Re: [dreamland] Ciemne interesy wladz...

From: Wydawnictwo PLEGOLAL <mawr_usunto_at_tenbit.pl>
Date: Sun, 19 Aug 2001 23:08:50 +0200

Witam,

co prawda ten list nie był skierowany bezpośrednio do mnie, ale pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze w jednej z poruszonych spraw.

Sir Sted pisze:
 > ps.1. moim skromnym zdaniem wysoki urzednik panstwowy (napewno namiestnik)
> przynajmniej na czas sprawowania urzedu (by wykluczyc ewentualne
podejrzenia
> o korupcje itp) nie powinien prowadzic dzialalnosci gospodarczej.

Oczywiście jest to jakiś pomysł na czyste ręce władzy, ale czy jest to pomysł istotnie etyczny i wykonalny?

  1. Warto zadać sobie pytanie, co robi większość aktywnych ludzi w Dreamlandzie. Oczywiście rozkręca jakąś działalność i prowadzi firmę. Z czasem taka osoba zyskuje jakieś publiczne uznanie, aż przychodzi moment, kiedy ktoś proponuje jej urząd. I co wówczas? Ma rzucić to wszystko, co do tej pory zbudowała, w diabły i zająć się urzędem? A może odmówić i pozwolić, aby urzędem kierował ktoś inny - być może gorszy. A przecież w Dreamlandzie nie ma aż takiego wyboru kadr, nasze państwo tym się różni od realnego świata, że tu faktycznie są ludzie niezastąpieni.
  2. Przypuśćmy, że nasz hipotetyczny biznesmen postanowił przyjąć dla wspólnego dobra urząd i przestać kierować firmą. Tylko jak? Czy ma, pozostając dalej jej właścicielem, zatrudnić dyrektora i niech on rządzi. Na pewno jest to pomysł prospołeczny, bo zmniejszy bezrobocie, ale przecież ten dyrektor i tak nie będzie miał całkowicie wolnej ręki, i tak będzie tylko PRACOWNIKIEM, a nasz hipotetyczny nowo mianowany urzędnik PRACODAWCĄ. A może jednak trzeba postawić sztywny wybór - chcesz być wysokim urzędnikiem, masz rozwiązać firmę. Moim skromnym zdaniem trzeba być ciężko chorym, żeby pójść na takie rozwiązanie. Już nie chodzi nawet o pieniądze, ale o dobrowolne zniszczenie czegoś, co budowało się z niemałym trudem.
  3. Z tej propozycji może wynikać rzecz jeszcze jedna, i to bardziej niebezpieczna dla państwa i korupcjogenna niż cokolwiek innego - wyhodowanie politycznej "klasy próżniaczej", która będzie zaczynać od parlamentu, a kończyć na intratnych posadach, przy czym de facto będą to posady zakazane dla ludzi, którzy shańbili się w Dreamlandzie jakąkolwiek pracą, prócz pracy politycznej rzecz jasna.

Znam nieposzlakowaną uczciwość sir Steda i wiem, że z całą pewnością jego propozycja przynajmniej w zamiarze nie dążyła w tym kierunku. Ale wiem również, że nie wszyscy politycy są sir Stedem...

Osobiście bardziej jestem skłonny uwierzyć, że dobrym gospodarzem prowincji czy czegokolwiek będzie ktoś, kogo znam jako dobrego gospodarza firmy, niż ktoś, o kim wiem tylko tyle, że ma takie a takie poglądy polityczne. Poza tym wierzę, że ktoś, kto już ma dużo pieniędzy, zwykle ma mniejszą ochotę na malwersacje, niż ktoś, kto jeszcze pieniędzy nie ma. Nie twierdzę, że to musi się sprawdzać w każdym przypadku, jedynie że na ogół się sprawdza.

<Mam nadzieję, Stedzie, że nie będziesz miał mi za złe tej publicznej polemiki, ale jestem przekonany, że w tym punkcie nie masz racji.>

Pozdrawiam

baron Bzerolek de Kakuć Received on Sun 19 Aug 2001 - 14:40:31 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:56 CET