moje 3 grosze w aferze Wandyjskiej.

From: Albon <albon_usunto_at_poczta.onet.pl>
Date: Wed, 31 Aug 2005 00:23:53 +0200


Witam

Przedstawie dwie sytuacje nawiazujace do konfliktu z Wandystanem.

Sytuacja pierwsza (wg. wielu wplywowych ludzi taka sytuacja nie ma miejsca obecnie).

Idzie sobie chodnikiem zwykly obywatel (ZO). Zostaje zaczepiony przez innego normalnego obywatela (NO)i przez niego zelzony. Co powinien zrobic ZO? Zadzwonic na policje (my nie mamy ONZ ani innych tego rodzaju instytucji). Podac NO do sadu? (w tym wypadku NO mowi mu ze zlosliwym usmieszkiem ze nie podlega juryzdykcji jego sadu). A moze poprostu tez ostro zelzyc NO albo nawet dac mu w pysk?

Druga sytuacja (wg. wielu wplywowych ludzi taka sytuacja ma miejsce obecnie)

Idzie sobie chodnikiem ZO. Zostaje zaczepiony przez podmiasteczkowego glupka
(PG) i przez niego zelzony. Co powinien zrobic ZO? Pomyslec sobie to i tak
glupek nie ma sensu nic robic tylko odwrocic sie, ew. odfuknac ze z glupkami nie rozmawia i sie nie zadaje i odejsc, zapominajac o PG raz na zawsze
(chyba ze PG bedzie sie leczyl - czyt. zmiana wladz).

A teraz kilka spostrzezen:

Czy tez odfuknie cos niecenzuralnego odwroci sie i pojdzie dalej swoja droga Normalnego Obywatela zostawiajac w tyle PG? (zupelnie zostawiajac).

A moze tez zmusi sila lub perswazja do leczenia? (choc to pachnie amerykanizmem)

Zastanowmy sie jakie wyjscie jest lepsze. Zupelne odizolowanie W. od D. czy tez udawanie ze nic sie nie stalo to byl wybryk PG ale nadal snucie planow itd z PG jakby byl on normalnym obywatelem?

Pozdrawiam wicehrabia Albon Received on Tue 30 Aug 2005 - 15:24:25 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET