Cóż to ja widzę, o czym słucham... Źle się dzieje w państwie duńskim.
Nie jest dobrze, kiedy w Dreamlandzie osoby znaczące zaczynają myśleć
wyłącznie o swojej, zamiast Królestwa chwale. Nie jest dobrze gdy nie chcą
szukać rozwiązań, dopuszczając możliwość zamachu na samo Państwo. Gdy mają
miejsce koalicje, opozycje i animozje - to nie jest najgorsze, powiedziałbym
wręcz normalne w demokratycznym Państwie. Tak się działo i dziać będzie, bo
różni ludzie mają swoje wizje i bardzo dobrze. Jednak nigdy stawką w tej
grze nie może być państwo i jego konstytucyjny porządek. Tej czerwonej linii
się nie przekracza, a działania takie, bez względu na to kto jest aktualnie
Królem są niemoralne i hańbiące zwłaszcza dla wysokiej rangą arystokracji.
Pamiętajcie, że Dreamland zawsze był i jest jeden. W kontekście kultury
wirtualnej państwowości jest potęgą, która żyje własnym życiem. W pewnym
momencie osiągnął już moim zdaniem ten krytyczny punkt, w którym żyje już
sam jako państwo z całą swą spuścizną i tradycją. Ma już trzeciego, w pełni
godnego siebie władcę i jest już tworzony dziś przez kolejne pokolenia, dla
których jego początki są już wyłącznie historią, być może wręcz legendą.
Wokół powstawały i upadały inne państwa, toczono wojny i spiski przeciwko
Koronie, a nawet akcje sabotażowe z zewnątrz przeciwko całemu Dreamlandowi.
Więcej - ku przestrodze tych, którzy chcą podzielić Dreamland na części -
były już i za mojego panowania takie próby. Wszystkie spełzły na niczym,
nikt prawie już o nich nie pamięta, a Ci którzy podnosili rękę w dziwny
sposób sami popadli w zapomnienie, albo też nikt nie pamięta o ich czynach,
bo wręcz wstyd dziś się do nich przyznawać.
Dlatego z perspektywy króla emeryta - patrzę na to co się dzieje z pewnym
dystansem i spokojem, bo jestem pewien, że Dreamland da sobie radę. Zbyt
wiele wspaniałych osób, których tu już nie ma, jak choćby Bzerolek de Kakuć
(którzy notabene potrafili być wielcy bez zakusów na władzę polityczną i
którzy mimo to odchodzili stąd w blasku chwały) zostawiło w tym Państwie
swoje życie i swoją twórczą energię. Tego nie da się zmarnować - Dreamland
będzie trwał, bo chyba Opatrzność nad nim czuwa. Ci zaś, którzy chcą
odchodzić lub co gorsza rzucać wyzwanie historii, niech sami najpierw się
nad nią zastanowią. Zapewniam, że Dreamland jest bardziej zjednoczony niż na
to czasem wygląda.
Jeszcze jedno - Króla można nie lubić. To jak trudne jest brzemie królowania
i że uszczęśliwić wszystkich się nie da a czasem w imię dobra Dreamlandu
trzeba działać na przekór niemal wszystkim, wiedzą nieliczni w tym Państwie
i pozwolę sobie się nieskromnie do ich grona zaliczyć. Ale Król to także
instytucja w najwyższym stopniu zespolona z państwem ucieleśniająca sam
Dreamland, z różnych powodów postrzegająca akurat sytuacje najszerzej ze
wszystkich, bo unosząca się ponad konieczność uwzględniania tylko
partykularnych interesów. Nie oznacza to, że nie można się z jego poglądami
nie zgadzać. Należy go jednak szanować, tak jak szanuje się kraj, a także
warto go słuchać i prowadzić dialog, a nie tylko wyrzucać z siebie swój
punkt widzenia, uznając go za jedyny słuszny.
Proszę też - nie ścinajmy głów. Najważniejsza w tym kraju była zawsze jedność. Umiejętność rozwiązywania (a nie rozstrzygania) konfliktów zawsze nam towarzyszyła i sprawiła, że ludzie którzy byli niegdyś w ostrych konfliktach potrafią dziś ze sobą współpracować. Warunkiem i testem jest jedynie umiejętność wyniesienia dobra Dreamlandu ponad swoją własną chwałę.
Z pozdrowieniami,
(-) król senior TomBond
(pierwszy król Dreamlandu)
Received on Mon 25 Apr 2005 - 11:33:27 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET