Po przeczytaniu wiersza Pana Shakura chcialem po prostu zamknac
okienko przegladarki ,ale z ciekawosci rzucilem okiem na tytuly
artykulow i znalazlem cos takiego: "Rehabilitacja dla kultury... czy
to jest potrzebne?". Artykul ,ktory autorka podsumowuje takim m.in.
zdaniem:
"Sumując wszystko uważam, że zapominając o sztuce w naszym
Królestwie jesteśmy hipokrytami. Tak. Bo ideologia Dreamlandu miała
nad prowadzić do czegoś nieskazitelnego, wręcz do utopii, a teraz
dążymy do stworzenia biurokratycznej machiny pod sztandarem
niezależności i wolności. Nie mam pojęcia jak Dreamland obchodził
się tyle czasu bez kultury, bez uczuć i emocji, ale wiem, że trzeba
to zmienić póki linia dremalndzkiej sinusoidy jest tak wysoko jak
świeci słońce."
W zasadzie tu moj mail mial sie konczyc ,ale ciekawosc znow
popchnela mnie dalej (dalej juz nie pcha ,bo mysle ,ze zbyt wiele
znow moglbym miec do napisania ,a to z pewnoscia wielu by sie nie
spodobalo :)).
Patrze sobie i widze duze litery ,ktore tworza napis "Jacques de
Brolle". Mysle sobie - no dobrze, de Brolle jak de Brolle. Znany mi
on i w Oknie i w Glosie Weblandu. Klikam na wiecej ,bo widze napis
zachecajacy "Moje pożegnanie z Jacquesem i próba umieszczenia Go w
zbiorowej świadomości. Bo jestem absolutnie pewien, że Dreamland nie
może zapominać o swoich najwybitniejszych dzieciach..." i cos mi
swita w glowce ,ze to moze Edward Krieg napisal ten tekst. Ten
,ktory napisal podobny o Psycheomaticu. Ten ,ktory jawi mi sie
czasem jako czlowiek niezwykle wartosciowy ,a czasem jako
zelbetonowy kloc ,ktory uczucia schowal gdzies tak gleboko ,ze ja
ich nie widze.
Artykul konczy sie tymi slowy:
"Jestem pewny, że nawet jeśli nigdy nie wykorzystanoby tych pomysłów
w praktyce, to i tak byłyby wyjątkowo cennym świadectwem idealizmu i
przenikliwości Jacquesa de Brolle, tego wszystkiego, co swoimi
oświeconymi tyradami wytykał nam przez lata z łamów rozmaitych gazet
i forów. Karmił mnie zarysami tego monumentalnego projektu, jak
dziecko cieszył się na myśl, że mnie zaskoczy, że efekty jego
wieloletniej pracy na rzecz Dreamlandu ujrzą wreszcie światło
dzienne. "Lisy i lwy" były jednak ostatnim, co opublikował w "Oknie".
Nie zakończył rozpoczętego cyklu. Nie zdążył.
Tęsknię,
Edward Krieg
W szczególny sposób autor artykułu pragnie podziękować Jego Królewskiej Mości Arturowi Piotrowi, Ghardinowi oraz Pavlowi hrabiemu Svobodzie. Bez Nich ten artykuł wyglądałby inaczej."
Lzy prawie poplynely mi po policzkach. OKNO - gazeta ,ktora dzis
uwazam za brukowiec o minimalnej wartosci. Ktory co najwyzej moze
mnie rozbawic w sarkastyczny czy ironiczny sposob byl kiedys gazeta
,na ktorej lamach owczesny redaktor naczelny potrafil i chcial
pokazac kawalek swego serca.
Ah ,Edwardzie ,gdyby dzis OKNO takie bylo to malo ,ze bylbym jego
szczerym fanem ,to pewnie jeszcze za wszelka cene chcialbym do niego
pisac ,a gdyby tylko mnie przyjeto - robilbym to z duma.
Gdziez zatem podzialo sie to wszystko?
Edward Krieg pochwalajacy idealizm? Dzis? Nie uwierzylbym ,gdybym tego nie przeczytal i nie mial swiadomosci ,ze 9ty numer OKNA zostal wydany dawno temu (luty 2004).
Miales wtedy tyle pasji ,Edwardzie. Gdziez ona jest teraz?
Gdziez ona jest w wielu z Was ,ktorzy ja mieliscie? Dowodza tego nie
tylko publikacje ,ale i Wasze maile na liscie. Maile ,ktore ja
moglem czytac juz tylko w archiwum ,bo nie bylo mnie tu wtedy
jeszcze.
Gdziez marzenia o idealnej krainie zamiast odbiciu rzeczywistosci?
Ta rzeczywistosc faktycznie jest taka cudna ,ze warto ja kopiowac?
Naprawde? Od wielu lat wierze ,ze rzeczywistosc warto chocby i
probowac zmieniac na lepsze. Samym soba. Tak jak zmienic ja mogl
Edward Krieg z lutego 2004. Problem w tym ,ze tego Kriega juz nie
ma. Dajciez zeby wrocil...
Lepszego pozegnania wymarzyc sobie nie moglem. Dziekuje Ci bardzo Edwardzie.
Powodzenia.
P.S. Ta kraina marnuje dzis wiele talentow ,ktore sie nie rozwijaja
tutaj nalezycie. Widze to i widzialem. I to nie brak czasu zdaje sie
byc najwiekszym problemem ,ale brak rodzinnej i kameralnej atmosfery
,ktora byc tutaj powinna ,a ktorej czesto brakuje. Nie mowie ,ze dla
wszystkich - nie mowie ,ze zawsze.
Poswieccie na refleksje choc 1/100 czasu jaka ja poswiecilem na
pisanie tego maila. Choc ten jeden raz skorzystajcie z czegos ,co
chce przekazac. Mozecie dojsc do wniosku ,ze sie myle ,ze nie mam
racji ,ze glupoty paplam i ze z choinki sie urwalem ,ale - prosze -
miejcie jakies refleksje i badzcie chociaz w najmniejszym stopniu
chetni je przedstawic.
-- Z wyrazami szacunku, Nebula Blue Ksiaze Luindoru (KD) www.dreamland.l.pl/luindor/Received on Fri 18 Nov 2005 - 13:42:10 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET