Przypominam, że zaczęliśmy od tego, że przedstawił Ekscelencja rewelacje określone jako fakt, a skończyliśmy na tym, że nie może Ekscelencja rozwinąć wątku, bo nie zna żadnych szczegółów. Czuję się trochę zawiedziony.
> Ja w chwili obecnej jestem w
> Sarmacji tylko senatorem, ale gdybym był członkiem Rządu i ambasador
> Dreamlandu skontaktował się ze mną w sprawie jego przejścia do
> Sarmacji, to bym go pogonił, gdzie pieprz rośnie.
I tego tu zupełnie nie pojmuję. Z mojego punktu widzenia najistotniejsze jest kto do kogo się zgłosił. Jeśli to pan Milewski skontaktował się z członkiem rządu dreamlandzkiego, uważam, że nie można w żadnym wypadku mówić o uskutecznianiu przez Dreamland podbierania obywateli. Tego typu zarzuty byłyby czymś innym niż oszczerstwem tylko w wypadku, gdyby wysłannik rządu dreamlandzkiego przybył do pana Milewskiego i podsunął mu pomysł przeprowadzki. Pan Milewski był ambasadorem przy Jego Królewskiej Mości. Jest jasne, że w Dreamlandzie znał osobiście przede wszystkim członków władz. Mogę sobie wyobrazić, że po podjęciu decyzji o przeprowadzce zgłosił się do jednego z nich - nie wiem po co - może wypytać o najlepszą do zamieszkania prowincję, może po prostu poinformować o swoich planach, cokolwiek by to nie było, przeciwnie jak Pan, nie uważam, by obowiązkiem członka władz było zniechęcanie go do jego pomysłu. Nie wolno sugerować, że Dreamland dopuszcza się podbierania obywateli tylko dlatego, że nie pogoniliśmy pana Milewskiego i uszanowaliśmy jego decyzję!
> P. Milewski dogadał
> się w sprawie przejścia, dotrwał do wybuchu afery w Wandystanie i
> dopiero potem usiłował złożyć rezygnację? To fakt. Oczywiście naganny.
> 1+1=2.
No, owszem. Możemy uznać, że się tu zgadzamy. Rzecz zresztą jest z pewnością mocno względna. Ja mam chyba nawet bardziej ortodoksyjną wizję dyplomacji niż WE, bo jako ambasador z pewnością nie pozwoliłbym sobie na "moje własne słowa" krytykujące moich gospodarzy, jeśli nie wyrażałbym oficjalnego stanowiska swojego Rządu :-) Proszę tego nie brać do siebie. Jak powiedziałem: każdy widać ma swój pogląd, jak powinna wyglądać wirtualna dyplomacja, a ja nawet nie jestem już dyplomatą.
A wracając do wątku, Pańskie fakty może i są faktami, ale wnioski moim zdaniem idą o wiele za daleko. Ani nie jest winą Dreamlandu, że pan Milewski postanowił się do nas przeprowadzić, ani to, że po podjęciu decyzji z kimś z naszych władz o tym rozmawiał (ani ja ani Pan nie wiemy o czym), ani wreszcie to, że nie pozałatwiał wszystkich swoich spraw w domu, zanim poinformował o przeprowadzce. Mówienie, że Dreamland podbiera obywateli Wandystanowi, co z Pańskich faktów nie wynika, odbieram dotkliwie.
> Pozdrowienia,
>
> Diuk Piotr Kościński
> Ambasador Księstwa Sarmacji
Pozdrawiam,
Pavel książę Svoboda
Received on Tue 30 Aug 2005 - 12:04:03 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET