>> Odnosząc się do faktów.
>> Krolestwo Dreamlandu podpisało traktakt o uznaniu państwa
>> wirtualnego, które
>> nie spełnia wymogów państwa takiegoż.
>> Główną jego winą jest fakt, że w spsób ostentacyjny nawiązuje do historii
>> realnego, niegdys istniejącego państwa, stając się tym samym
>> kontynuatorem jego idei,
>
> Odnosząc się do faktów. Królestwo Dreamlandu we współpracy z Sojuszniczym
> Królestwem Scholandii wypracowało jasno określone kryteria, jakimi kieruje
> się uznając nowe państwa wirtualne. Te zasady można znaleźć w Regulacji
> Wykonawczej Sojuszu nr 5, na stronie Sojuszu www.traktat.prv.pl.
> Jeśli potrafi Pan udowodnić, że Cesarstwo i Królestwo Austro-Węgier
> rzeczywiście narusza powyższy zapis, proszę to wreszcie czymś umotywować.
> Bez względu na to, co Pan o tym sądzi, faktem jest, że bezpośrednie
> odnoszenie się przez państwo wirtualne do dorobku państwa realnie
> istniejącego, nie jest w dyplomacji Dreamlandu przesłanką, by nie uznać
> takiego państwa wirtualnego.
W myśl tych zapisów wszusyko kjest dopuszczalne. Ale coż nie mój to wybór. Przedstawiłem sprawę dość jasno, według mnie niewlaściwym jest uznawanie za państwa wirtualne, ktore cale swoje istnienie opierają na realnych zdrazeniach, panstwach.
> Przede wszystkim w ogóle nie uważam, by utrzymanie w mocy rozbioru i
> zniewolenia innych narodów podpadało pod kategorię "wartości". To są
> raczej
> fakty, decyzje polityczne, nie idee i wartości. Oczywiście nie uważam, że
> zniewalanie kogokolwiek jest słuszne. Nie uważam też, by twórcy
> wirtualnych
> Austro-Węgier tak uważali, a z pewnością nie dopatrzyłem się, by
> propagowali
> zniewalanie.
To żle Pan poatrzy.
> Mówiąc, że Austro-Węgry nie dokonały rozbioru, usiłuję zwrócić Pańską
> uwagę,
> na fakt, że gdyby twórcy państwa wirtualnego rzeczywiście usiłowali
> świadomie manifestować swym państwem pochwałę rozbiorów, tak jak to Pan
> sugeruje, nie odwołaliby się do Austro-Węgier, tylko do Cesarstwa Austrii.
> Fakt, że odwołują się do okresu późniejszego, stoi w jawnej i
> bezpośredniej
> sprzeczności z tym, co Pan insynuuje.
ja nic nie insynuuję, CK miało mozliwość odstąpienia od rozbioru, nie
zrobiło jednak tego utrzymując
istniejący status dokonując również kolejnych zniewoleń. Takie tam nic
nieważne szczegóły.
> Pyta Pan o ideę Austro-Węgier, o której, jak widzę, nie ma Pan bladego
> pojęcia. Powstanie Austro-Węgier to zamiana absolutyzmu na monarchię
> parlamentarną, to uzyskanie poszerzonej autonomii także przez Polaków z
> Galicji - własny sejm krajowy i rząd, stopniowe przejmowanie przez Polaków
> stanowisk w administracji, powstaie polskich partii politycznych,
> szkolnictwa, organizacji paramilitarnych. Położenie przez twórców państwa
> wirtualnego akcentu na Austro-Węgry, a nie na Austrię, to położenie
> akcentu
> na relatywną poprawę i ideę zmiany państwa, które pod wieloma względami
> unieszczęśliwiało swych poddanych, na lepsze. Żadne państwo nie jest
> idealne. Żadne państwo nie unika błędów w swej historii. Ale Pan nalega,
> by
> "nie mówić o ludziach jako takich, ale o idei". Idea, jaka kryje się za
> powstaniem CK Monarchii to kompromis, rzecz bardzo chwalebna.
Czyli to było dobre ? Mimo braku wolności ? To jest pochwała zaborcy.
>> Ale cóż, jestem tylko niedokiem, ktory nie rozumie wielkiej ideai
>> Cesartwa i
>> Krolestwa Austro- Węgier.
>
> O ile to nie był sarkazm, gratuluję. Zaakceptowanie własnej ignoracnji, to
> pierwszy, bardzo ważny krok. Polecam teraz sięgnąć po dowolny podręcznik
> do
> historii, albo po encyklopedię, by mógł Pan nadrobić zaległości.
To był sarkazm.
> Swoją drogą, ciekawi mnie czemu analogicznie nie protestował Pan, kiedy
> Dreamland uznawał Cesarstwo Aztec. Był Pan wtedy w Dreamlandzie. Idąc za
> Pańskim tokiem rozumowania, możnaby zasugerować, że twócy tego państwa
> świadomie i otwarcie propagowali oddawanie ofiar z ludzi. Nie oburza Pana,
> jako człowieka i humanistę, że Dreamland uznał państwo gloryfikujące
> obcinanie głów?
Jednak Cesartswo aztec prócz podbnej nazwy nie miało nic wspólnego z
aztekami, tymi realnymi aztekami.
Nie czerpało pełnym garściami z ich historii, nie wykorzystywało
prawodawstwa , w przeciwieństwe do Austro -węgier, którego nawret władca
przybrał imię
franciszka jóżefa II - w prostej linii jest to kontynuacja pewnej doktryny i
nie zmienia tego fakt, ze była to monarchia parlamentarna, że polakom zyło
sie lepiej niz u inncyh zaborców
, choc nadal w zaborze, ale to drobiazgi.
Królestwo Dreamland na silę znalazło sobie sojusznika, uznalo państwo,
kytórego żadne inne v-państwo nie chciało uznać., stało się tym samym
prekursorem nowej definicji państw wirtualnych.
Teraz wystarczy wżiąść sobie dowolna starą konstytucję, jakiegos
nieistnbiejacego państwa, troszkę ja przerobić, dodać kolejna cyferkę do
imienia władcy i będzie OK. Dreamland to uzna.
Elkore Salutas
Luke Woody
Received on Tue 13 Dec 2005 - 01:08:00 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:59 CET