RE: [dreamland] Pytanie - tym razem związane z ustrojem KD :)

From: Pavel książę Svoboda <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Wed, 1 Jun 2005 23:37:34 +0200


Rzeczywiście prawne zapisy nie kładą nacisku na związki między Izbą Poselską (nie "Sejmem"), a Rządem Królewskim, jednak istnieje od dłuższego już czasu niepisany zwyczaj, że Król konsultuje skład Rządu z największymi partiami w Izbie Poselskiej, a nawet prosi je o kandydatury.

Można zapewne argumentować, że skoro takie uprawnienia dla IP nie są jasno zapisane, a wręcz mogą zostać w każdej chwili przez Króla zablokowane, potencjalni politycy nie wiedzą na ile mogą liczyć angażując się w politykę.

Z drugiej jednak strony dopóki partie polityczne są w Królestwie na tyle słabe, sztywne związywanie ich z Rządem jest niebezpieczne. Aktywność poselska wymaga już pewnego zaangażowania. Ministrów zaś coraz częściej jest więcej niż wszystkich posłów - tak większości, jak opozycji. Niewielu i słabym kadrowo partiom byłoby bardzo ciężko samodzielnie wyposażyć Rząd w aktywnych ludzi. To zresztą już miało miejsce w historii, że partia, która miała większość w Rządzie, w tym samym czasie zaczynała mieć problemy z samą sobą, bo ministrowie nie mieli czasu na posłowanie, kampanie wyborcze, czy dbanie o zasialenie ich partii nowymi ludźmi.

Znów z innej strony mógłby ktoś powiedzieć, że mamy do czynienia z zaklętym kołem - dopóki partie nie będą miały zapewnionego prawnie wpływu na kształt Rządu, będą słabe, a dopóki będą słabe nie będą mogły uzyskać wpływu na kształ Rządu bez zagrożenia dla stabilności Królestwa.

Z jeszcze innej strony chciałbym stwierdzić, że podstawowe uprawnienia IP nie tyle są mało poważnie traktowane przez polityków, co przez samych przedstawicieli władzy wykonawczej. Wielkim sukcesem Izby Poselskiej II kadencji było uchwalenie pakietu trzech ustaw o obywatelstwie. Cóż jednak z tego, skoro KSI kompletnie zignorowały funkcjonujące prawo i CRM opracowały byle jak i zupełnie po swojemu na ustawach inspirując się bardzo luźno? To rzeczywiście może zarazić do próbowania zmieniania czegokolwiek poprzez działalność ustawodawczą w ramach Izby Poselskiej. Także Rząd - mam czasami wrażenie - niezbyt chętnie odnosi się do wizji uznania jakiegoś rodzaju zwierzchnictwa Izby Poselskiej nad sobą. Dowodem mogą być na przykład budżety, które jeszcze za Premiera Albona były przedstawiane Izbie w dosyć tajemniczy sposób. Również do przedstawiania Izbie rzetelnych sprawozdań z realizacji budżetów Ministrowie nigdy nie mieli za wiele serca.

Kończąc już te moje chaotyczne wynurzenia chcę powiedzieć, że Izba Poselska ma wszystkie narzędzia, które pozwoliłyby jej odgrywać znaczącą rolę w Dreamlandzie i zmieniać go według własnych upodobań, ale aby je wykorzystać, musiałaby się nauczyć ostro i bezpardonowo rozpychać łokciami gdzie trzeba. Nie dojdzie do tego, dopóki nie zasiądą w niej ludzie, którzy wiedzą czego chcą i u których polityka na poziomie federacji jest na pierwszym miejscu, a nie jest tylko ozdobą do bycia Namiestnikiem, Sekretarzem Prowincji, Ministrem Promocji, czy czymś tam jeszcze innym. Kiedyś w Dreamlandzie klasa polityczna istniała i wierzę, że wrócą kiedyś czasy, gdy politykowanie znów będzie trendy (nie oszukujmy się - dużą rolę odgrywa tu też wizerunek polityki w realnej RP), a wtedy ta klasa się odrodzi. Może to nastąpi już jesienią tego roku? Kto wie :-)

Pozdrawiam,
ks. Pavel Svoboda Received on Wed 01 Jun 2005 - 14:39:00 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET