RE: [dreamland] sedzia nr 4 (P. Svoboda)

From: Pavel diuk Svoboda <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Sat, 16 Apr 2005 18:34:07 +0200


> ciekawe ze te argumenty pojawiaja sie akurat dopiero teraz. Naciagane
> wywody. trzeba bylo argumenty podniesc przezd a nie po takiego typu
> odwolaniu.

Drogi arcyksiążę, zachodzi małe nieporozumienie. Nie ja Pana odwołałem ze stanowiska Namiestnika. Od jakiegoś czasu nie pełnię żadnych funkcji w administracji federalnej i nie mam już żadnej władzy. Z Dworem łączy mnie już tylko funkcja Lorda Kustosza, jednak nie podlegają mi w związku z tym żadni pracownicy. Nie próbuję tym, co mówię uzasadniać decyzji Jego Królewskiej Mości. Wygłaszam tylko swoje, niezależne zdanie. Czy jest to zdanie godne uwagi, czy nie - każdy ma prawo to osądzić jak sobie życzy.

> Skoro nie ma mowy o secesji, zdradzie itp to poco cala afera? pretekstu
> wladze szukaly?

Arcyksiążę przyczepił się jakoś tej zdrady i secesji. Nie doszukałem się takich oskarżeń pod adresem Arcyksięcia, czy Solardii w żadnym z oficjalnych komunikatów Dworu ani Proklamacji Jego Królewskiej Mości. Zdrajcami nazwał Pana i Bogusia jedynie Albon. Ale Albon, podobnie ja ja, nie był odpowiedzialny za Wasze odwołanie, on również nie jest już urzędnikiem federalnym i nie brał nawet udziału w sprawie Pańskiego odwołania. Mamy wolność słowa i każdy obywatel ma prawo mówić co mu się podoba. Oczywiście Pan też ma prawo domagać się satysfakcji przed Sądem, jeśli Pana obrażono. Proszę jednak nie identyfikować uparcie zdania postronnych obywateli ze stanowiskiem władz. Próbuje Pan stworzyć wrażenie, że każdy kto Pana atakuje jest klakierem władz, a tylko ci, którzy Pana bronią to są zwykli obywatele. Tymczasem prawda jest taka, że opinie w społeczeństwie są podzielone, a stnowisko władz jest zupełnie osobną sprawą.

> > Podejrzenie zdrady nasunąć się może tylko gdy myślimy o akcie palenia
> > archiwów listy dyskusyjnej Rządu Solardii, by Król ich nie ujrzał.
>
> to juz sa insunuacje, w dodatkunie udowodnione a bardziej dobitnie powiem
> zaprzeczone. archiwa sa do wgladu dla krola inamiestnikow.

Tak właśnie powiedziałem. Brak wiedzy o powodach skasowania archiwów listy Rządu Solardii prowadził do spekulacji, które skolei spowodowały, że nie którzy zaczęli podejrzewać, że na tej liście omawiano spisek. Teraz sir Boguś wyjaśnił nam, obywatelom (bo to my też powinniśmy byli wiedzieć, a nie tylko Senat i Król), nareszcie o co chodziło i chwała mu za to. Żałuję, że to wyjaśnienie nie znalazło się wcześniej w obwieszczeniu Dworu.

> Czyzby? Jedyne okolicznosci wziete pod uwage to przedstawiony mi
> ostateczny
> warunek oddania siebie kanclerza i bogu ducha winnego rzadu do dyspozycji
> krola. przepraszam nie pozwole ciagac solardyjczykow mieli prawo sie
> wypowiedziec to zrobili a reszta nie byla ich wina.

Z mojego punktu widzenia sprawa jest prosta. Namiestnik Solardii został odwołany przez swojego zwierzchnika. Nie było żadnego procesu, sądu itp. Po prostu dyscyplinarne zwolnienie. Nie wiem więc skąd w wogóle zastanawianie się co było czyją winą, co było pretekstem, okolicznością itd. Mówi Pan: "chodzilo wlasnie o stworzenie wrazenia secesji, zdrady i nielojalnosci byle tylko zdobyc pretekst do wszczecia interwencji w prowincji ktora jest za silna, za samodzielna." No i ok. Może jest tak jak Pan mówi, ja nie wiem. Ale jeśli tak, i tak najważniejsze, że Król miał jakieś sensowne powody by Pana odwołać. A jeśli miał powody by Pana odwołać (sam Pa je wymienia - Solardia jest zbyt samodzielna) to może Pana odwołać, bo takie jest jego prawo. Tak, jak Pan, jako Namiestnik mógł odwołać powiedzmy burmistrza miasta dla każdego powodu, który Pańskim zdaniem byłby wystarczający by go odwołać w świetle prawa. Nie wiem więc do czego ma prowadzić ta "obrona" i zarzucanie Królowi niesprawiedliwości. Jeśli Król jest z jakiegoś podwładnego niezadowolony, ma prawo go odwołać, bo przecież bez sensu jest by męczył się z kimś takim, jeśli nie umie nawiązać z nim współpracy.

> Morfeusz Tyler Ronin

===
> b: Podobno w Weblandzie wylądowało UFO! I porwali Bagera! ....., w tyn
> niusie jest tyle samo prawdy co w tym "idiocie" i tym "namowach",
> jak widać
> zabawa "głuchy telefon" tutaj dobitnie pakzuje co tez ostatni może
> powtórzyć:) (...) Tak więc Pavle, na
> przyszłośc
> dla dobra własnego imienia nie powtarzaj to co Ci przekażą inni:)

Chcę, żeby nie było więcej w tym względzie niejasności. Widziałem w oryginalnie "odezwę" Morfeusza i list Bogusia do Króla, więc posługuję się własną interpretacją tego, co przeczytałem. Jestem obserwatorem na liście Senatu, a tam były te wiadomości powtórzone w oryginale.

Cytuję więc wprost: "Ja sie nie martwie Twoimi wywodami bo sa idiotyczne i nie na miejscu. (...) Zastanów sie Królu bo pycha zaglada juz zza zakretu:( Królu, P O L I T Y K I E R S T W O Cie pochlania...."

Obawiam się, że w porównaniu to tego, co napisałem wcześniej wcale Cię to Bogusiu nie wybiela.

A oto słowa ax. Morfeusza:

"Zwracam sie z prosba do szanownych Ministrow jak i Kanclerza aby do odwolania nie odpowiadani na zadne zapytania konstytucyjnych organow federalnych".

Jeśli Koronę zaliczyć do konstytucyjnych organów federalnych (a zalicza się do nich nie tylko Korona, ale także np. Sąd), chyba trudno inaczej rozumieć powyższe słowa, niż ja je rozumiem. To prawda, że dalej ax. Morfeusz napisał, że członkowie jego rządu nie muszą stosować się do jego prośby. To oznacza, że nie było to polecenie, ale klasyczny przypadek wywarcia na podwładnych nacisku, o czym Morfeusz doskonale wie, bo jest przecież ekspertem od wytykania innym, gdy dopuszczą się wywierania nacisków.

> > Dopomóc
> > temu może na przykład tradycja "wychowywania" sobie następców przez
> > Namiestników.
> >
>
> to jest sprzeczne z konstytucja to raz. Namiesntika - nastepce nie mozna
> sobie wychowac bo krol wcale nie musi go powolac. namiesntik nie ma wiec
> wplywu na zmiane poza jedynym przywilejem wskazania osoby przez siebie
> odpowiedniej nic wiecej zrobicnie moze. chcialem wychowac nastepce ale nie
> dane mi to bylo wiec prosze skonczyc z insynuacja jako bym nie
> przypilnowal
> tej "tradycji wychowania nastepcy"

To już naprawdę jest lekka przesada. W którym miejscu dopatrzył się Arcyksiążę "insynuacjii jakoby nie przypilnował tradycji wychowania nastepcy"? Czy ja powiedziałem na ten temat słowo? Proszę nie doszukiwać się wszędzie gdzie się da ataków na Pana, bo popada Pan w paranoję.

Odnośnie prawa - w którym miejscu w Konstytucji zabrania się "wychowywania" następcy? To trochę śmieszne. Owszem, Król nie musi powołać tego, kogo ustępujący Namiestnik wskaże, ale czy to znaczy, że nie warto próbować? Zwłaszcza, że sam stwierdza Pan, że jednak istnieje tradycja, by Król brał pod uwagę zdanie Namiestnika odnośnie jego następcy.

Ciekawi mnie też co oznacza, że nie dane Panu było wychować sobie następcy :-) Za mało miał Pan czasu (4 lata)? :-)

> > Sądzę, że dotyczy jak najbardziej. Proszę zwrócić uwagę, że
> najważniejszy
> > jest precedens.
>
> przepram bardzo ale jesli szukali panowie precedensu prosilbym aby znalesc
> sobie innego kozla ofiarnego niz mnie, nie zasluzylem sobie na traktowanie
> mnie jak marionetki do precedensowych spraw.
>
> Morfeusz Tyler Ronin

No, to już jest kuriozum :-) Ja rozmawiam sobie z Erykiem o tym, że żaden Król nie powinien rządzić zbyt długo, a Pan wtrąca się tu z takim zdaniem. Wie Pan w ogóle na co Pan odpowiada? I jeszcze jedno: co to znaczy "szukali panowie". Kto szukał? Ja? Ja mogę co najwyżej szukać kur, które mi w Kakutach uciekły na szosę. Po raz kolejny mówię: nie ja Pana odwołałem, nie ja szukałem pretekstu by Pana odwołać, nie ja zrobiłem z Pana kozła ani marionetkę. Jestem obywatelem i wypowiadam swoje zdanie na liście dyskusyjnej, bo mam do tego prawo. Tak się składa, że to zdanie w ogóle nie odnosiło się do Pana. Proszę nie wyobrażać sobie, że jestem Królem tylko dlatego, że Go zazwyczaj popieram.

Pozdrawiam,
Pavel diuk Svoboda Received on Sat 16 Apr 2005 - 09:35:00 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET