> Diuk Bager jako moderator listy dyskusyjnej Królestwa, w trosce o
>członków listy, mógł zadziałać na podstawie art. 9 ust. 1 dekretu
>królewskiego z dnia 31 marca 2004 roku o liście dyskusyjnej Królestwa
>[tj. z dn. 28 czerwca 2004 roku] w brzmieniu: "W celu zapewnienia
>należytego funkcjonowania listy Królestwa, w tym poszanowania reguł
>określonych niniejszym dekretem, moderator może zawiesić uczestnika
>listy Królestwa w jego prawach na czas określony, nie dłuższy aniżeli
>14 dni". Wydaje się, że skierowanie słów posiadających cechy groźby
>karalnej - i to wyrażonych w niewybrednych słowach, stanowiących zatem
>dodatkowo czyn będący obrazą godności adresata - jest tego rodzaju, że
>jest przy tym pewnego rodzaju naruszeniem należytego funkcjonowania
>Listy.
>
Art. 9 ust. 1 przytoczonego przez Wielce Szlachetnego Pana dekretu jest
rozwinięciem
art. 3 ust. 3 pkt 2 który mówi, że moderator jest osobę mającą określone
niniejszym dekretem uprawnienia w stosunku do listy Królestwa,
sprawującą bieżący
nadzór nad porządkiem na liście.
Zarówno obowiązki uczestników jak i czyny zabronione określa art. 7 w/w
dekretu.
W moim odczuciu, żaden z czynów zakazanych art. 7 nie został popełniony.
Powiem więcej, art. 7 mówi, że każdy uczestnik obowiązany jest
powstrzymać się
od wszelkich działań, które mogłyby prowadzić do _znaczącego_
utrudnienia lub
uniemożliwienia prawidłowego funkcjonowania listy Królestwa.
Odnoszenie się do kodeksu karnego jest w tym wypadku niuzasadnione, dlatego
że *domniemany* czyn nie został popełniony na liście Królestwa.
Z treści Wielce Szlachetnego Pana pisma wynika, że odwołuje się Pan do
Rozdziału VIII
kodeksu karnego. Proszę zwrócić uwagę, że ściganie następuje na wniosek
pokrzywdzonego
w przypadku gdy ktoś grozi pokrzywdzonemu popełnieniem przestępstwa na
jego szkodę lub
szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną
obawę,
że będzie spełniona.
Po pierwsze: czyn ten bez wniosku pokrzywdzonego nie jest zagrożony
żadną karą.
Po drugie: nawet po złożeniu wniosku wątpił bym w wymierzenie kary, jako, że
wątpliwym (przynajmniej w świetle znanych mi okoliczności) że groźba
wzbudziła uzasadnioną
obawę.
Oczywiście można mówić o naruszeniu honoru i godności Doktora Raanana,
ale miało
ono miejsce poza listą dyskusyjną.
W mojej ocenie kompetencje nadane moderatorowi dekretem królewskim o
liście dyskusyjnej
Królestwa nie dają mocy rozstrzygania o czynach popełnionych poza listą.
>Po pierwsze: istnieją uzasadnione obawy, że Pan Jimi3 nie ma
>pojęcia, czym jest w istocie lista dyskusyjna i spróbuje następnym
>razem naruszyć dobra osobiste innych subskrybentów - moderator
>zadziałał zatem w trosce o nie właśnie.
>
Art. 19. ust. 2 Konstytucji Królestwa Dreamlandu.
>Po drugie: wypaczeniem sensu
>listy dyskusyjnej byłoby pozwolenie Panu Jimiemu3 na obrażanie jej
>subskrybentów ze względu właśnie na do niej przynależność - innymi
>słowy: pozwolenie na naruszanie dóbr osobistych ludzi według klucza,
>którym byłoby ich subskrybowanie listy dyskusyjnej Królestwa.
>
>Po trzecie wreszcie: to czy członkowie listy przeczytają te obelgi na
>liście dyskusyjnej czy zostaną one każdemu z osobna przesłane "na
>priv" nie robi większej różnicy i podlega podobnym obostrzeniom.
>
>
Z tym się zgodzić nie mogę w zupełności. Obraza indywidualna nie jest
zagrożona sankcją karną.
Możemy mówić tylko o zadośćuczynieniu. Obraza ogółu obywateli publicznie
usankcjonowane
jest art. 34 kk. Dodatkowo istnieje możliwość żądania zadośćuczynienia.
> Koniec końców Panu Jimiemu3, jeśli poczuł się urażony zastosowanym
>wobec niego środkiem, przysługuje jeszcze odwołanie do administratora
>listy.
>
Mam tutaj podobne odczucia co hrabia Svoboda. Ja poszedłbym jednak
dalej, czy w tym
konkretnym wypadku nie poproszono nawet Pana Jimiego3 o wyjaśnienia ?
Mam wroszoną skłonność do sprawdzania wszystkiego i przyznam, że list
Pana J3
wzbudził we mnie wątpliwości. A mianowicie: "...JESZCZE RAZ MI COS
NAPISZ TO CIE..."
A może nie chodziło o reklamy wysyłane na listę dyskusyjną tylko
wysyłane cytuję: "MI" ?
>Takoż jeśli wyczyn był - do czego Szlachetnego Pana
>mail jak rozumiem zmierzał - efektem bujnej wyobraźni Pana Doktora
>Raanana.
>
>
W żadnym wypadku tego nie chciałem powiedzieć, może rzeczywiście to tak
zabrzmiało.
Kierowała mną tylko moja wrodzona fantazja co byłoby, gdyby ktoś
"dowcipny" wysłał taki
post na listę, sugerując że otrzymał takie "dziwo" jak doktor Kaelem
Raanan ode mnie.
Przyznam, że nie czułbym się szczęśliwy będąc bezprawnie zbanowanym.
> Pozdrawiam
>
> E. Krieg
> Moderator
>
>
Z wyrazami największego szacunku,
sir Claudio Vij Dyrk
Received on Thu 12 May 2005 - 13:19:59 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET