Friday, July 29, 2005, 1:43:06 AM, you wrote:
> Poprostu chodzi mi o to ze jak ktos sie czuje Polakiem np lub
> Dreamlandczykiem np to znajomosc pobiezna tych dwoch dziedzin dla mnie wrecz
> jest wymagana. Sa to rzecczy ktore dla mnie prawdziwy obywatel powinien
> wiedziec. Ale nie mowie tu o wyrywkowym znaniu, ale podstawowych np
> bochaterow, podstawowe dziela powinien chociaz kojazyc.
Bohaterow, Panie kochany. Taki z Pana fan polskosci i owej szkoly...
Niewazne.
Prawdziwy obywatel? Bardzo silne stwierdzenie. Czy obywatelem zostaje
sie z wyboru czy z urodzenia? Bo jezeli z urodzenia (tak sadze, moze
sie myle), to sadze, ze kazdy czlowiek ma prawo wyboru. Wyboru
prostego: co wiedziec chce, a czego wiedziec nie chce. Jeden moze znac
ludnosc i powierzchnie kazdego z byly miast wojewodzkich (ja ich nie
znam, watpie by Pan je znal; przepraszam jezeli sie myle), a inny
dziela literackie.
Mnie ani jedno, ani drugie w Polsce nie fascynuje.
Co do literatury szkolnej: pod lawka czytalam inne ksiazki (te
literature, na ktora w programie nie bylo czasu :]) i dostawalam za to
lufy jedna za druga, co od pragnienia ich czytania mnie oderwac nie
potrafilo.
Niestety, moim skromnym zdaniem, program przewiduje mp. "Granice"
natomiast o "Zaslubinach Piekla i Nieba" nie ma tam nawet mowy.
Wybaczy Pan zem istota rozumna, myslaca i z wolna wole, ale miast
robic, co mi kaza wole wybierac to, co wydaje mi sie w danej chwili
interesujace i wartosciowe.
> A nie, bo zadko kto tak mocno odznacza przynaleznosc partyjna.
Rzadko.
To jest pytanie czy stwierdzenie?
Ja ze swojej partii jestem niezwykle dumna.
> Co do tego czy dyskusje z nebuda
Nebula, prosze Pana.
> jest moja kampania wyborcza to stwierdzam
> ze nie jest. Raczej wyszla tu chec lub proba wlaczenia sie do pobicia
> rekordu, a takze odsapniecia od trudow przygotowan w pracy.
Gratuluje zatem.
> to ze ktos slyszal nie znaczy ze zrozumial, a im wiecej ktos slyszy tym
> wieksza mozliwosc ze zrozumie :P.
Potrafi Pan udowodnic fakt, ze rozumiem badz nie rozumiem? Prosze rowniez sprobowac to zrobic w stosunku do siebie.
> łatwiej ocenic wlasne rzeczy, bo czlowiek wychowal sie w tej kulturze,
> klimacie, spoleczenstwie, zna jego zachowania itd, ktore maja
> odzwierciedlenie w sztuce literaturze, a takze wiaza sie z historia.
Wielce subiektywne stwierdzenia. I to na nich chce Pan opierac zasady,
co wypada, a co nie wypada?
Jedni z historia sie wiaza, inni zas nie. W spoleczenstwie istnieje
tzw. masa i istnieja tzw. indywidualnosci. Niektorzy przy pierwszej
lepszej okazji udaja sie na stale do innego kraju, ktory wydaje sie im
byc blizszy, inni zyja tu i nie obchodzi ich, jaki to kraj byle zeby
bylo dobrze, inni go nienawidza, a jeszcze inni sa adoratorami
kultury, tradycji czy wlasnie sztuki.
Niemniej jednak zadnej zasady tutaj nie widze.
> Totez aby ocenic cos trzeba miec jakis punkt odniesienia.
Dlaczego akurat swojej kultury? W dodatku wielce juz zniszczonej i sprzedawanej przez wieki.
> Historia wlasnego moze byc pkt odniesienia do hisstorii inneego kraju.
Dobrze powiedziane: moze byc.
> A rzeby tak naprawde poznac
> historie innego kraju trzeba by w nim sie wychowac, aby wiedziec z czego
> niektore rzeczy winikaly i czemu tak sie dzialo.
Nie bardzo rozumiem. "Zeby" tak swoja droga.
Czyzby negowal Pan mozliwosci brytyjskiego autora, ktory od lat pisze
o polskiej historii?
Dla mnie argument jest nietrafiony. Wychowanie w danym kraju z
pewnoscia cos w czlowieku ksztaltuje, ale nie odbiera mu mozliwosci
myslenia.
> Nie zyjac w tamtym kraju
> trudno miec pelen przekroj i moc ocenic w calosci ich historie.
Znow czapke zdejme, jezeli ma Pan pelen przekroj polskosci, drogi Panie :]. Troche trudno mi uwierzyc, zeby patrzyl Pan na Polske jak syn premiera, corka Pilsudskiego czy moze coreczka tatusia-gwalciciela, ktory wykorzystal corenke wielokrotnie w dziecinstwie. Czyz nie tak patrzymy na swiat i na historie? Patrzac na bitwe Napoleona mozna widziec strategie i taktyka. Mozna widziec zwyciestwo jednej armii lub porazke innej. Ale mozna tez widziec pole cial, ktore po tej bitwie pozostaja. Tysiace rodzin, ktore traca ojcow, synow, braci i mezow. Jest Pan w stanie naprawde cokolwiek oceniac?
> Nie
> potrafiac w calosci ich historii, trudno jest ocenic nasz historie w oparciu
> o ich niepelna historie i to jeszcze nie dokonca wiedzac czy dobry sposob
> podeszlo sie do oceny historii innego kraju.
Jezeli Pan zna pelna historie choc jednego kraju Europy to gratuluje Panu, bo wykracza Pan daleko poza mozliwosci zwyklego czlowieka :].
> A no czytalem i czytam, ale nie stamtad wywnioskowalem powyzsze zdanie. I
> nie sadze ze za czytanie Bibli mozna bić brawo, bo to juz zalezy od wlasnej
> woli i wiary. Znajomosc zalezy tu tylko od checi, bo to juz wypada (w sensie
> powinni czytac) min katolicy. Zaraz pewnie powie mi pani/pan ze nie robia,
> ale to juz dyskusja na inny temat by byla.
Nie wiem, czy robia czy nie robia. Trzeba by sie ich spytac i ufac w
prawdziwosc ich wypowiedzi. Nie wiem rowniez, czy im wypada.
Czy uczniowie Jezusa czytali Biblie w dziesiejszym przekladzie (tj.
Biblie Tysiaclecia)? No troszke watpie.
Moze wiec Biblii czytac nie wypada albo wypada tylko najstarsza
dostepna kopie - oczywiscie - w oryginale?
> po czynach
A moze po intencjach?
> Dlaczego zaraz szlachcicu,
Bo "sir" widze przed nazwiskiem :].
> bo w pani ustach to brzmi jako obelga wrecz,
Dla Pana tak brzmi.
> a ja zawsze myslalem ze to za cos dobrego sie dostaje.
Nie wiem. Nie mnie takie rzeczy osadzac.
> Sadzac po pani tonie to powinienem zwrocic sie do Krola aby mi zabral
> szlachectwo, bo to jest zle i nie dobre i powinienem sie tego wstydzic.
Doprawdy? A skad Pan zna ton mojej wypowiedzi? Ja nawet nie mowie :].
> Ale nie wstydze sie tego co kiedys zrobilem, gdy duzo bardziej
> uczestniczylem w zyciu dreamlandu, ale i czasu mialem wiecej.
A ktos mowi, ze ma sie Pan wstydzic? Ja nawet nie wiem, co Pan zrobil.
> Wchodzac na komputer to wszyscy szczerosc troche zostawiamy pod poduszka, bo
> cos kryje ;).
Nie wiem, nie jestem wszystkimi. Ale moze pisze Pan tak, bo Pan ja gdzies zostawia. Nie wiem.
> Ciezko sie pisze do pani/pana hemafrodyty, bo trudno sie zwracac w jakies
> osobie, a jezyk polski nie dokonca to przewidzial.
Zgadzam sie. Zostanmy przy "Pani".
> Co gorsza pani/pan
> hemafrodyta nie dokonca rozumie to slowo, bo u hemafrodyty ktoras ze płci
> (osobowosci męskiej lub kobiecej) przewarza i wtedy hemafrodyta mimo
> posiadania organow obu płci postepuje tylko jak jedna z nich.
Troszke sie Pan myli, a troszke ma Pan racji :].
> Nasza
> hemafrodyta zas udaje ze nie tylko posiada obie płci to jeszcze zadna z nich
> nie przewarza, przez co powoduje ze raczej staje sie bezosobowa lub nawet
> "bezpłciowa".
Tak. Impotencja i ozieblosc :].
> pozdrawiam
Nie watpie :].
> Trecio (podpisze tylko sie przezwiskiem, bo niektorych posiadanie przez
> innych tytulow bardzo drazni ciekawe dlaczego - pewnie dlatego ze nie
> rozdaja tego za gadanie, a niektorzy by chcieli za to dostac).
Mnie niczyj tytul w istocie nie drazni. Ale mysle, ze dosyc szybko zaczal sie mosci szlachcic go wstydzic.
^_________________________________________^Nebula Blue (PSiP)
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET