Dreamlandczycy!
Panie Nagisa!
Wahałem się czy powinienem odpowiadać na ten mail; ostatecznie stwierdziłem, że skoro mam chwilę wolnego, mogę poświęcić ją na to. Rzecz mogłaby się co prawda obyć bez moich wynurzeń, ale sądzę, że także i Dreamlandczykom należy się jakiś pozytywny element kampanii wyborczej :-) - a ufam, że ten właśnie taki będzie.
Zasadniczo wdzięczny jestem Panu Nagisie, że przedstawił swoją opinię co do funkcjonowania Rządu JKM pod moim przewodnictwem. Wbrew temu co zawarto w tytule, jest to w sumie ocena obiektywna. Cieszę się, że przewodniczącego Dreamlandzkiej Partii Monarchistycznej, i to w okresie wyborczym, stać na taką "czystość" wyrażanych przekonań.
Jak dałem do zrozumienia - właściwie zgadzam się z oceną Pana Nagisy.
Kiedy latem zeszłego roku decydowałem się objąć stanowisko premiera,
czyniłem to też między innymi i z tego względu, że widziałem
zaniedbania poprzednich rządów, głównie w dziedzinie legislacji.
Skądinąd skuteczne zazwyczaj w innych dziedzinach, gabinety barona
Albona i Tii MacArthur były zasadniczo bezwładne w dziedzinie
stanowienia prawa, przez co coraz bardziej dotkliwe stawało się
istnienie przestrzeni deregulacji prawnej. Wiedziałem, że mogę to
zmienić i postanowiłem spróbować. Innym zachęcającym mnie do tego
kroku czynnikiem były moje wcześniejsze doświadczenia, które dawały mi
do zrozumienia, że dzięki nim mój gabinet będzie skuteczniejszy niż
gabinety poprzedników.
Od początku zatem wizja mojego rządu była wizją rządu eksperckiego,
technicznego może nawet. Nigdy nie było w naszych planach
przeprowadzanie jakichś dogłębnych reform - poza dwoma: wprowadzeniem
systemu gospodarczego i uruchomieniem szkolnictwa podstawowego. To
pierwsze nie udało się; z różnych przyczyn, czasem myślę, że i mojej
niezdolności do podejmowania na dłużej tematów gospodarczych, w
których nie czuję się najlepiej. Uruchomieniem szkolnictwa
podstawowego będzie już zaś zajmował się nowy rząd, ale to wynikło
jedynie z wymogów technicznych, nie zaś naszych - jako rządu - błędów,
zatem nie ma to większego znaczenia. Ten Rząd opracował zasady
działania Szkoły Głównej Królestwa, jednocześnie przebudowując
przepisy dotyczące obywatelstwa tak, by były one ze szkolnictwem
kompatybilne. To nasz wielki sukces, z którego jestem dumny; pewien
jestem, że system ten, o ile wprowadzony prawidłowo, da wiele
korzyści.
Rząd techniczny nie jest jednak obliczony na zbyt długie trwanie.
Mówię całkowicie szczerze: uważam, że lepiej byłoby, gdyby moja
kadencja trwała krócej, na przykład tylko do końca zeszłego roku.
A na pewno bardzo niefortunnie stało się, że wybory zostały opóźnione.
Spowodowało to, że mój gabinet działać musi o miesiąc dłużej. Brzmi to
może dziwnie - jednak rzecz nie w tym, że boli nas praca, ale w tym,
że, obiektywnie rzecz ujmując, ten rząd nie da już żadnych nowych
reform i z konieczności skupić się musi już tylko na bieżącej
administracji, ogniskując swoje pole widzenia na 16 lutym. A taki
okres to - że tak powiem - pusty przebieg.
Pewien jestem, że do myśli wrócę jeszcze przy okazji przemówienia w
Parlamencie już po wyborach, gdy składać będę dymisję, więc póki co tu
wątek urwę.
Popełnialiśmy też błędy, za które płacić będziemy także w chwili dymisji, gdy przyjdzie czas na pełne podsumowania. Przede wszystkim źle się stało, że przez tyle miesięcy Rząd Królewski nie prowadził akcji promocyjnej i utrzymywał wakat na stanowisku Ministra Promocji i Informacji. Nie było jednak moim zdaniem przez ten czas odpowiedniego na to stanowisko kandydata. Tutaj dodam jeszcze, że był pewien Dreamlandczyk, który chciał zająć to stanowisko, ale mu odmówiłem. Oświadczam dziś publicznie, że choć nie mam żadnych zastrzeżeń co do jego kompetencji w tym zakresie, nie byłem w stanie wnioskować u JKM o powołanie go na ministra, ponieważ kieruję się zasadą, że premier musi obowiązkowo brać pełną odpowiedzialność za działania swoich ministrów. Ja za tą osobę jako ministra odpowiedzialności wziąć nie byłbym w stanie. Inna sprawa, że dziś ten mój stosunek być może się w jakimś stopniu zmienił. Na tamten moment jednak, nawet zastanawiając się nad tym ponownie dziś, zrobiłbym dokładnie to samo. Odmówił tamtemu kandydatowi i utrzymał wakat w nadziei na znalezienie odpowiedniej osoby.
Inną kwestią jest Ministerstwo Kultury i Nauki. Istotnie pan Draco de
la Falcon nie był właściwą osobą na to stanowisko - i właśnie dlatego,
że biorę za swoich ministrów pełną odpowiedzialność, spowiadam się z
tego dziś publicznie. Był to mój błąd; zawierzyłem po prostu w
nadziei, że uda się panu Falconowi nabrać odpowiednich szlifów.
Zignorowałem jednak prostą zasadę, że droga do Rządu Królewskiego
prowadzi poprzez administrację prowincji. W ten sposób nabiera się
doświadczenia, które w RK się pożytkuje; zasada ta w większości
przypadków nie działa odwrotnie.
Odstawiając już jednak na bok moją pomyłkę w osobie Pana Falcona
piastującego stanowisko p.o. MKiN, całkoształt działania tego
resortu oceniam pozytywnie, nieco bardziej pozytywnie chyba niż Pan
Nagisa. Opracowano prawo dotyczące szkoły podstawowej, o czym
wspominałem, a co nie było rzeczą prostą, zaś wspomniane przez Pana
Nagisę Dni Dreamlandzkie doszłyby do skutku, gdyby nie konieczność
częstych zmian na stanowisku MKiN. Żałuję, że Pan Boruta z powodów
osobistych musiał zrezygnować z Dreamlandu, tak samo jak żałuję, że
Baron Upengres wrócił na tyle późno, bym nie mógł powołać go od razu.
To są jednak rzeczy, o które nie mam do siebie pretensji. Może
jako człowiek honoru powinienem, ale nie mam zamiaru się wynikłymi nie
z mojej winy niepomyślnymi wypadkami obwiniać.
Reszty maila nie będę omawiał, bo nie ma chyba takiej potrzeby. Cieszę się z pozytywnej opinii wystawionej MFiG i MSZ. Ja jednak co do Wicehrabiego Vertonena nie powiedziałbym, że jego działalność jest "prawie na medal", ponieważ - o czym wszyscy wiemy - prawie robi wielką różnicę. Ja bym mu ten medal zdecydowanie skłonny byłbym przyznać :-)
Pozdrawiam
książę Edward Krieg, OCO
Premier RK
KN> Witajcie Dreamlandczycy.
KN> Jakis czas temu w rozmowie z Premierem E.Kriegiem obiecalem mu, ze KN> DPM nie bedzie stosowal drapieznej kampanii w stosunku do jego KN> Rzadu, gdyz chce w spokoju pozegnac sie z polityka. Tak tez jest i KN> bedzie, a ponizsza ocena nie ma w zalozeniu i wierze, ze nie KN> zostanie tak odebrana, jakkolwiek rugac tak dlugowiecznego KN> Dreamlandczyka. Postanowilem jednakze pozwolic sobie ocenic go, by w KN> ten sposob przedstawic Panstwu moj punkt widzenia oraz skromna czesc KN> mego swiatopogladu.
(...)
KN> Mysle, ze to tyle. Mam nadzieje, ze Panstwu przyblizylem me KN> spojrzenie na Rzad i Dreamland, a ksiaze Krieg nie poczul sie KN> dotkniety czy urazony, bo naprawde nie chcialbym by tak sie KN> stalo. KN> (-) Kaworu Nagisa KN> Kandydat na Premiera RK DPMu ----------------------------------------------------------------------Najwiekszy czat w Polsce!!! >>> http://link.interia.pl/f18f6 Received on Sun 29 Jan 2006 - 08:10:32 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET