RE: [dreamland] Zmiana tematu: wieści z zagranicy i polityka zagraniczna

From: Pavel książę Svoboda <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Thu, 16 Jun 2005 16:23:21 +0200


Mam nadzieję, że nie będzie to uznane za niestosowne, że pozwolę sobie wyrazić swoją opinię na zaproponowany temat. To, że nasi sąsiedzi kładą tak duży nacisk na nawiązywanie kontaktów z Solardią odbieram przede wszystkim jako dowód na to, że kwietniowa afera w Dreamlandzie odbiła się szerokim echem na dworach zagranicznych. Jesteśmy więc wciąż obserwowani i traktowani poważnie, co oczywiście nam bardzo schlebia - wielokrotnie słyszeliśmy zwłaszcza z ust sarmackich propagandzistów, że Dreamland jest za granicą postrzegany jako zmurszały, pusty w środku i żyjący wyłącznie starymi legendami relikt przeszłości zajmujący może miejsce obumarłej już zupełnie Leblandii. Okazuje się, że nie. Nie tylko jesteśmy obiektem zainteresowania, ale też gdy nadaża się okazja do zaostrzenia podziałów między nami, nasi sąsiedzi podejmują ku temu dążenia, aby osłabić, wciąż znaczną w ich mniemaniu, potęgę Królestwa Dreamlandzkiego.

Nie ulega mojej wątpliwości, że gdyby Solardia powstała samoistnie w sposób bardziej typowy dla państw wirtualnych i znajdowała się na tym samym etapie rozwoju, na którym się znajduje obecnie, nie wzbudzałaby takich emocji wśród osób zainteresowanych polityką zagraniczną. Obserwuję nadal forum solardyjskie i z przykrością stwierdzam, że gdy nie było już w kogo rzucać błotem, aktywność tam zmalała do poziomu typowego dla niewyróżniającej się dreamlandzkiej prowincji. Miały się odbyć wybory do Sejmiku, ale zgłoszono zbyt mało kandydatur i wszyscy kandydaci zostali posłami bez walki. To powtórka identycznych sytuacji z czasów, gdy kraj Morfeusza był częścią Królestwa. Z poziomu prowincji nie podnieśli się jeszcze na poziom suwerennego państwa, a obawiam się, że to zbyt mało, by przetrwać samodzielnie. Zresztą Solardia nie podejmuje działań nawet typowych dla słabych organizmów protopaństwowych - nie reklamuje się na forum międzynarodowym, nie propaguje linku do swoich stron. Jedzie narazie na popularności dreamlandzkiej i obawiam się, że prędzej czy później zainteresowanie nią zniknie tak szybko, jak urosło.

Jest jeszcze jeden aspekt, który można obarczać odpowiedzialnością za popularność Księstwa Solardii. Sądzę - choć stawiam to tylko w formie teorii - że mogło dojść do błędnego odczytania sygnałów z Dreamlandu, czego zresztą obawiałem się od początku. Sytuacja, w której bezsilnym buntownikom Jego Królewska Mość pod naciskiem własnej opinii publicznej wręcza niesprowokowany prezenty nie została odczytana - jak zapewne życzył sobie tego Dwór - jako oznaka siły Królestwa, które na takie prezenty nawet w chwili kryzysu stać. Przeciwnie - odebrano to jako trybut dreamlandzki względem Morfeusza, opłacenie jego ucieczki, a nawet solardyjskie zwycięstwo. Nie patrzy się za granicą na to, że buntownicy nie zdołali osiągnąć żadnego z celów, które sobie postawili. Dreamland zachował terytorialną integralność, a Jego Królewska Mość odzyskał władzę na serwerem bez łaski i pomocy buntowników, którzy ją mu odebrali. Gdyby Jego Królewska Mość nie zdecydował się na wręczanie wyprawek umykającym w rozsypce buntownikom, nie wynikłoby z tego dla Królestwa absolutnie nic poza tym, że odebranoby nam okazję do miłego festynu, jaki odbył się przy okazji wymyślania nowej nazwy dla dotychczasowej Solardii. Sarmaci i Wandejczycy jednak dali się ponieść wrażeniu, że Solardia, jako ktoś kto nawet Dreamland zdołał upokorzyć, jest dobrze rokującym partnerem. I będą się teraz bić o wpływy w tym państwie. Niestety jest to walka o kawałek tombaku i nasi drodzy sąsiedzi mogą się wkrótce poczuć rozczarowani.

Pozdrawiam,
Pavel książę Svoboda
kolorowy obywatel Received on Thu 16 Jun 2005 - 07:25:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:58 CET