Myślę, że nasi parlamentarzyści szukają sposobu na pogodzenie zalet głosowania na konkretne osoby (promocja konkretnego kandydata) i na listy (promocja partii), próbujac uniknąć ich wad. To trudne zadanie, bo jak wiadomo - zwykle nie można mieć wszystkiego. Osobiście chciałbym wierzyć, że nie należę do osób dających łatwo sobą manipulować, więc nie obawiam się, że ujawnienie przebiegu wyborów w trakcie ich trwania może mieć zły wpływ na moją decyzję jako wyborcy. Rozumiem jednak obawy Pana Eryka Woody'ego i w pewnej części zgadzam się z nimi.
Dlatego chciałbym poddać propozycję następującego rozwiązania wyborów: Wyborcy głosują na listę partii, ale oddają głos ze wskazaniem na konkretnego kandydata. Miejsca w IP są rozdzielane między partie proporcjonalnie do liczby głosów poparcia dla list, a partie obsadzają przydzielone im miejsca nie wg. kolejności na liście a wg. ilości głosów poparcia dla konkretnych kandydatów... Unikniemy w ten sposób sytuacji, o której pisał książe Svoboda (że poparcie dla kandydata nie jest poparciem dla programu partii - bo głosując na kandydata X głosujemy jednocześnie na partię, którą reprezentuje). Dodatkową zaletę tego rozwiązania byłoby to, że partie zabiegałyby o aktywnych działaczy, któży mogliby zdobywać dla nich głosy. Co myślicie o takim rozwiązaniu? Czy nie byłoby ono wyjściem pozwalającym osiągnąć cel zamierzony przez autorów dyskutowanego projektu ustawy bez używania kontrowersyjnych środków?
Pozdrawiam
sir Marcus Estreicher
Received on Sat 09 Jul 2005 - 11:06:57 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET