Edukacja w USA a reczej w UK

From: <b.glegola_usunto_at_gazeta.pl>
Date: Sat, 17 Dec 2005 18:22:54 +0100 (CET)


> ktory pojedzie sie uczyc do USA z pewnoscia nie bedzie mial
problemu gdyz jest jakby latwiej.
> Z drugiej strony mowi sie, ze w Stanach zamiast wkuwania ksiazek
ucza praktycznych rzeczy - tylko ja mam mieszane uczucia kiedy slysze ze znaczny procent Amerykanow nie potrafi powiedziec nad jakimi oceanami lezy ich kraj - to naprawde zupelnie niepotrzebna wiedza czy tez pewne elementarne wiadomosci o swiecie powinnismy miec wszyscy?

b: ja jestem studentem jednej z brytyjskich uczelni i cos nieco wiem na ten temat (chyba). To ze Amerykanie nie maja pojecia o oceanach (rowniez o krajach, nazwiskach znanych ludzi innych jak z USA) to fakt. Poznalem ich kilku i ich wyobrazenie o swiecie jest niczym z filmu:) Kiedys jeden amerykanin zapytal sie w towarzystwie (sami brytole + ja + on) czy "opłacało sie wybudowac dwa zamki obok siebie" (W Edynburgu są dwa zamki jakąs mile od siebie; jeden stary drugi bardzo stary:) I raczej jak byly wznoszone to niezastanawiali sie nad turystyką;) Jak widac AMerykanie jak bardzo mlody naród, ktory krulów to widzial tylko w TV nie maja pojecia kim oni byli i jak zyli (chyba dla przecietnego USAowca waznijsze jest to czy merto  przyjedzie na czas:) Wrocmy do edukacji: jest ona wprost proporcjonalna do szkoly na jaka sie uczeszcza i przede wszystkim ile wymagasz od siebie samego. Bo mozesz sie uczyc na Hervardzie a byc kretynem a mozesz sie uczyc w domu i byc geniuszem (tak Bill Gates został wywalony o ile mnie pamiec nie myli z Harvardu a glupi to raczej on nie jest) Pan Wałęsa Junior (ten co jest teraz w sejmie z listy PO) edukowal sie w USA w jakims tam collegu, moja babcie pewnie pomyslala "oooo w USA na koledżu, to musi byc mądry", bede musial wytlumaczyć babci ze koledże to niemal polskie OHP tylko z wiekszym budżetem, zakresem nauki i nieco wyzszym poziomie. Wiec jezeli sam od siebie niczego nie wymagał to moglby wogole do tej szkoly nie uczeszczac. Znajomi z roku w wiekszosci nie wiedza gdzie jest Polska, nie maja pojecia kim jest Walesa czy Kwasniewski albo Belka, MArcinkioewicz. Dla nich Maria Skłodowska-Curie nazywa sie Mari Curie i była francuską. Oni nie maja pojecia o dewizjonie lotnictwa 303, ze Polska armia była czwartą najliczniejszą armią podczas II wojny swiatowej, a jak im mowie ze Jan Paweł II byl polakiem to: "No co ty? Powaznie?"... Sam sie ucze NA Uniwersytecie Napier'a w Edymburgu (www.napier.ac.uk) i jest to szkola srednia, latwo sie na nia dostac ciezko utrzymac.... Tak wiec nawet SGH w Wawie Ci nie pomoze jezeli jestes leniem (bo nie wierze ze ktos moze byc kretynem).

A teraz nieco z innej beczki: za moich czasow jakby ktos zaczal (zwlaszcza nowy) na temat poza dreamlandowski to pewnie ktos by zechcial rozstrzelać:) I o ile mnie pamiec nie myli gdzies jest zapisane ze nie mozna prowadzic rozmow zw. z realnym swiatem. Tak wiec czekam na list od porkuratora:)

> Pozdrawiam
> Yelonek wicehrabia Rogacz

Pozdrawiam
Bogusj Received on Sat 17 Dec 2005 - 09:31:48 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET