Propozycje

From: Artur I Piotr, R. <aipr_usunto_at_op.pl>
Date: Wed, 4 May 2005 13:15:43 +0200


Witajcie

Ostatnio wiele się słyszy o tym, że władze winny rozmawiać z buntownikami. Czym się one kończą często - mieliśmy okazję dostrzec.

Gdzieś tam jednak czai się iskra nadziei na możliwość przynajmniej cywilizowanego rozwikłania obecnej sytuacji. Przeanalizowawszy aktualny stan rzeczy, po zasięgnięciu opinii Senatorów i Marszałka Izby Poselskiej, proponujemy poniżej dwie opcje.

Opcja 1:
Przywódcy buntu zakładają swoje państwo na nowych terenach. Rozstajemy się w miarę możliwości kulturalnie. Pozostaje kwestia nazw. Możemy bez końca spierać się o to, kto co wynalazł i do czego przyłożył rękę. Czy Solardia zawdzięcza najwięcej byłemu Namiestnikowi, jego współpracownikom, a może też trochę (ja oczywiście rozumiem, że to mierzi dzisiejszych gniewnych) temu paskudnemu Królowi-Tyranowi, który cierpliwie znosił mało wybredne w formie i treści narzekania Kanclerza Solardii na Namiestnika, zachęcając obu do dogadania się i dalszej współpracy? Stąd kompromis - na podstawie oświadczeń JKW TomBonda i arcyksięcia Nimitza co do losów nazwy Solardia uważam, że nazwa ta przysługiwać może nowemu państwu - Królestwo powróci do tradycji Domeny Królewskiej na tych terenach bądź też zastąpi Solardię inną nazwą. Pozostałe nazewnictwo dreamlandzkie - w tym nazwy Dreamland, Dreamopolis i pozostałe nazwy Prowincji i ich miast, w tym oczywiście Furlandii - pozostają przy Królestwie. Wybór tej opcji będzie traktowany jako zrzeczenie się dreamlandzkiego obywatelstwa zarówno przez przywódców, jak i osoby za nimi podążające. Arcyksiążę Morfeusz zawsze - całkiem zresztą rozsądnie - powtarzał, że trzyma Solardię w Królestwie to, że Dreamland jest doskonałym znakiem markowym dla jego Prowincji. Skoro zatem Solardia chce się pożegnać, to znaczy iż jej elity uznały, że Solardia wystarczająco już na tym znaku skorzystała. Korzystano jednak na ziemiach Królestwa i te pozostaną tam, gdzie przynależą. Naturalnie nowe państwo będzie mogło nawiązywać do tradycji dreamlandzkich tak, jak kraje anglosaskie czerpią z tradycji brytyjskiej. Oczywiście Królestwo Dreamlandu uzna tak powstały organizm państwowy i z pewnością nie będzie czyniło mu przeszkód - oczywiście przy dotrzymywaniu poczynionych uzgodnień.

Opcja 2:
Szczególnie godna polecenia. Skoro buntownicy są tak przekonani o fatalnych rządach w Królestwie - nic prostszego jak przekonać do tego w ramach mechanizmów demokratycznych odpowiednią większość wyborców i zwyciężyć w wyborach do Izby Poselskiej. Tak się akurat składa, że ten rzekomy Tyran, który pisze te słowa, od dawna i konsekwentnie był zwolennikiem umacniania pozycji Izby Poselskiej. Dziś jest ona w stanie przełamać opór Senatu. Ale to jest oczywiście droga znacznie trudniejsza aniżeli próba brutalnego zamachu stanu... W każdym razie wybór tej opcji oznacza powszechną amnestię w Królestwie - oczywiście bez przywrócenia na poprzednio zajmowane stanowiska, ale i bez skrępowania w dalszej karierze politycznej. Jeżeli taka będzie wola wyborców, z pewnością Korona nie będzie się opierać przed powołaniem któregoś z dzisiejszych przywódców buntu na Premiera.

Takie widzę możliwości. Niektórzy wręcz zarzucą mi osobiście, że nie jestem wystarczająco stanowczy. Inni stwierdzą, że oczywiście to kolejny przejaw "krętactwa federalnych". Oceny i tak każdy dokona sam. W każdym razie na odpowiedź czekam do piątku, do godziny 20:00. Jeżeli w tym terminie nie zostanie wybrana żadna opcja, Królestwo nie będzie dłużej trwało w tym pozornym marazmie.

O ile mi wiadomo, aktualnie szefem ruchu jest arcyksiążę Morfeusz - w takim razie jego słowa zostaną uznane jako wyrażone w imieniu wszystkich buntowników.

(-) Artur I Piotr, R. Received on Wed 04 May 2005 - 04:15:53 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET