> > A nie obawia się Pan, że wszystko rozbije się nie o ilość wyborców, a
ich
> > organizację? Wiadomo, że zorganizowane grupy np. partie mogą czynić
> > skuteczniejszy użytek z tego narzędzia niż niezorganizowani w żadne
grupy
> > wyborcy, choćby było ich więcej? To tak, jakby dwóm stronom pojedynku
dać
> > broń, którą może posługiwać się skutecznie tylko jedna z nich - to nic,
że
> > obie strony będą wyposażone tak samo, przewaga jednej z nich będzie
> > oczywista (dużych partii). Pamiętajmy, że są w Dreamlandzie partie 1 i
2
> > osobowe - one będą stały na straconej pozycji.
> Zacznijmy od tego, że jedno i dwuosobowe partie stoją na straconej
pozycji
> także teraz. Gdy ma się dwóch członków, czyli maksimum dwóch kandydatów,
> fizycznie nie da się zdobyć większości w parlamencie. Z drugiej jednak
> strony przy małej ilości kandydatów, nie istnieje już tak duży problem
> równomiernego rozkładu głosów pomiędzy nich. Taka partia nie potrzebuje
> strategii, a jedynie umiarkowanie duży, przekonany do jej racji
elektorat,
> który poprze jej kandydata, czy dwóch kandydatów. Taki samodzielny
kandydat
> nie potrzebuje publikacji wyników, by dostać się do Izby. Jego wyborcy
nie
> muszą porozumiewać się między sobą, skoro i tak będą głosować na niego,
> skoro jest jedynym kandydatem swojej partii. A większości nie zapewni
sobie
> ani w obecnym ani w proponowanym przez nas systemie, bo jest go liczbowo
za
> mało.
Nie martwię się o to, że małe partie nie mogłyby wykorzystać systemu by wejść do parlamentu - to oczywiste, że dla nich to rozwiązanie jest bezużyteczne. Martwię się natomiast o to, że duże partie mogą zablokować kandydata z mniejszej partii, przepychając swoich.
Przykład:
Czterech członków partii X wstrzymało się z oddaniem głosów do końca głosowania. Pod koniec wyborów mamy sytuację następującą (przedstawiam samą końcówkę listy, w której rozgrywa się walka o ostatnie miejsce):
Kandydat A z partii X: 12 głosów
Kandydat B z partii X: 6 głosów
Kandydat C z małej partii: 3 głosy.
Kandydat D z partii X: 0 głosów.
W tym momencie 4 członków partii X oddaje głosy na kandydata D. Oczywiście nie kierują się sympatią dla jego osoby, chcą po prosu przepchnąć jeszcze jednego członka swojej partii. To czysta spekulacja, która nie mogłaby mieć miejsca bez mechanizmu proponowanego przez SF. W tym momencie kandydat C ma mniejsze szanse na wejście do IP (a jeśli chodziło o ostatnie wolne miejsce - traci je zupełnie).
Dodam na koniec, że szczerze mówiąc w obecnej sytuacji politycznej, gdzie w IP jest więcej miejsc niż chętnych, taki scenariusz raczej nie jest możliwy. Ale chcę powiedzieć, że to jest rozwiązanie potencjalnie niebezpieczne - wcale nie takie niewinne, jak sugerują niektórzy. Otwiera ono drogę do spekulacji i manipulacji wynikami wyborów.
> Pozdrawiam,
> Pavel książę Svoboda
Pozdrawiam
sir Marcus Estreicher
Received on Sun 10 Jul 2005 - 04:03:35 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET