Specjalnie dla wszystkich tych, którzy próbują dyskutować z Panem/Panią Blue i wierzą w sens takiej dyskusji, przygotowałem małe przedstawienie. Osoby dramatu to: Rozmówca (Dreamlandczyk, przypadkowy przechodzień, któremu zepsuł się zegarek i chce dowiedzieć się, która jest godzina) oraz Pan/Pani Nebula Blue. Scena ma miejsce na rynku jednego z Dreamlandzkich miast.
Życzę przyjemnej lektury i trafnych wniosków.
<kurtyna: off>
Rozmówca: Dzień dobry!
Nebula: A czy naprawdę dobry? Dobry dla Pana czy dla mnie?
R: Mam nadzieję, że dobry dla Pana/Pani. W każdym razie, życzę Panu/Pani
dobrego dnia.
N: A czy życzy mi Pan szczerze? I dlaczego? I wreszcie - co rozumie Pan
przez "dobry"?
R: Powszechnie za dobry dzień uważa się taki, który upływa w szczęściu i
zadowoleniu, w którym nie spotyka kogoś coś przykrego...
N: Pan chce mi mówić, co jest dla mnie dobre lub złe, szlachcicu? A jeśli
byłabym Holendrem? Pozoli Pan, że jako istota obdarzona wolną wolą i
rozumem, sam zadecyduję, co jest dla mnie dobre. I sama zdecyduję, czy ten
dzień ma być dla mnie dobry.
R: No dobrze... W takim razie, czy jest dobry?
N: Nie wiem, nie mnie to oceniać. I jakie kryteria oceny przyjąć? Wykracza
to zdecydowanie poza zdolności zwykłego człowieka.
R: Nieważne...chciałem...
N: ...właśnie! Pan chciał. A czy ja też muszę chcieć tego, co Pan? Czy
wszyscy muszą chcieć tego, co Pan?
R: Chciałem po prostu Pana/Panią spytać o godzinę. N: O którą godzinę? R: Chciałem się dowiedzieć, która jest godzina, bo zegarek mi przestałchodzić.
<kurtyna: on>
<oklaski>
klap klap klap
</oklaski>
Pozdrawiam
sir Marcus Estreicher
Received on Fri 29 Jul 2005 - 01:59:40 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET