>Pytam Pana, Panie Sykstusie, co dokładnie wynika dla nas z faktu, że ktoś
>tam nazywa nas wrogiem czy imperialistą? Jaką fizyczną krzywdę wyrządza to
>nam, jako obywatelom i Królestwu jako całości?
Czyżby każde wyzwisko, obrażanie, fałszywe oskarżanie okazało się być nieszkodliwym działaniem, ponieważ nie krzywdzi nas fizycznie? Nie zgodzę się tu, ponieważ negatywne oceny mają każdorazowo wpływ psychosomatyczny na krzywdzoną osobę.
Pomijając ten fakt, chciałem wytłumaczyć sens mego wcześniejszego listu. Otóż nie proszę o wypowiedzenie wojny dyplomatycznej, wprowadzenie stanu wojennego. Chciałbym jedynie usłyszeć odpowiednią, co nie oznacza agresywną, odpowiedź na ataki Wandystanu. Być może mają Państwo rację. Jestem młodym obywatelem, nie mam zbyt dużego doświadczenia. Być może nie warto zniżać się do poziomu sąsiada. Jednakże chciałbym zaznaczyć, że w oświadczeniu MSZ wyraźnie zostało napisane: "nie będzie dalej rozwijało tego wątku". I właśnie to mnie zaniepokoiło. Dzisiaj jednak już widzę, że odbyły się nadzwyczajne spotkania władz, co bardzo mnie cieszy.
>Dlatego zachęcam Państwa przede wszystkim do traktowania doniesień z
>Wandystanu z dużą dozą pobłażliwości i patrzenia na ten kraj z dystansem.
>Szkoda naszych nerwów na odpowiadanie na takie zaczepki. A gdy będziemy
>chcieli koniecznie odpowiedzieć, zróbmy to raczej w ich własnym języku.
Proszę mnie zrozumieć, jestem Surmalajczykiem i czasami nie potrafię powstrzymać wybuchu emocji. Postaram się już opanować i pośmiać się ze szczekania Czerwonego Psa (uwaga! Trudne słowo: metafora ;)
Z poważaniem,
sir Sykstus Boruta
Received on Tue 30 Aug 2005 - 02:46:19 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET