baron Han-Solo:
> A co wniesli? Prosze poczytac troche historii Dreamlandu, a
> znajdzie pan tego tam sporo.
>
> Teraz zapewne nikt nowy nie zostanie zaakceptowany (prywatna opinia).
(...)
> Kres
> rzadow Morfeusza jest zarazem kresem Solardia.
I to uważam za największy pozytyw obecnej sytuacji. Abstrahując od tego w jakich okolicznościach odwołano arcyksięcia Morfeusza, był on, m.zd., Namiestnikiem już i tak zbyt długo. Byłbym za przyjęciem zasady, by starać się o to, by żaden Namiestnik nie rządził dłużej niż rok. Nie ważne kto by to nie był, im jest to skuteczniejszy polityk i urzędnik tym gorzej. Namiestnik ma dużą władzę w prowincji i z czasem uzależnia od siebie całość administracji, jest jedynym, który do wszystkiego ma dostęp, itd. Wiadomo, że nikt nie żyje wiecznie, tym bardziej nikt nie bawi się wiecznie w Dreamland. Któregoś dnia każdy Namiestnik opuści urząd. Jeśli jest to Namiestnik, który pełnił swój urząd przez wiele lat z rzędu i zaczął być identyfikowany ze swoją prowincją, zadanie jego następcy jest wyjątkowo utrudnione. Proszę powyższy akapit brać zupełnie w oderwaniu od całego emocjonalnego bagażu i okoliczności odwołania ax. Morfeusza. To zupełnie osobna sprawa, a moje poglądy na nią są, jak sądzę, powszechnie znane.
> P.S. Czy zna pan dokaldnie sytuacje by wypowiadac slowa typu "zdrada"?
Sądzę, że sytuacja nie pozwala na mówienie o zdradzie, chyba że za zdradę uznajemy obrazę Majestatu. W rozmowie z Królem Kanclerz Solardii przy świadkach nazwał Monarchę idiotą, a Arcyksiążę Morfeusz namawiał swoich podwładnych by nie wykonywali królewskich rozkazów. Myślę, że mimo wszystko nie kwalifikuje się to jako zdrada (znam na tyle Morfeusza by wiedzieć, że cokolwiek robi, robi to w imię pokrętnie rozumianego przez siebie dobra Królestwa i nie wierzyłem od dawna w możliwość secesji czy próby zamachu na tron).
Podejrzenie zdrady nasunąć się może tylko gdy myślimy o akcie palenia archiwów listy dyskusyjnej Rządu Solardii, by Król ich nie ujrzał. W naturalny sposób nasuwa się pytanie: o czym oni tam rozmawiali, że tak bardzo by ich to obciążało? Co takiego musieli koniecznie ukryć przed Królem? Faktem jednak jest, że nikt oprócz członków Rządu Solardii nie wie co naprawdę zawierały skasowane archiwa. Można wyobrazić sobie, że np. któryś z członków Rządu Solardii przyznał się na liście rządu do posiadania i używania drugiej tożsamości w Dreamlandzie. Gdyby tak było, również byłby powód by próbować ukryć takie wyznania przed Królem, mimo że używanie więcej niż jednego obywatelstwa samo w sobie nie jest aktem zdrady. Reasumując - skłaniam się ku zdaniu, że o udowodnionym akcie lub próbie zdrady mówić nie możemy.
Nie mniej to, do czego wiemy że doszło można oceniać tylko negatywnie i m.zd. w pełni uprawniło Króla do użycia swoich prerogatyw do obrony szacunku Korony, którą nosi.
hrabia leniad:
> Ja osobiście nie zauważyłem tego obrażania.
> Myślę że powinno się brać pod uwagę wszystkie zaistniałe
> okoliczności. Gdyby
> mnie ktoś oskarżał o zdradę gdziekolwiek napewno bym go zrównał z błotem,
> jeśli bym nie mógł wyjaśnić sprawy i się usprawiedliwić, później może bym
> tego żałował.
Moim zdaniem nie my musieliśmy zauważyć obrażanie, skoro nie my byliśmy obrażani. Opowiada się Pan za okazaniem zrozumienia Morfeuszowi i Bogusiowi i wzięcia pod uwagę wszystkich okoliczności. Słusznie. Sądzę jednak, że możemy zaufać na tyle Królowi, by móc podejrzewać, że On wziął pod uwagę wszystkie okoliczności i że On nie obraża się o byle co. Uważam, że, jako poddani, choć tyle zaufania swojemu Monarsze możemy okazać.
Pozdrawiam,
Pavel diuk Svoboda
Received on Thu 14 Apr 2005 - 12:46:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:09:57 CET