sedzia nr 4

From: morfeusz <morfeusz_namiestnik_usunto_at_poczta.onet.pl>
Date: Sat, 16 Apr 2005 13:57:54 +0200


> > Kres
> > rzadow Morfeusza jest zarazem kresem Solardia.
>
> I to uważam za największy pozytyw obecnej sytuacji. Abstrahując od tego w
> jakich okolicznościach odwołano arcyksięcia Morfeusza, był on, m.zd.,
> Namiestnikiem już i tak zbyt długo. Byłbym za przyjęciem zasady, by starać
> się o to, by żaden Namiestnik nie rządził dłużej niż rok.

ciekawe ze te argumenty pojawiaja sie akurat dopiero teraz. Naciagane wywody. trzeba bylo argumenty podniesc przezd a nie po takiego typu odwolaniu.

> > P.S. Czy zna pan dokaldnie sytuacje by wypowiadac slowa typu "zdrada"?
>
> Sądzę, że sytuacja nie pozwala na mówienie o zdradzie, chyba że za zdradę
> uznajemy obrazę Majestatu. W rozmowie z Królem Kanclerz Solardii przy
> świadkach nazwał Monarchę idiotą, a Arcyksiążę Morfeusz namawiał swoich
> podwładnych by nie wykonywali królewskich rozkazów. Myślę, że mimo
wszystko
> nie kwalifikuje się to jako zdrada (znam na tyle Morfeusza by wiedzieć, że
> cokolwiek robi, robi to w imię pokrętnie rozumianego przez siebie dobra
> Królestwa i nie wierzyłem od dawna w możliwość secesji czy próby zamachu
na
> tron).

Skoro nie ma mowy o secesji, zdradzie itp to poco cala afera? pretekstu wladze szukaly?

> Podejrzenie zdrady nasunąć się może tylko gdy myślimy o akcie palenia
> archiwów listy dyskusyjnej Rządu Solardii, by Król ich nie ujrzał. W
> naturalny sposób nasuwa się pytanie: o czym oni tam rozmawiali, że tak
> bardzo by ich to obciążało? Co takiego musieli koniecznie ukryć przed
> Królem? Faktem jednak jest, że nikt oprócz członków Rządu Solardii nie wie
> co naprawdę zawierały skasowane archiwa. Można wyobrazić sobie, że np.
> któryś z członków Rządu Solardii przyznał się na liście rządu do
posiadania
> i używania drugiej tożsamości w Dreamlandzie. Gdyby tak było, również
byłby
> powód by próbować ukryć takie wyznania przed Królem, mimo że używanie
więcej
> niż jednego obywatelstwa samo w sobie nie jest aktem zdrady. Reasumując -
> skłaniam się ku zdaniu, że o udowodnionym akcie lub próbie zdrady mówić
nie
> możemy.

to juz sa insunuacje, w dodatkunie udowodnione a bardziej dobitnie powiem zaprzeczone. archiwa sa do wgladu dla krola inamiestnikow.

>
> Nie mniej to, do czego wiemy że doszło można oceniać tylko negatywnie i
> m.zd. w pełni uprawniło Króla do użycia swoich prerogatyw do obrony
szacunku
> Korony, którą nosi.
>

przepraszam ale na szacunek trzeba sobie zasluzyc, szacunku nie otrzymuje sie w nagrode wraz z urzedem. skoro decyzje byly pod zwyklym pretekstem jakiz mozna miec szacunek? korona wiecej traci niz zyskuje gdzie tu powod do szacunku?

> Moim zdaniem nie my musieliśmy zauważyć obrażanie, skoro nie my byliśmy
> obrażani. Opowiada się Pan za okazaniem zrozumienia Morfeuszowi i
Bogusiowi
> i wzięcia pod uwagę wszystkich okoliczności. Słusznie. Sądzę jednak, że
> możemy zaufać na tyle Królowi, by móc podejrzewać, że On wziął pod uwagę
> wszystkie okoliczności i że On nie obraża się o byle co. Uważam, że, jako
> poddani, choć tyle zaufania swojemu Monarsze możemy okazać.

Czyzby? Jedyne okolicznosci wziete pod uwage to przedstawiony mi ostateczny warunek oddania siebie kanclerza i bogu ducha winnego rzadu do dyspozycji krola. przepraszam nie pozwole ciagac solardyjczykow mieli prawo sie wypowiedziec to zrobili a reszta nie byla ich wina.

Morfeusz Tyler Ronin Received on Sat 16 Apr 2005 - 04:58:22 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET