RE: [dreamland] Sugestia ;-)

From: Vilgefortz <nudisten_usunto_at_poczta.onet.pl>
Date: Thu, 20 Sep 2001 22:47:17 +0200

 [cut]

 [[ pelna wersja listu w majlu od aceg123_usunto_at_poczta.onet.pl ]]

> Odpowiadam wiec Panu jeszcze raz w skrocie na pana pytanie: Jesli
> mam wybierac to jestem za Baronem, nie za Dyr. Generalnym, ale
> jesli jest to niemozliwe do osiagniecia, to juz wole tego
> dyrektora, ale wtedy bez baronow. Mam nadzieje , ze rozumie Pan
> juz, ze rzeczy do ktorej daze jest KONSEKWENCJA i unikanie
> wszechobecnych absurdow. Dzieki za pytanie.
> Atilla

 Dziekuej za odpowiedz. Skoro mam juz jasniejszy obraz Pana stanowiska, moge stwierdzic, ze nie do konca sie z Panem zgadzam. Postrzeganie nas jako dzieci... o tym wiem. Konsekwencja w postepowaniu i realizacja okreslonej drogi - slusznie. Ale nazywanie niekonsekwencja laczenie tytulow szlacheckich z tytulami, nazwijmy to, zawodowymi - blad.

Byc moze nie powinienem tu nawiazywac do reala, ale ten przyklad jest bardzo obrazowy. W niedawnych numerach Business Week Polska oraz tygodnika Wprost pojawil sie artykul o podobnym zjawisku. O ludziach z tytualmi, ktorzy moga byc rownie dobrze rekinami informatyki. Nie widze niczego absurdalnego w laczeniu tych dwoch funkcji. Czy hrabia nie ma prawa do prowadzenia dzialalnosci gododarczej? Tytul powinien dodawac prestizu.

 Ostatnio rozmawialem z pracownikiem pewnej firmy, ktorej jestem wlascicielem. Chodzilo o to, ze mialem watpliwosci co do podpisywania sie uzywajac w sygnaturze slowa 'baron' (wlasnie taki nosi tytul). Stwierdzil slusznie, ze to mialoby sens tylko wowczas, gdyby stwarzalo zagrozenie wywolania zaklopotania czy poirytowania u klienta... Ale samo to polaczenie, jako takie, nie stanowi moim zdaniem braku konsekwencji.

--

 baron Vilgefortz
 Namiestnik prowincji Morland
 Vilgefortz_usunto_at_alenudy.com






-- 

r e k l a m a
Lista Plac [ http://listaplac.onet.pl ]

Received on Thu 20 Sep 2001 - 13:44:57 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET