- Original Message -----
From: "Sted" <sted_usunto_at_poczta.fm>
To: <dreamland_usunto_at_yahoogroups.com>
Sent: Sunday, August 19, 2001 3:40 PM
Subject: [dreamland] Ciemne interesy wladz...
Witam,
co prawda ten list nie był skierowany bezpośrednio do mnie, ale pozwolę
sobie wtrącić swoje 3 grosze w jednej z poruszonych spraw.
Sir Sted pisze:
> ps.1. moim skromnym zdaniem wysoki urzednik panstwowy (napewno
namiestnik)
> przynajmniej na czas sprawowania urzedu (by wykluczyc ewentualne
podejrzenia
> o korupcje itp) nie powinien prowadzic dzialalnosci gospodarczej.
Oczywiście jest to jakiś pomysł na czyste ręce władzy, ale czy jest to
pomysł istotnie etyczny i wykonalny?
- Warto zadać sobie pytanie, co robi większość aktywnych ludzi w
Dreamlandzie. Oczywiście rozkręca jakąś działalność i prowadzi firmę. Z
czasem taka osoba zyskuje jakieś publiczne uznanie, aż przychodzi moment,
kiedy ktoś proponuje jej urząd. I co wówczas? Ma rzucić to wszystko, co do
tej pory zbudowała, w diabły i zająć się urzędem? A może odmówić i pozwolić,
aby urzędem kierował ktoś inny - być może gorszy. A przecież w Dreamlandzie
nie ma aż takiego wyboru kadr, nasze państwo tym się różni od realnego
świata, że tu faktycznie są ludzie niezastąpieni.
- Przypuśćmy, że nasz hipotetyczny biznesmen postanowił przyjąć dla
wspólnego dobra urząd i przestać kierować firmą. Tylko jak? Czy ma,
pozostając dalej jej właścicielem, zatrudnić dyrektora i niech on rządzi. Na
pewno jest to pomysł prospołeczny, bo zmniejszy bezrobocie, ale przecież ten
dyrektor i tak nie będzie miał całkowicie wolnej ręki, i tak będzie tylko
PRACOWNIKIEM, a nasz hipotetyczny nowo mianowany urzędnik PRACODAWCĄ. A może
jednak trzeba postawić sztywny wybór - chcesz być wysokim urzędnikiem, masz
rozwiązać firmę. Moim skromnym zdaniem trzeba być ciężko chorym, żeby pójść
na takie rozwiązanie. Już nie chodzi nawet o pieniądze, ale o dobrowolne
zniszczenie czegoś, co budowało się z niemałym trudem.
- Z tej propozycji może wynikać rzecz jeszcze jedna, i to bardziej
niebezpieczna dla państwa i korupcjogenna niż cokolwiek innego - wyhodowanie
politycznej "klasy próżniaczej", która będzie zaczynać od parlamentu, a
kończyć na intratnych posadach, przy czym de facto będą to posady zakazane
dla ludzi, którzy shańbili się w Dreamlandzie jakąkolwiek pracą, prócz pracy
politycznej rzecz jasna.
Znam nieposzlakowaną uczciwość sir Steda i wiem, że z całą pewnością jego
propozycja przynajmniej w zamiarze nie dążyła w tym kierunku. Ale wiem
również, że nie wszyscy politycy są sir Stedem...
Osobiście bardziej jestem skłonny uwierzyć, że dobrym gospodarzem prowincji
czy czegokolwiek będzie ktoś, kogo znam jako dobrego gospodarza firmy, niż
ktoś, o kim wiem tylko tyle, że ma takie a takie poglądy polityczne. Poza
tym wierzę, że ktoś, kto już ma dużo pieniędzy, zwykle ma mniejszą ochotę na
malwersacje, niż ktoś, kto jeszcze pieniędzy nie ma. Nie twierdzę, że to
musi się sprawdzać w każdym przypadku, jedynie że na ogół się sprawdza.
<Mam nadzieję, Stedzie, że nie będziesz miał mi za złe tej publicznej
polemiki, ale jestem przekonany, że w tym punkcie nie masz racji.>
Pozdrawiam
baron Bzerolek de Kakuć
Received on Sun 19 Aug 2001 - 14:40:31 CEST