Nie powiedziałbym, że w Dreamlandzie panuje marazm... Trwaja prace nad SG
(tam naprawdę coś się dzieje), systemem szkolnictwa podstawowego, tylko w
ciągu ostatnich tygodni powstało kilka partii politycznych, otwarto
prywatne przedsiębiorstwo, wydano dwa nowe numery czasopism i książkę...
Czy to jest nic? Jestem pewien, że wielu dreamlandczyków w zaciszu swoich
gabinetów (lub pokoi hotelowych) szykuje jeszcze inne przedsięwzięcia
(których echa da się wyczytać nieraz między wierszami ich maili). To też ma
swoje znaczenie.
Co do aktywności urzędników państwowych. Rzeczywiście, jest z tym różnie, ale taka już chyba specyfika naszej wirtualnej rzeczywistości... Jeśli zaś chodzi o zastępowanie ich nowymi - to z tym też może być problem. Z doświadczenia burmistrza niewielkiego miasteczka w Weblandzie wiem, że wielu nowych obywateli nie tylko nie jest w stanie (nie ma dość zapału) podjąć jakąkolwiek aktywność i pracę - niektórzy nie odpowiadają nawet na pierwszego, powitalnego maila albo w odpowiedzi na niego stwierdzają, że jednak nie będą mieli dość czasu na Dreamland i proszą o wypisanie ich z listy obywateli... Z drugiej strony - należy pamiętać, że Dreamland to tylko zabawa i to zabawa dość specyficzna.
Jeśli zaś chodzi o plany - cały problem w tym, że żadnego długofalowego planu raczej nie ma. Więc zamiast apelować o porzucenie ambitnych planów, apelowałbym raczej o ich stworzenie. Jeśli nawet na razie jesteśmy średniakami (choć niechętnie, to chyba jestem się w stanie zgodzić z tą diagnozą), to uważam, że Dreamland łatwo może wrócić na dawną pozycjęm gdyż ma ogromny potencjał w postaci starszych stażem, doświadczonych i oddanych obywateli oraz "nowej fali". Zresztą - chyba nie tylko książe Ghardin czuje podnoszący się wiatr zmian...
Odnośnie zaś ostatniego apelu hrabiego Albona: mimo jego - powiedzmy - średniej precyzji czuję, że niedługo zostanie on spełniony.
Pozdrawiam
sir Marcus Estreicher
Witam
Kiedy jakis czas temu rezygnowalem z funkcji premiera Rzadu Krolewskiego
robilem to miedzy innymi z powodu niedawania sobie rady na tym stanowisku
(brak czasu i umiejetnosci). Niestety tak popatrujac sie na nasze zycie
polityczne i spoleczne widze ze sporo (wiekszosc) osob ktorzy daja sobie
jeszcze gorzej rade na swoich stanowiskach (na prawie wszystkich
szczeblach)
trwaja na swoich stolkach niewzruszenie. Obywatele zastanowmy sie czy
lepszy
polityk nic nie robiacy zajmujacy nowym ludziom stolek niz brak jakiegos
stanowiska? (czy tez wakat na takim stanowisku). Z drugiej strony mamy odnowiony Rzad z mlodym-nowymi obywatelami i ... i nic sytuacja jaka byla taka jest MARAZM. W prowincjach jest podobnie ... Zastanowmy sie czy da sieta sytuacje jakos zmienic (moze wymuszanie na ministrach powolywanie 2-3 wspolpracownikow - znajda sie nowi bez obaw ale trzeba im dac szanse). A moze poprostu nie miejmy planow i mniemania o naszym Dreamlandzie jak o najwiekszym i najbardziej znaczacym w polskich micronaciach ale zejdzmy na ziemie i pogodzmy sie z tym ze jestesmy zwyklymi sredniakami w gronie polskich MN?
Wiem ze latwo powiedziec trudniej zrobic ale juz nie mowie ale krzycze ZROBMY COS DO CHOLERY! ...bo nam Dreamland przepada ...
Pozdrawiam wicehrabia Albon Received on Sat 02 Jul 2005 - 10:25:35 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET