Witam,
Ostatnio niewiele czasu mogę poświęcić Dreamlandowi, ale staram się
trzymać rękę na pulsie, by w razie nagłego polepszenia sytuacji czasowej
móc od razu wziąć się do roboty zamiast odrabiać zaległości... Z pewnym
zdumieniem zaobserwowałem spływające do mojej skrzynki pocztowej przeszło
pół setki maili, zawierających treści dość absurdalne momentami. Nie mam
czasu i ochoty czytać ich wszytskich, ale wydaje mi się, że zdołałem poznać
ogólny sens dyskusji (a raczej: bezsens). Mam w związku z tym kilka
propozycji.
- Panie Woody: raczył Pan na razie napisać czego nie potrafi, względnie
czym nie chce się zająć - a może byłby Pan łaskaw wskazać na jakieś swoje
mocne strony lub zainteresowania? GWARANTUJĘ, że wtedy praca dla Pana się
znajdzie. A jeśli nie potrafi Pan nic robić, względnie nie ma chęci niczym
się zajmować - to proszę się nie dziwić, że Pańskie konto świeci pustkami.
Ta sama prośba dotyczy wszystkich, którzy czują, że nie ma w Dreamlandzie
dla nich pracy (choć wydaje mi się, Paniw Woody, że jest Pan jedynym w
swoim rodzaju :) ).
- To naturalna sytuacja, że nie wszystkich stać na wszystko. Nie jest to
żadna wada ani bolączka Dreamlandu. To naturalna i jak najbardziej zdrowa
sytuacja. Dlaczego ludzie decydujący się na jakiś wysiłek w celu zarobienia
paru dreamów nie mają być za swój wysiłek nagrodzeni?
- Dreamland nie jest zabawą dla wszystkich. Jeśli nie umiem pisać, tworzyć
stron www (stworzenie prostej strony www jest możliwe po paru godzinach
nauki - trzeba tylko chcieć), nie mam żadnych pomysłów na siebie,
zainteresowań ani chęci nauczenia się czegokolwiek, to po prostu idę na
piwo i nie zawracam ludziom głowy. Z zabawy w Dreamland wyniesiesz
cokolwiek tylko wtedy, jeśli cokolwiek od siebie doń wniesiesz. Jeśli nie
masz kompletnie nic do zaoferowania, to... no, sorry, ale... czego tu
szukasz, człowieku?
Pozdrawiam
M. Estreicher
Received on Thu 24 Nov 2005 - 10:41:59 CET