Re[8]: [dreamland] Moje obserwacje

From: Nebula Blue <nebulablue_usunto_at_gmail.com>
Date: Fri, 29 Jul 2005 02:50:18 +0200


Witaj Łukasz,

Friday, July 29, 2005, 1:43:06 AM, you wrote:

> Poprostu chodzi mi o to ze jak ktos sie czuje Polakiem np lub
> Dreamlandczykiem np to znajomosc pobiezna tych dwoch dziedzin dla mnie wrecz
> jest wymagana. Sa to rzecczy ktore dla mnie prawdziwy obywatel powinien
> wiedziec. Ale nie mowie tu o wyrywkowym znaniu, ale podstawowych np
> bochaterow, podstawowe dziela powinien chociaz kojazyc.

Bohaterow, Panie kochany. Taki z Pana fan polskosci i owej szkoly... Niewazne.
Prawdziwy obywatel? Bardzo silne stwierdzenie. Czy obywatelem zostaje sie z wyboru czy z urodzenia? Bo jezeli z urodzenia (tak sadze, moze sie myle), to sadze, ze kazdy czlowiek ma prawo wyboru. Wyboru prostego: co wiedziec chce, a czego wiedziec nie chce. Jeden moze znac ludnosc i powierzchnie kazdego z byly miast wojewodzkich (ja ich nie znam, watpie by Pan je znal; przepraszam jezeli sie myle), a inny dziela literackie.
Mnie ani jedno, ani drugie w Polsce nie fascynuje. Co do literatury szkolnej: pod lawka czytalam inne ksiazki (te literature, na ktora w programie nie bylo czasu :]) i dostawalam za to lufy jedna za druga, co od pragnienia ich czytania mnie oderwac nie potrafilo.
Niestety, moim skromnym zdaniem, program przewiduje mp. "Granice" natomiast o "Zaslubinach Piekla i Nieba" nie ma tam nawet mowy. Wybaczy Pan zem istota rozumna, myslaca i z wolna wole, ale miast robic, co mi kaza wole wybierac to, co wydaje mi sie w danej chwili interesujace i wartosciowe.

> A nie, bo zadko kto tak mocno odznacza przynaleznosc partyjna.

Rzadko.
To jest pytanie czy stwierdzenie?
Ja ze swojej partii jestem niezwykle dumna.

> Co do tego czy dyskusje z nebuda

Nebula, prosze Pana.

> jest moja kampania wyborcza to stwierdzam
> ze nie jest. Raczej wyszla tu chec lub proba wlaczenia sie do pobicia
> rekordu, a takze odsapniecia od trudow przygotowan w pracy.

Gratuluje zatem.

> to ze ktos slyszal nie znaczy ze zrozumial, a im wiecej ktos slyszy tym
> wieksza mozliwosc ze zrozumie :P.

Potrafi Pan udowodnic fakt, ze rozumiem badz nie rozumiem? Prosze rowniez sprobowac to zrobic w stosunku do siebie.

> łatwiej ocenic wlasne rzeczy, bo czlowiek wychowal sie w tej kulturze,
> klimacie, spoleczenstwie, zna jego zachowania itd, ktore maja
> odzwierciedlenie w sztuce literaturze, a takze wiaza sie z historia.

Wielce subiektywne stwierdzenia. I to na nich chce Pan opierac zasady, co wypada, a co nie wypada?
Jedni z historia sie wiaza, inni zas nie. W spoleczenstwie istnieje tzw. masa i istnieja tzw. indywidualnosci. Niektorzy przy pierwszej lepszej okazji udaja sie na stale do innego kraju, ktory wydaje sie im byc blizszy, inni zyja tu i nie obchodzi ich, jaki to kraj byle zeby bylo dobrze, inni go nienawidza, a jeszcze inni sa adoratorami kultury, tradycji czy wlasnie sztuki.
Niemniej jednak zadnej zasady tutaj nie widze.

> Totez aby ocenic cos trzeba miec jakis punkt odniesienia.

Dlaczego akurat swojej kultury? W dodatku wielce juz zniszczonej i sprzedawanej przez wieki.

> Historia wlasnego moze byc pkt odniesienia do hisstorii inneego kraju.

Dobrze powiedziane: moze byc.

> A rzeby tak naprawde poznac
> historie innego kraju trzeba by w nim sie wychowac, aby wiedziec z czego
> niektore rzeczy winikaly i czemu tak sie dzialo.

Nie bardzo rozumiem. "Zeby" tak swoja droga. Czyzby negowal Pan mozliwosci brytyjskiego autora, ktory od lat pisze o polskiej historii?
Dla mnie argument jest nietrafiony. Wychowanie w danym kraju z pewnoscia cos w czlowieku ksztaltuje, ale nie odbiera mu mozliwosci myslenia.

> Nie zyjac w tamtym kraju
> trudno miec pelen przekroj i moc ocenic w calosci ich historie.

Znow czapke zdejme, jezeli ma Pan pelen przekroj polskosci, drogi Panie :]. Troche trudno mi uwierzyc, zeby patrzyl Pan na Polske jak syn premiera, corka Pilsudskiego czy moze coreczka tatusia-gwalciciela, ktory wykorzystal corenke wielokrotnie w dziecinstwie. Czyz nie tak patrzymy na swiat i na historie? Patrzac na bitwe Napoleona mozna widziec strategie i taktyka. Mozna widziec zwyciestwo jednej armii lub porazke innej. Ale mozna tez widziec pole cial, ktore po tej bitwie pozostaja. Tysiace rodzin, ktore traca ojcow, synow, braci i mezow. Jest Pan w stanie naprawde cokolwiek oceniac?

> Nie
> potrafiac w calosci ich historii, trudno jest ocenic nasz historie w oparciu
> o ich niepelna historie i to jeszcze nie dokonca wiedzac czy dobry sposob
> podeszlo sie do oceny historii innego kraju.

Jezeli Pan zna pelna historie choc jednego kraju Europy to gratuluje Panu, bo wykracza Pan daleko poza mozliwosci zwyklego czlowieka :].

> A no czytalem i czytam, ale nie stamtad wywnioskowalem powyzsze zdanie. I
> nie sadze ze za czytanie Bibli mozna bić brawo, bo to juz zalezy od wlasnej
> woli i wiary. Znajomosc zalezy tu tylko od checi, bo to juz wypada (w sensie
> powinni czytac) min katolicy. Zaraz pewnie powie mi pani/pan ze nie robia,
> ale to juz dyskusja na inny temat by byla.

Nie wiem, czy robia czy nie robia. Trzeba by sie ich spytac i ufac w prawdziwosc ich wypowiedzi. Nie wiem rowniez, czy im wypada. Czy uczniowie Jezusa czytali Biblie w dziesiejszym przekladzie (tj. Biblie Tysiaclecia)? No troszke watpie.
Moze wiec Biblii czytac nie wypada albo wypada tylko najstarsza dostepna kopie - oczywiscie - w oryginale?

> po czynach

A moze po intencjach?

> Dlaczego zaraz szlachcicu,

Bo "sir" widze przed nazwiskiem :].

> bo w pani ustach to brzmi jako obelga wrecz,

Dla Pana tak brzmi.

> a ja zawsze myslalem ze to za cos dobrego sie dostaje.

Nie wiem. Nie mnie takie rzeczy osadzac.

> Sadzac po pani tonie to powinienem zwrocic sie do Krola aby mi zabral
> szlachectwo, bo to jest zle i nie dobre i powinienem sie tego wstydzic.

Doprawdy? A skad Pan zna ton mojej wypowiedzi? Ja nawet nie mowie :].

> Ale nie wstydze sie tego co kiedys zrobilem, gdy duzo bardziej
> uczestniczylem w zyciu dreamlandu, ale i czasu mialem wiecej.

A ktos mowi, ze ma sie Pan wstydzic? Ja nawet nie wiem, co Pan zrobil.

> Wchodzac na komputer to wszyscy szczerosc troche zostawiamy pod poduszka, bo
> cos kryje ;).

Nie wiem, nie jestem wszystkimi. Ale moze pisze Pan tak, bo Pan ja gdzies zostawia. Nie wiem.

> Ciezko sie pisze do pani/pana hemafrodyty, bo trudno sie zwracac w jakies
> osobie, a jezyk polski nie dokonca to przewidzial.

Zgadzam sie. Zostanmy przy "Pani".

> Co gorsza pani/pan
> hemafrodyta nie dokonca rozumie to slowo, bo u hemafrodyty ktoras ze płci
> (osobowosci męskiej lub kobiecej) przewarza i wtedy hemafrodyta mimo
> posiadania organow obu płci postepuje tylko jak jedna z nich.

Troszke sie Pan myli, a troszke ma Pan racji :].

> Nasza
> hemafrodyta zas udaje ze nie tylko posiada obie płci to jeszcze zadna z nich
> nie przewarza, przez co powoduje ze raczej staje sie bezosobowa lub nawet
> "bezpłciowa".

Tak. Impotencja i ozieblosc :].

> pozdrawiam

Nie watpie :].

> Trecio (podpisze tylko sie przezwiskiem, bo niektorych posiadanie przez
> innych tytulow bardzo drazni ciekawe dlaczego - pewnie dlatego ze nie
> rozdaja tego za gadanie, a niektorzy by chcieli za to dostac).

Mnie niczyj tytul w istocie nie drazni. Ale mysle, ze dosyc szybko zaczal sie mosci szlachcic go wstydzic.

^_________________________________________^
 Nebula Blue (PSiP)
 "Under the blue skies you shine so bright" Received on Thu 28 Jul 2005 - 17:50:43 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET