>>Wierzę, że nazwisko Dołęgi-Mostowicza lub przynajmniej
>> bohatera jego powieści mówi Panu/Pani Blue nieco więcej niż nazwisko
>> Wojaczek (to nie gierka salonowa - to raczej podstawowa wiedza z zakresu
>> rodzimej literatury)?
>
> Zakladajac owa rodzimosc, naturalnie.
>
> Swoja droga: gdy jest sie np. holendrem, to czy zmusza to do
> znajomosci wlasnej literatury? Patrze na to troszke inaczej. Ale co ja
> tam moge wiedziec :].
>
Witam
Nie do wszystkiego czlowiek musi byc zmuszany, popsrostu niektore rzeczy
wypada wiedziec. Tak jak wypada znac troche literature. Nie uwazam ze trzeba
ja znac na wyrywki, ale wypada raczej miec orientacje w niej. Ja wiem ze
obecnie dla niektorych liczy sie tylko terazniejszosc, ale uwazam ze nalezy
znac i wiedziec co sie dzialo kiedys, aby nie robic tych samych bledow, a
takze nie wywazac dzwi otwartych juz przez kogos.
pozdrawiam
sir Trecio
Received on Wed 27 Jul 2005 - 15:21:22 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET