M> Nie. Posłom NIKT nie powiedział, że w ogóle taki projekt istnieje. M> Zgłosiłem go wcześniej niż dowiedzieliśmy się o tym, jednak pod debatę M> został poddany równocześnie z projektem rządowym.
O pracach nad takim projektem informowano na liście dyskusyjnej Dreamlandu. Nie utarł się jeszcze zwyczaj - być może niesłusznie - że Premier składa relacje z prac Rządu Izbie Poselskiej. Stąd dopóki nie było projektu, Izba Poselska się o nim formalnie nie dowiedziała. A w chwili, w której zgłosił Pan projekt, ten rządowy był już w ostatnim stadium prac. Marszałek Izby Poselskiej czasowo połączył obie debaty właśnie dlatego, by posłowie mogli wybrać projekt lepszy.
(...)
M> Projekt nasz posiadał mniej przedmiotów - był łatwiejszy do M> realizacji. Uważam, że nie ma sensu osobny przedmiot - geografia. M> Ponadto zostawiał on prowincjom pole do popisu i pozwalał na M> zintegrowanie nauki o prowincji z nauką o Dreamlandzie. M> Dlaczego? Otóż dlatego, że przyjęty projekt - w przeciwieństwie do M> naszego - przyjmuje działanie tylko Szkoły Głównej Królestwa.
A dlaczego nie powiedział Pan tego w Izbie? Z geografii na przykład być może bylibyśmy gotowi zrezygnować, gdyby to poprzeć jakimiś sensownymi argumentami. Liczba przedmiotów w obu projektach zgadzałaby się wówczas - kolejna sprawa byłaby zamknięta. Kto wie czy Rząd i Partia Demokratyczna nie zgłosiłyby wówczas projektu wspólnie - tak prywatnie, jak i służbowo lubię kompromis. Dla mnie wadą projektu Partii Demokratycznej, jeśli już mówimy o przedmiotach nauczanych w tej naszej podstawówce, był na przykład brak wiedzy o systemie prawnym. Wiem, że część Dreamlandczyków nie zgadza się z moim legalistycznym podejściem do sprawowania władzy w Królestwie, upatrując w tym szkodliwej technokracji. Natomiast nawet te osoby nie są chyba w stanie zaprzeczyć, że system prawny od dłuższego już czasu jest jednym z najważniejszych (jeśli nie - najważniejszym) filarem dreamlandzkiego państwa. Dziś już nie wokół autorytetu jednostki się wszystko skupia, a wokół litery prawa. I tego prawa należałoby w podstawówce nauczać, jako że jest to po prostu wiedza istotna. W innych punktach oba projekty co do listy przedmiotów właściwie się zgadzają.
Nie zgadzam się jednocześnie z twierdzeniem, że projekt rządowy nie pozwalał na "zintegrowanie nauki o prowincji z nauką o Dreamlandzie". Przypominam, że projekt rządowy budowany był w oparciu o dosyć dużą liczbę materiałów - przede wszystkim były to ustalenia konferencji proburskiej i dawny projekt Stronnictwa Federalnego, ale też w ogólnym zakresie doświadczenia innych państw z tym związane - i jako taki projekt ten ustanawia nie tylko przedmioty, o których Pan Przewodniczący wspomniał, ale i wykłady z zakresu opracowanego przez właściwą prowincję. Surmalajczyk będzie uczył się o Surmali, Weblandczyk o Weblandzie - w praktyce w zakresie, w jakim prowincja uzna to za stosowne.
M> Oj, bardziej przypomina to WXM jako przewodniczący SF, niż jako M> nasz Premier. Ja również przypomnę, że nie zrobiło tego Stronnictwo M> Federalne.
10 grudnia jako przewodniczący Klubu Parlamentarnego Stronnictwa Federalnego złożyłem oświadczenie, zgodnie z którym posłowie Stronnictwa poparli rządowe projekty ustaw. W jakim celu posłowie SF mieli rozpoczynać debatę, skoro żaden poseł nie miał pytań do projektu rządowego, złożonego przez premiera będącego członkiem Stronnictwa i w dodatku budowanego na podstawie projektu stworzonego wewnątrz Stronnictwa? Nie wiem czy Panu Przewodniczącemu rzecz umknęła, ale ja przecież wysłałem bardzo obszerne omówienie zarówno do projektu ustawy o Szkole Głównej, jak i ustawy o obywatelstwie (dla niezorientowanych - oba projekty dotyczą edukacji podstawowej), tyle że żaden z posłów na ten temat się nie odezwał. Ja cały czas mam do Pana żal tylko o jedno - że w Izbie Poselskiej w żaden sposób nie zdecydował się Pan agitować za własnym projektem - obojętnie czy wskazując jego mocne strony czy wytykając słabe strony projektu rządowego - zaś czyni to teraz, w ramach wczesnej fazy kampanii wyborczej, już nie po to, by przeforsować dobry pomysł, ale po to, by dostać się do Izby Poselskiej VI kadencji.
M> Dopracowany pod względem technicznym? Nie wiem co dla WXM to oznacza, M> ale dla mnie oznacza to, że projekt jest zrozumiały dla przeciętnego M> odbiorcy, nie ma w nim sformułowań niezrozumiałych. M> Według mnie obydwa projekty te uwarunkowania spełniały.
Koronnym przykładem literówki, które zawsze są znakiem, że projekt był pisany albo bez należytej pieczołowitości albo po prostu na szybko. Ale tutaj wielkich zarzutów nie mam.
M> Oczywiście mogłem się rozpisać na znacznie więcej zdań, ale cóż z tego M> - sens pozostanie ten sam.
Przecież ani Panu w pierwszym liście, ani teraz, ani mnie teraz czy
wcześniej nigdy nie chodziło o tą jedną debatę. Chodzi o działalność
Izby "po kilku miesiącach". I po kilku miesiącach rzecz wygląda tak,
że Partia Demokratyczna odzywała się bardzo rzadko. Nie miałbym
żadnych pretensji, gdyby nie to, że usiłuje się to teraz przedstawiać
odmiennie. Na swój wizerunek pracujemy przez całą kadencję.
M> Owszem poparłem. I jestem zadowolony z działania Rządu. M> Natomiast istnieje nieformalna zasada, według której posłowie SF i DPM M> głosują tak samo, lub podobnie.
Cieszę się, że nie zmienił Pan dobrego zdania o moim Rządzie. Zaś jeśli chodzi o podobne oddawanie głosów przez federalistów i monarchistów - najwyraźniej mamy jednakie zdanie co do tego, co jest projektem dobrym a co nie. Życzyłbym sobie, by podobna jednomyślność stała się wkrótce udziałem naszych dwóch partii, Panie Przewodniczący.
M> __ M> Z poważaniem, M> sir Piotr Mirocha, M> Przewodniczący Partii Demokratycznej. M> --
Z poważaniem
książę Edward Krieg, OCO
Premier Rządu Królewskiego
Przewodniczący Stronnictwa Federalnego
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET