list otwarty do obywatela Kriega (dlugie)

From: Jacques de Brolle <debrolle_usunto_at_poczta.fm>
Date: 23 Jul 2005 11:35:41 +0200

  Drogi Edwardzie!

    W rozmowie z redaktorem naczelnym "OKNA" zastrzeglem, ze po raz wtory rekawicy podejmowac nie zamierzam i kolejnego "Anty-zakalca" preparowac nie bede. Takie rzeczy po prostu zle sie czyta. Nie sadze rowniez, by poza jego bohaterami - czyli nasza para - znalazl sie czytelnik zywo zaintersowany wylozonymi w nim racjami. Kto z nas jest bardziej psychopatyczny - to juz rozstrzygna archiwisci jutrzejszego Dreamlandu.

   Widze jednak, ze nie korzystasz z urokow lata i nie zazywasz slonecznych kapieli. W ostatnim numerze wspomnianego pisma pomiesciles kilka wlasnych tekstow, a wsrod nich - kolejny wcale soczysty paszkwil. Raz jeszcze winszuje dyscypliny i samozaparcia, zwlaszcza, ze lipcowy swiat sklania raczej do zdrowszych niz zaprezentowane refleksji. Bo tez i trzeba znacznych ilosci zolci dla utrzymania raz narzuconego sobie tempa. Odpowiesz pewnie, zem w powaznym bledzie, ze nienawisci jak nie bylo tak nie ma, ze tekst pisales z rozpierajaca satysfakcja i do wtoru trabek Muz.

  W swym niedawnym przemowieniu na forum Izby Poselskiej w zasadzie zgodzilem sie z podstawowymi zarzutami, przyznalem do bledow i wypaczen, posypalem glowe popiolem i oglosilem rezygnacje. Daremna byla jednak moja Canossa, skoro w dwa dni pozniej nadal robisz mnie lokalnym Antychrystem. W artykule wychodzisz na swiat z argumentami, jakich nie zdazyles gruntowniej przemyslec w tramwaju, gdzie niechybnie redagowales swoje malo eleganckie wystapienie. W kilku miejscach ocierasz sie o ryzyko znieslawienia, przynajmniej trzykrotnie prezentujesz fakty, ktore nie znajduja potwierdzenia w rzeczywistosci, raz spontanicznie opuszczasz granice gatunku i wchodzisz na obszar autoparodii.

    Robisz mnie potomkiem i uczniem Hammurabiego. Mijasz sie jednak z prawda, choc podobnych korzeni wypierac się nie trzeba. Wniosek o wotum nieufnosci wobec mojej osoby zgloszono w kilkanascie godzin po publikacji mojej odpowiedzi na Twoja tyrade. Juz sam ten fakt jest nieco podejrzany i wystawia raczej negatywne swiadectwo swobodzie wypowiedzi. Posla Bagera, ktory sie byl wykazal takim refleksem, z zadnej listy nie tylko nie usuwalem, ani nawet niczego podobnego nie zadalem, choc zgola inna wersje wydarzen prezentujesz we wspomnianym artykule. (Swoja droga interesuje mnie sposob, w jaki ta soczysta plotka dotarla do Twoich uszu. Nie masz wszak dostepu do wspomnianej listy, ktorej zawartosc jest utajniona, a jej subskrybenci - zobowiazani do zachowania dyskrecji.). Osobnik, ktory powyzsza wiadomoscia zasilil Twoje teczki, wyswiadczyl Ci niedzwiedzia przysluge. Uprzejmie pomine etyczna strone calego incydentu, choc nadal rozwazam mozliwosc skorzystania z uslug Sadu Krolestwa. Na miano paradoksu zakrawa fakt, ze to wlasnie Twoje ugrupowanie aspiruje do miana wiarygodnego. Mam nadzieje, ze w przyszlosci wykazesz się wieksza dbaloscia o autentycznosc wyglaszanych prawd. Tresc tamtego listu zalaczam ponizej.

Masz do mnie zal, ze nie ingerowalem w ksztalt kodeksu karnego (i kilku innych ustaw). Jednoczesnie podsuwasz mi liste konkretnych poprawek, ktorymi nalezalo zasilic wspomniane dokumenty. Z uprzejmosci nie zapytam, dlaczego nie zaproponowal ich osobiscie posel (do niedawna), Marszalek Dworu i ojciec Stronnictwa Federalnego. Powtorze raz jeszcze.Zadna ingerencja w ksztalt ustawy karnej (i jakiejkolwiek innej z obecnie istniejacych) nie zmieni sytuacji dzisiejszego Dreamlandu, który oczekuje raczej igrzysk i taniej podniety. 25-osobowy Dreamland nie potrzebuje zadnych nowych regulacji. Powyzsza wypowiedz, czego nie zechciales dostrzec, nie jest tozszama ze stwierdzeniem, ze dorobek prawny Krolestwa jest idealny.

W zadnym ze swych artykulow nie napisalem również &#8211; choc zaciekle mi to zarzucasz &#8211; ze nie mogę być takim zlym ministrem, skoro inni robia jeszcze mniej ode mnie. Ten ponury nonsens wynika z nie dosc uwaznej lektury. Stwierdzilem, ze wobec argumentu, iż dowolny funkcjonariusz może przejac kompetencje szefa resortu sprawiedliwosci, postawic można również wnioski pochodne: ze kompetencje wszystkich naszych ministrow wzajemnie się znosza, a jako takie &#8211; sa ruchome i zbedne. Chcac bowiem zachowac konsekwencje, nalezaloby przyjrzec się uzytecznosci publicznej calego gabinetu (a pewnie również i Izby Poselskiej; nic nam bowiem w Dreamlandzie nie wyszlo tak dobrze, jak rzadzenie dekretami).

Uwazasz rowniez, ze nie nalezy mi się wynagrodzenie finansowe za moja prace, choc jednoczesnie w ogole nie znasz jej szczegolow. Chialbym jednak, abys w ktoryms ze swych przyszlych tekstow wyjasnil czytelnikom, na czym wlasciwie polega wymierna wartosc naszych dreamow i wskazal podstawy przeliczania wirtualnej waluty na jednostki rzeczywistej pracy intelektualnej.

Wysylam ten obszerny list, choc nie wierze, by jego adresat zechcial przyjrzec sie wylozonym w nim argumentom. W gruncie rzeczy jest to spor doskonale jalowy, bez wielkich widokow na wylonienie ostatecznego zwyciezcy. Proponuje zatem zawieszenie broni, przynajmniej na jakis czas. Wierze, ze obydwaj mamy powazniejsze zajecia.

        Jacques de Brolle
        redaktor naczelny "Glosu Weblandu" 

       ------------------- ZALACZNIK ----------------------------

From: Jacques de Brolle
Date: Fri Jul 1, 2005 1:16 am
Subject: GW - atmosfera pracy

Jak zapewne niektorzy z Was zauwazyli, posel Bager jest subskrybentem redakcyjnej listy dyskusyjnej. Choc w okresie kilkunastu ostatnich miesiecy nie nalezal on do aktywnych wspolpracownikow redakcji, przez wzglad na szerokie kompetencje hrabiego nie podejmowalem w tej sprawie zadnej deyczji.

W trakcie minionej doby posel Bager przedlozyl wniosek o wyrazenie nizej podpisanemu wotum nieufnosci i pozbawieniu go funkcji ministra w Rzadzie Krolewskim. Decyzje posla szanuje i nie zamierzam tej sprawy roztrzasac w tym miejscu. Tak sie jednak niefortunnie sklada, ze od wspolpracownikow, chocby tylko mentalnie obecnych w jednym pomieszczeniu, zwyklo sie wymagac minimum wzajemnego zaufania. Tego zaufania dzis zabraklo i jeden z nas, dla dobra kolektywnej wspolpracy, winien podjac pewna decyzje. Zastrzegam, ze moja uwaga ma charakter sugestii i nie musi zostac przez glownego zainteresowanego uszanowana. Do retrosji nie zamierzam sie uciekac.

Nie wykluczam, ze sa na tej liscie obecne rowniez inne osoby, ktore z pewnych powodow nie widza mozliwosci kontynuowania wspolpracy z redaktorem naczelnym. Niech kazdy czyni, co podpowiada mu honor.

    Jacques de Brolle

[z archiwum listy dyskusyjnej redakcji Glosu Weblandu]



INTERIA.PL z najlepsza wyszukiwarka... >>> http://link.interia.pl/f18a7 Received on Sat 23 Jul 2005 - 02:35:45 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET