Pytanie jakie zostało postawione w temacie brzmi tak: "O co tak naprawdę
chodzi?" i wiecie co ja myślę? Uważam, że zdecydowanie za dużo czasu
marnujecie na pisanie długich e-maili oraz na wykłócaniu o władze i historię
zamiast wziąć się porządnie do roboty i spróbować przywrócić dawną świetność
królestwa.
Wydaje mi się śmieszna Wasza postawa... w chwili gdy pierwszy raz weszłam na
stronę Dreamlandu pomyślałam, że wreszcie będę mogła oderwać się od brudnej
i obłudnej rzeczywistości i "zamieszkam" w państwie wręcz idyllicznym...
gdzie nie ma korupcji, złośliwości i wszyscy będą pracować dla dobra innych,
bo właściwie nic poza tym nie otrzymują... wydawało mi się, że każdy kto
tutaj mieszka pragnie ogólnego dobra, bo po co niby tracić mnóstwo czasu (na
tworzeniu stronek, pisaniu artykułów itd.) po to, żeby psuć zabawę innym? To
chyba bezsensu...
Jeśli chodzi o jakiekolwiek odłączenia się prowincji od królestwa to musze
przyznać, że też mnie to zaskakuje... cała idea wirtualnego państwa zostaje
przez Was naruszona... jeśli jakaś prowincja staje się silniejsza od innych
jest to powód do radości a nie pychy... zamiast wpaść na sprytny pomysł,
żeby pomóc innym prowincjom to łatwiej jest się odłączyć i zapomnieć o
reszcie, prawda? A co ze wspólnotą?? Podobno mieszkaniec jakiejkolwiek
prowincji jest obywatelem Państwa Dreamland i każdy jest sobie równy,
nieprawdaż? A wielu z Was piszących przeróżne wypowiedzi na tej liście
dyskusyjnej uważa się za lepszych od innych... to fakt, że są osoby, które
pracują dużo, żeby wypełnić powierzone im obowiązki, są tez takie, które
właściwie nie robią nic, jednak trzeba trochę pokory drodzy obywatele...
wielu szarych obywateli, którzy jednak śledzą wasze debaty a także widzą
jakie zmiany zachodzą całkowicie zdają sobie sprawę kto się przyczynia do
ich zaistnienia... i w tym momencie nasuwa się pytanie, czy robicie to
wszystko dla dobra innych czy dla sławy, żeby móc się chwalić, że
zrobiliście to czy tamto? Szczerze mówiąc smutno mi z tego powodu, gdyż
zaczynam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam wybierając Dreamland jako
państwo w którym mogłabym spokojnie mieszkać... z każdym e-mailem który do
mnie przychodzi uświadamiam sobie, że brakuje w naszym państwie dobrych
ludzi...
Zdaję sobie sprawę że mój e-mail nic nie zmieni, że spór będzie się dalej
toczył, choć nie jest do niczego potrzebny... wiem też, że w moją stronę
zaraz posypią się bardzo nieprzyjemne słowa... przywykłam już do tego...
taka jest cena wyrażania własnych opinii i dążenia do tego, żeby było
lepiej... dlatego ze spokojem czekam na wszelkie nieprzyjemności... proszę
jednak tylko o jedno: zastanówcie się, czy chcecie aby Dreamland istniał czy
wolicie jednak z każdym e-mailem przyczyniać się do jego rozpadu?
"Zło dobrem zwyciężaj"
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
Martha Roe
Received on Sun 01 May 2005 - 12:50:13 CEST