To jest prawda, że Amerykanie przyswajają jak na nasze warunki śmieszne ilości wiedzy książkowej, ich nauka jest nastawiona, jak to się mówi, na sukces, czyli poradzenie sobie w życiu. I w rezultacie to daje całkiem dobre rezultaty, bo ci ludzie potrafią sobie poradzić w Ameryce, tylko że jak przyjadą do Europy, to często wychodzą na kretynów (tak jak kochany przez wszystkich z wyjątkiem prawie całego świata, w tym połowy Amerykanów prezydent Bush jr.), bo np. nie mają pojęcia gdzie jaki kraj leży lub myślą, że w polsce żyją niedźwiedzie polarne. I to dotyczy nie tyko prostych ludzi, ale także osób teoretycznie bardzo dobrze wykształconych (np. polityków). Dobrym przykładem jest All Gore, dawny kandydat Demokratów na prezydenta, który w swojej książce pisał na temat krajów Europy Wchodniej głupoty niebywałe (nie pamiętam już dokladnie o o chodziło, jakkolwiek mój wujek mieszkajacy w USA był mocno zażenowany). Ja osobiście uważam, że pewne podstawy w każdej dziedzinie wiedzy powienien mieć opanowany każdy i dlatego też system nauczania w USA niezbyt mi się podoba.
-- Z socjalistycznym pozdrowieniem, sekretar Krzysztof Bojar Komisarz Ludowy ds. Nauki i Kultury Sekretarz KC SPWReceived on Sat 17 Dec 2005 - 04:49:00 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET