Re[3]: [dreamland] Wstazka na stronie gl. KD

From: Król Dreamlandu <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Mon, 30 Jan 2006 22:41:15 +0100


> Ale wiem tez, ze Zycie nie jest mniej lub bardziej warte ze wzgledu na
> czyjekolwiek przygotowanie. Umieraja noworodki, umieraja ludzie mlodzi
> ,umieraja ludzie dojrzali w wieku ,umieraja staruszkowie. Choc sam
> chyba tego nie umiem ,chcialbym by ludzie znow podchodzili do smierci
> bez obaw i by nie czynili z niej obiekty narodowych westchnien, lecz
> potraktowali z godnoscia i zwyczajnie, gdyz tak nasz swiat wyglada.
> Rodzimy sie i umieramy.

Proszę więc wyjaśnić, co jest niestosownego we wstążce i jak można w bardziej godny sposób podchodzić do śmierci. Bo obawiam się, że w Pańskim przypadku zdjęcie wstążki ze stron Dreamlandu i wrócenie do codziennej szaty graficznej miałoby efekt odwrotny od zamierzonego - unikanie tematu śmierci chyba nie doprowadzi do oswojenia go. Nie wiem, jak Pan oczekuje, by ludzie zaczęli podchodzić do śmierci bez obaw, jednocześnie namawiając ich, by w ogóle nie poruszali jej tematu.

> Nigdy nie mowilem i nie bede mowil ,ze nie mozna sie zdobywac na
> gesty. Ale wobec tego prosze tez o gesty zwiazane z innymi ludzmi. Po
> prostu: nie uwazam za uczciwe (choc nie wiem ,czy to slowo okresla to
> ,co czuje) ,by ci ludzie stali sie wazniejsi ,anizeli inni.

Mam wrażenie, że mylnie odczytuje Pan pewne zjawisko. To, że ktoś opłakuje jedną tragedię bardziej, a druga mniej, a trzeciej może wcale nie zauważa, nie oznacza wcale, że ten człowiek wartościuje ludzi, którzy w tych tragediach uczestniczyli - dzieli ich na ważniejszych i mniej ważnych. Poruszają nas tragedie, które są bliższe nam. Nie ma to nic wspólnego z wartościowaniem. Wiem z własnego doświadczenia, że czułem większy związek z ofiarami tragicznych wypadków w moim rodzinnym mieście. Jeszcze bardziej człowiek czuje się dotknięty tragedią we własnej rodzinie. Ludzie, którzy giną nie mają tu nic do tego. Chodzi o to, że porusza nas tragedia, która jest bliżej nas. Tak mi się wydaje. Gdybym pojechał do Afryki i zobaczył ludzi cierpiących z powodu klęsk głodu, z pewnością też bym poczuł się poruszony. Ale tak się składa, że nie byłem w Afryce i taką mam konstrukcję, że na dystans, nie czując specjalnego związku z ofiarami, emocje się we mnie nie wzbudzają. To, co się dzieje relatywnie niedaleko ma na mnie większy wpływ i nie oznacza to, że uważam Afrykanów za mniej ważnych od Polaków. Mam nadzieję, że wyrażam się zrozumiale. Nie tyle chodzi o to, że my wybieramy komu współczuć, a komu nie, co raczej o to, że to tragedie w pewnym sensie wybierają w jakim stopniu nas dotkną.

> --
> Pozdrawiam,
> Kaworu Nagisa
> Przewodniczacy Dreamlandzkiej Partii Monarchistycznej
> DPM: http://dreamland.l.pl/p_dpm/

Paweł Received on Mon 30 Jan 2006 - 13:45:27 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET