Re: Re[6]: [dreamland] Moje obserwacje

From: Łukasz Tretyn <trecio_usunto_at_panda.bg.univ.gda.pl>
Date: Fri, 29 Jul 2005 01:43:06 +0200


>>> I Pan ustala, co wypada, a czego nie wypada?
>> Tak samo jak panu wolno stwierdzic ze cos nie trzeba wiedziec, tak i ja
>> moge
>> stwierdzic co wypada. Kazdy czlowiek ma prawo wypowiedzi, nawet w
>> Drealandzie. Druga sprawa jest to ze nie stwierdzilem co dokladnie wypada
>> wiedziec, stwierdzenie bylo bardzo ogolne. Patrzac na to co pan opisuje
>> twierdze ze zdanie polega nie na posiadaniu zdania lecz na zaprzeczaniu
>> innym, czyli defakto dla mnie pan nie ma zdania.
>
> Albo zle mnie Pan zrozumial albo zle Pan rozumie zaprzeczanie czemus.
> Nikomu nie mam zamiaru nakazywac, czego nie ma robic lub wiedziec. To
> Pan natomiast stwierdzil, ze NALEZY znac podstawy literatury.
> I prosze mi nie wyjezdzac z absurdami w stylu: nie mialem niczego
> konkretnego na mysli, Panie Wojaczek, bo stanie sie Pan w moich oczach
> smieszny :]. Poki co nie jest, a oczy mam ladne i zielone.

hmm ja stwierdzilem ze wypada i jest to spora roznica. Nigdy nikomu nie chcialem nic nakazywac, no moze poza praca, ale real to inna sprawa. od i prosze to chyba nie do mnie sie odnosi, bo ja dopiero wszedlem w dyskusje :). Jam nie wojaczek :).
Co do literatury, to podstawy czemu nie choc w liceum przyznam sie literatura nie byla moim ulubiona forma spedzanai czasu wolnego, ale jak trzeba to trzeba. I przyznam czasem to sie przydaje teraz.

>> Widze ze pan niektorych rzeczy nie to ze nie rozumie, pan ich poprostu
>> nie
>> chce zrozumiec. Wiedze o tym co sie dzialo kiedys jest bardzo pomocna.
>
> I Pan ja posiada? Zatem czapki z glow!

Stwierdzilem ze jest pomocna, a nie ze ja posiadam :). Posiadam w sumie ale nie duza, ale chyba wystarczajaca, bo coprawda jest duzo Dreamlandczykow ktorzy posiadaja wieksza, ale im jest ona bardziej obecnie potrzebna, bo np pisza roznego typu artykuly.

>> Oczywiscie ze nie musi pan wiedziec, ale wypada.
>
> Ale co wypada? I kto ustala, co wypada? Wypada znac anatomie? Fizyke
> kwantowa? OTW? Czy moze budowe traszki? A moze silnika odrzutowego?
> Testy Rorschacha? Kiedy bociany odlatuja do cieplych krajow?
> Prosze o konkrety, a nie stwierdzenia, ze mi czegos nie wolno, bo tu
> nie o to chodzi.

A wiec tak w zdaniu swoim stwierdzilem, ze nikt nikogo nie zmusza do wiedzy, ale w niektorych momentach okazuje sie ze niektore rzeczywypada wiedziec. Co dokladnie wypada wiedziec to zalezy co sie robi. Ale sadze ze pobieznie znac historie i literature polski powinien znac kazdy polak. Bo to co czasem czlowiek widzi lub slyszy jak sondy sa to poprostu plakac sie chce.

>> Niech pan raz wrescie
>> zrozumie nikt pana nie zmusza, jak ktos nie chce to nie musi wiedziec,
>> ale
>> jak chce zajmowac sie niektorymi rzeczami powinien sie orientowac w
>> historii
>> danego kraju.
>
> Nie wiem, jakim cudem Pan sobie (swoja droga: jestem Pania) ubzdrual
> owe wmawianie. Nie czuje, by ktokolwiek mi cos wmawial. Tylko chce
> wiedziec, dlaczego mialabym cokolwiek wiedziec na temat historii
> jakiegokolwiek kraju? I jakimi to rzeczami chce sie zajmowac? Gdybym
> chciala sie zajmowac historia Polski, to z pewnoscia bym ja poznawala.
> Historia Skandynawii, Peru czy Kanady - to samo.
> Pan przedtem mowil tak, jakby to byla wiedza oczywista i pewna dla
> kazdego czlowieka.
> I tego nie rozumiem.

Poprostu chodzi mi o to ze jak ktos sie czuje Polakiem np lub Dreamlandczykiem np to znajomosc pobiezna tych dwoch dziedzin dla mnie wrecz jest wymagana. Sa to rzecczy ktore dla mnie prawdziwy obywatel powinien wiedziec. Ale nie mowie tu o wyrywkowym znaniu, ale podstawowych np bochaterow, podstawowe dziela powinien chociaz kojazyc.

>> Mowie tu akurat o historii, bo z tego co widze mysli pan o
>> kandydowaniu do sejmu, a jesli nawet nie to widze ze reprezentuje pan
>> jedna
>> z partii startujacych w wyborach.
>
> Tak?

A nie, bo zadko kto tak mocno odznacza przynaleznosc partyjna.

>> I jesli slysze ze pan nie odczuwa potrzeby
>> znania historii dreamlandu, to bym na miejscu obywatelii nie glosowal na
>> pana, bo jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze popelni pan bledy
>> popelnione
>> przez poprzednich poslow.
>
> Ciekawy i wielce chytry sposob prowadzenia kampanii wyborczej :].
> Prosze mi wskazac cytat z mojej wypowiedzi, gdzie mowie iz nie
> odczuwam potrzeby znania historii Dreamlandu.
> Zycze milych poszukiwan :].

Jesli sie myle to przepraszam, ale z wypowiedzi w ktorych caly czas negowala min ze wypada wnioskowalem ze pani nie odczuwa takiej potrzeby znania, totez zadalem pytanie, ktore coprawda bardziej wyszlo mi jak stwierdzenie, ale i tak odpowiedzi oczekiwalem na nie :).
Co do tego czy dyskusje z nebuda jest moja kampania wyborcza to stwierdzam ze nie jest. Raczej wyszla tu chec lub proba wlaczenia sie do pobicia rekordu, a takze odsapniecia od trudow przygotowan w pracy.

>> Niech pan wrescie zrozumie czlowiek uczy sie na bledach, ale to nie
>> zawsze
>> musza byc wlasne bledy.
>
> Wreszcie?
> Dziekuje za madrosc zyciowa. Skad przekonanie, ze juz o niej nie
> slyszalam?

to ze ktos slyszal nie znaczy ze zrozumial, a im wiecej ktos slyszy tym wieksza mozliwosc ze zrozumie :P.

>> Tu akurat bedzie mial inna rzecz zastosowanie, przepraszam jesli cos
>> przeinacze, ale godzina jest pozna, a mi bardziej chodzi o sam sens.
>> "Ludzie chwala cudze, bo swego nie znaja "
>> Chodzi mi o to ze powinno sie znac swoja historie, literature itd, aby
>> moc
>> oceniac inna.
>
> To jest Pana zdanie. Nic obiektywnego. Moge rownie dobrze powiedziec,
> ze trzeba znac historie innych krajow (tudziez literature, cala sztuke
> czy cokolwiek innego), by moc wlasciwie ocenic swoj kraj.
> Ma Pan jakies argumenty obalajace moja wypowiedz badz panska?
> Od razu zaznaczam, ze nie przedstawilam jeszcze swojego zdania w tej
> kwestii :].

łatwiej ocenic wlasne rzeczy, bo czlowiek wychowal sie w tej kulturze, klimacie, spoleczenstwie, zna jego zachowania itd, ktore maja odzwierciedlenie w sztuce literaturze, a takze wiaza sie z historia. Totez aby ocenic cos trzeba miec jakis punkt odniesienia. Historia wlasnego moze byc pkt odniesienia do hisstorii inneego kraju. A rzeby tak naprawde poznac historie innego kraju trzeba by w nim sie wychowac, aby wiedziec z czego niektore rzeczy winikaly i czemu tak sie dzialo. Nie zyjac w tamtym kraju trudno miec pelen przekroj i moc ocenic w calosci ich historie. Nie potrafiac w calosci ich historii, trudno jest ocenic nasz historie w oparciu o ich niepelna historie i to jeszcze nie dokonca wiedzac czy dobry sposob podeszlo sie do oceny historii innego kraju.

>> Ale powtarzam wypada, powinno, a nie ze trzeba, kazdy z nas ma wolna wole
>> i
>> sam o wszystkim decyduje.
>
> Brawo. Widac, ze Biblie Pan czytal :].

A no czytalem i czytam, ale nie stamtad wywnioskowalem powyzsze zdanie. I nie sadze ze za czytanie Bibli mozna bić brawo, bo to juz zalezy od wlasnej woli i wiary. Znajomosc zalezy tu tylko od checi, bo to juz wypada (w sensie powinni czytac) min katolicy. Zaraz pewnie powie mi pani/pan ze nie robia, ale to juz dyskusja na inny temat by byla.

>> Wartość czlowieka nie ocenia sie przez pryzmat znajomosci czegos badz
>> nie.
>
> A jak sie ocenia czlowieka?

po czynach

>> Jednakze jesli ktos sie chce zajmowac jakims tematem, to musi znac
>> najpierw
>> swoje podworko, aby moc zajac sie porzadkiem na czyims podworku.
>
> Musi? Jeszcze niedawno pisal Pan, ze nic nikt nie musi, ale ze cos
> wypada.
>
> A moze sie myle?
>
> Porzadek na czyims podworku? Wspominalam juz, ze cienki jestem w gry
> slowne. Prosze zatem nie mowic zagadkami, lecz prawic szczerze,
> szlachcicu.

Dlaczego zaraz szlachcicu, bo w pani ustach to brzmi jako obelga wrecz, a ja zawsze myslalem ze to za cos dobrego sie dostaje. Sadzac po pani tonie to powinienem zwrocic sie do Krola aby mi zabral szlachectwo, bo to jest zle i nie dobre i powinienem sie tego wstydzic. Ale nie wstydze sie tego co kiedys zrobilem, gdy duzo bardziej uczestniczylem w zyciu dreamlandu, ale i czasu mialem wiecej. Wchodzac na komputer to wszyscy szczerosc troche zostawiamy pod poduszka, bo cos kryje ;).
Ciezko sie pisze do pani/pana hemafrodyty, bo trudno sie zwracac w jakies osobie, a jezyk polski nie dokonca to przewidzial. Co gorsza pani/pan hemafrodyta nie dokonca rozumie to slowo, bo u hemafrodyty ktoras ze płci (osobowosci męskiej lub kobiecej) przewarza i wtedy hemafrodyta mimo posiadania organow obu płci postepuje tylko jak jedna z nich. Nasza hemafrodyta zas udaje ze nie tylko posiada obie płci to jeszcze zadna z nich nie przewarza, przez co powoduje ze raczej staje sie bezosobowa lub nawet "bezpłciowa".

pozdrawiam

Trecio (podpisze tylko sie przezwiskiem, bo niektorych posiadanie przez innych tytulow bardzo drazni ciekawe dlaczego - pewnie dlatego ze nie rozdaja tego za gadanie, a niektorzy by chcieli za to dostac). Received on Thu 28 Jul 2005 - 16:43:09 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET