Ani kompetencje ministra odpowiedzialnego za dział administracji
sprawiedliwość, ani kompetencje Prokuratora Generalnego nie są rozmyte,
odsyłam do uf o Rządzie Królewskim i do uf o Prokuraturze. Dobrym obyczajem
byłoby jednak rozdzielanie stanowiska MS, obsadzanego przy normalnym biegu
rzeczy z
klucza partyjnego, i stanowiska PG, który od zabaw politycznych z zasady
powinien stronić.
> Argument na likwidacje (choc mowa tutaj raczej o polaczeniu Prok.
Generalna)
> jest taki ze skoro przez iles tam miesiecy nic ministerstwo nie robilo to
> rownie dobrze moglo go nie byc wogole.
Niby wszystko tu pasuje, równanie wydaje się całkiem zgrabne: organ
nieużywany zanika, tego czego w
praktyce nie ma - w ogóle być nie powinno. Tyle tylko, że idąc
konsekwentnie tym tropem musielibyśmy zmieść z powierzchni naszej cyfrowej
ziemi pół Królestwa, poczynając od poszczególnych prowincji, w których,
poza tym że są, nie dzieje się od jakiegoś czasu zupełnie nic, nie
zaniedbując przy tym również ot chociażby takiej Izby Poselskiej, która w
tej kadencji albo zajmuje się sobą, albo zgoła niczym. Mimo to głosów
opowiadających się za likwidacją zacisznego gniazdka posłów nie słychać.
Tak jak kulawym byłby system ustrojowy bez IP, tak wręcz śmiesznym będzie
rząd pozbawiony resortu sprawiedliwości.
[...]
> primo rezygnacja byla zlozona juz po rozpoczeciu prac nad wotum
nieufnosci,
> secundo minister jest nadal do dyspozycji pani Premier i nadal do
powolania
> nastepcy jest ministrem, wiec logoczne jest ze nadal odnosi sie do niego
to
> wotum nieufnosci.
Nie kwestionuję dopuszczalności uchwalenia wotum nieufności, dziwi mnie jeno apetyt posłów na jego uchwalenie. Podobnie jak rezygnacja złożona na ręce szefa rządu, tak i wotum nieufności nie wywołuje skutków samo przez się. Wotum do ministra wciąż się odnosiło, bo był ministrem, ale samo jego uchwalenie było tylko pustym gestem.
> IP nie prowadzi gierek politycznych ani slownych-redaktorskich i nie jest
> celem naszym spowodowanie tylko zwolnienia Ministra Sprawiedliwosci ale
> pokazanie ze nawet kogos kto "przyrosl" juz do stanowiska mozna ruszyc i
od
> niego czegos wymagac.
Wielka szkoda, że IP stroni od gierek politycznych, jak Wicehrabia był
łaskaw to określić. Gdzie w końcu jeśli nie tam mamy się politycznych
harców spodziewać? Posłowie mogliby nam przecież i na tym polu dostarczać
uciechy.
To zaś, że Izba do owych drugich gierek, "słownych-redaktorskich"
(cokolwiek by to miało oznaczać) zabierać się nie zamierza, to może to i
dla Izby lepiej.
> Dyskusja nad wotum nieufnosci przyniosla jeden z dwu efektow ktoe miala
> przyniesc - zopstala zawieszona dzialalnosc ministerstwa ktore i tak nie
> dzialalo
Precyzja i logika, niepochwytny wręcz urok tego wywodu wzbudza mój najwyższy podziw. To przecież oczywiste, że mieć lizaka, a lizaka nie mieć, to daje w sumie dwa lizaki, a co jak co, ale obojętnie obok dwóch lizaków przejść się nie da.
> drugi efekt nie zostal osiagniety Minister Sprawiedliwosci nie
> zrozumial dlaczego to wotum mu przedstawiono ...
Istota tej dysputy nabiera znamion towaru drugiej świeżości: wotum nieufności już jest, MS zrezygnował, a ja nie jestem tutaj adwokatem cudzej sprawy. A jednak warto zauważyć, że legitymacja IP tej kadencji do udzielania komukolwiek jakichkolwiek pouczeń, stawiania żądań i egzekwowania domniemanych obowiązków jest żadna. Z naciskiem na żadna. Formalna poprawność działań IP bynajmniej doniosłości tej uwagi nie umniejsza.
Pozdrawiam,
Medgar baron de Rama
Received on Mon 25 Jul 2005 - 13:02:36 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET