylko nadzieje ,ze zaufanie w wyborach przelozy sie w ciagu tych   5 miesiecy na zaufanie do naszej partii, naszych pomyslow ,inicjatyw
,a w koncu i Ustaw Federalnych ,ktorych z pewnoscia kilka
  zaproponujemy.
  Dziekuje tzw. adwersarzom i innym partiom za udzial i za spora   "konkurencje", ktorej nikt nie mogl sie spodziewac.   Dziekuje ustepujacemu Premierowi i jego Rzadowi: Wasze bledy i dobre   wybory wiele mnie nauczyly.
  Dziekuje wszystkim tym, ktorych wiadomosc o wygranej DPMu ucieszyla,   a tych ,ktorych zasmucila... coz... mam nadzieje, ze poprzez nasze   inicjatywy zobaczycie w nas wiecej pozytywow ,niz negatywow.

  I to mysle tyle z rzeczy oficjalnych.

  Przejde teraz do rzeczy dla mnie bardziej nawet istotnych.   Jeszcze raz chcialbym by to zaufanie przelozylo sie na wspolna chec   budowania Dreamlandu i zwrocenia go w strone ,w ktora DPM chce go   zwrocic - w strone przeciwna do biurokracji i zbytniego zaufania w   to ,ze to prawo buduje Panstwo ,a nie marzenia i pasja ludzi. W to
,ze Dreamland moze nie tylko wspominac czasy swej swietnosci (np.
  kulturalnej) i wspominac wielkie inicjatywy ,w ktorych udzial bralo   wielu mieszkancow ,ale ze one znow moga zaistniec. Ze moze sie   skonczyc powiedzenia "Ja sobie ,Ty sobie ,kazdy sobie rzepke   skrobie" i choc indywidualizm nie zginie ,to bedzie on wspierany   kilkoma innymi indywidualizmami. To jest moje marzenie i choc wiem
,ze czasem nie latwo do niego dazyc i ze czasem zly humor czy jakies
  zle wydarzenia sprawiaja ,ze czlowiek ma ochote po prostu przeklac   drugiego ,nakrzyczec i wyrzucic cos z siebie albo po prostu popasc w   marazm ,usiasc i rzec "no tak ,ale ja i tak nic tu nie zrobie" ,to   wiem tez ,ze marzenia sie spelniaja ,gdy czlowiek wklada w nie   odpowiednio duzo pracy.
  To raz.
  Dwa, ze stoje znowu w sytuacji beznadziejnej dla mych emocji. Z   jednej strony bardzo sie ciesze, z drugiej zas nie wiem, czy wygrana   DPMu oznacza pewne przewodnictwo Rzadowi Krolewskiemu. Nie umiem tym   razem byc tak smialym i byc pewnym ,ze nasz Monarcha zgodzi sie   wlasnie na mnie ,bo zdaje sobie sprawe z moich rozlicznych wad i   tego ,ze nie jestem idealem. Pociesza mnie jedynie to ,ze zaden z   poprzednich Premierow nie byl idealem i ze kazdy popelnial te lub   inne bledy.
  A sytuacja to beznadziejna, bo nie wiem, czy juz realnie zaczac   jakies prace czy usiasc sobie w kaciku i poczytac kilka ksiazek z   Plegolalu ::) [swoja droga: do czytania zachecam ^_^].   Dlatego tez postanowilem zajac sie poki co Luindorem, poki jeszcze   mam na niego czas i dac mu tyle, ile moge. Ufam, ze luty i marzec   dla Luindoru beda (podobnie jak wrzesien/listopad) przelomowe i ze   wiele sie zmieni.

  Koniec koncow nie wiem ,czy juz napisac jakas szczesliwa nowine ,o   tym co mozemy zrobic w pierwszej kolejnosci i co wydaje mi sie   najistotniejsze czy siedziec cicho ::). Jak spiewal pewien Norweg "I   prefer to remain silent" (Wole zachowac milczenie).

  Powiem tez szczerze (choc nie sadze by wplynelo to dodatnio na   Panstwa zaufanie ,ale mi da poczucie ,ze nie musze ukrywac balastu
,ktory ciazy na mnie ,bo przygotowywalem sie do roli nielatwej), ze
  nie jeden raz mialem ochote rzucic to wszystko w trzy diably i isc   gdzies do kacika w spokoju sobie cos porobic ::).   No i znajdowalem wtedy ten kacik. Glownie nazywal sie on Saudade   ::). Koniec koncow, gdy mialem dosc KD, pracowalem i tak nad KD.   Sprytny manewr, w ktorym mozna oszukac samemu siebie.

  I tyle.

  Jeszcze raz dziekuje i szczerze ufam, ze sie Panstwo nie zawioda.   Choc... mam tez wrazenie, ze ile daja tzw. wyborcy, tyle daja z   siebie tzw. wybrani.
  I mysle, ze cos w tym jest.

  Dobranoc Panstwu.

-- 
Pozdrawiam,
 Kaworu Nagisa
 burmistrz Saudade
 http://dreamland.l.pl/luindor/saudade/
Received on Thu 09 Feb 2006 - 15:57:05 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET