Re: [dreamland] W.Sz. Nauk Politycznych

From: Łukasz Wakowski <lukwak_usunto_at_o2.pl>
Date: Wed, 04 May 2005 20:17:21 +0200


Witam
Ostrzegam, ze nie zamierzam Pana zniechęcać do tego projektu, a wrecz przeciwnie życzę powodzenia, może Pańska szkoła wykształcui przyszłych wykładowców innych szkół, np. Uniwersytetu Surmalajskiego :-) .

>Witam,
>
>Ostatnio pomyslalem, ze przydalaby sie w Deamlandzie
>jakas wyzsza szkola, uczaca (a raczej tlumaczaca i
>udzielajaca rad) polityki, dyplomacji, rzeczywistej historii
>v-panstw (czyli nie jakies legendy, tylko historia realna,
>"co sie stalo w 200X roku w Sarmacji, a co ratyfikowal Dreamland")
>i prawa danego v-panstwa. I tak wpadlem na pomysl
>Wyzszej Szkoly Nauk Politycznych w Dreamlandzie. Co o tym
>sadzicie?
>

Pomysł mi się podoba, ale o polityce i prawie powinny uczyć już inne szkoły, na odpowiednich wydziałach. I cóż są nawet te wydziały ale bez wykładowców :-(

>Pewnie pytacie, skad wezme wykladowcow?
>

Dokładnie :-)

>No to tak:
>wykladowca poszczegolnego kierunku bedzie mogla byc tylko
>osoba majaca w nim jakies doswiadczenie (np. polityka - byly
>premier, ministrowie).
>

A tu nie ma Pan racji, osoba wykładając musi posiadać odpowiednie tytuły naukowe [takie przepisy :-( ]. Doswiadczenie nie jest wymagane. I musze Panu powiedziec że w Dreamalandzie nie jest łatwo znaleźć chętnego do nauczania w szkole wyższej, który posiada tytuł naukowy. Po pierwsze takich osób jest bardzo mało, a po drugie Ci którzy mają tytuły są bardzo aktywni w Królestwie i nie mają czasu na wykładanie na uniwersytetach lub po postu nie mają na to ochoty. Szukam chetnych do pracy na Uniwersytecie Surmalajskim, i tłumów zainteresowanych jeszcze nie widziałem. Zwykle wzmianka o wymaganiach zniechęca kandydatów. A dodam że w wiekszości interesują się tym nowi mieszkańcy.

>Mylse, ze nauka bylaby odplatna, przy
>czym placiloby sie za rok "studiow" (tylko wiecie, nie
>rok - 365 dni, tylko n-miesiecy, tak jak na studiach).
>Tak mysle - 30% wplaty "studenta" do budzetu uczelni, reszta
>dla wykladowca. Wydaje mi sie, ze nie jest az takim trudem
>napisac pare czesci kursu, raz na te n-miesiecy zrobic "egzamin",
>a przeciez mozna zarobic. "Student" konczylby kurs napisaniem
>pracy (oczywiscie, nie w rozmiarach realnej np. magisterskiej,
>tak max. 2 strony), a po zatwierdzeniu tejze pracy przez
>wykladowce, otrzymywalby stopien naukowy zgodny z uchwala (czy
>dekretem, nie pamietam) o stopniach naukowych.
>
>

+ akceptacja Komisji Edukacji

>Co sadzicie? Mysle, ze nawet duzo roboty by nie bylo...
>
>

Jak znajdzie Pan chętych do pracy to będzie miał Pan najgorsz już za sobą i reszta idzie jak z górki. :-)

>Pozdrawiam,
>Taheto
>
>

Pozdrawiam
Łukasz Wakowski
Dyr. Dep. KNiS Surmali Received on Wed 04 May 2005 - 11:13:51 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET